Wyznacz trasę

Truck-spotterzy w akcji. Niestraszny im mróz ani upał. Liczą się zdjęcia!

27 lutego
Z innej strony

Żeby zrobić idealne ujęcie kultowego modelu ciężarówki, potrafią godzinami marznąć na wiaduktach czy parkingach. To hobby, pasja, styl życia. Dla niektórych również sposób zarabiania pieniędzy i budowania wizerunku firm transportowych.

Spotterów kojarzy się przede wszystkim z lotniskami i samolotami. Uzbrojeni w aparaty, obiektywy, lornetki śledzą startujące i lądujące maszyny. Robią notatki, zapisują rejestracje, nazwy przewoźników. Tak samo spędzają czas miłośnicy ciężkiej motoryzacji – dużych zestawów, ciągników z naczepami, innych pojazdów dostawczych. Fotografują z estakad, kładek, nasypów, naturalnych wzniesień. Często operują na parkingach, dużych stacjach benzynowych albo przeprawach promowych.

– Zaczynałem w 2003 roku przy drodze krajowej nr 92 w Poznaniu – wspomina Jakub Piwnik, w świecie truck-spotterów znany jako Quba, którego zdjęcia można zobaczyć w serwisie Flickr. – To szlak wschód – zachód. Bogaty ruch tranzytowy. Później powstała autostrada A2, która umożliwiła nam polowania na wiaduktach, mostach, wałach.

Fot. Jakub Piwnik

Chodzi o to, żeby dostrzec to coś

Spotterzy polujący na ciężarówki szukają dobrych miejscówek przy głównych szlakach komunikacyjnych.

Fot. archiwum Waldemara Juszczaka

– Przed węzłem Emilia na A2 robiliśmy kiedyś ciekawe zdjęcia. Do kalendarza. W takich miejscach jest gwarancja, że będzie co fotografować – opowiada Waldemar Juszczak z Kalisza, znany jako VALDI-truck photography. – Jedziemy w tę okolicę do rodziny żony, to może wyskoczę na parę godzin.

Fot. Waldemar Juszczak

Bliżej domu też stara się organizować udane polowania. Między innymi na wylotówce w kierunku Wrocławia.

– Jest tam taki mały wiadukt. Wczoraj byliśmy z kolegą. Udało się parę niezłych egzemplarzy zrobić. Tylko że bardzo zmarzliśmy. Palce zgrabiałe, nie było łatwo – przyznaje spotter.

Fot. Waldemar Juszczak

Fotografowanie to hobby, które trzeba pogodzić z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi. Waldek tłumaczy, że pstryka dwa – trzy razy w miesiącu. Że nie zawsze może się urwać na spotting…

– Ale kiedy dostaję informację od znajomych, że fajny zestaw będzie jechał… – mówi z uśmiechem.

Fot. Waldemar Juszczak

Co to znaczy fajny?

– Spojler, lampka, kawałek chromu i dla mnie już jest ciekawy – przyznaje Waldemar Juszczak. – Zwracam uwagę na malowanie ciężarówki albo po prostu oryginalny odcień lakieru. Wiadomo, że na zlotach wszystkie trucki są wypasione. Po drogach jeździ dużo zwykłych. Trzeba się im lepiej przyjrzeć, by dostrzec to coś.

Fot. Waldemar Juszczak

Komórką z kabiny

Mimo że jego zdjęcia zbierają dużo pozytywnych recenzji Valdi podkreśla – bez sztucznej skromności w głosie – że jest amatorem. Że nie ma takich umiejętności i sprzętu, by robić zdjęcia przy kiepskiej pogodzie. Używa nikona D3200. Ma dwa obiektywy (w tym 55 – 200) i statyw. Zdjęcia lądują w prywatnym archiwum. Sporadycznie trafiają się zlecenia, by coś zrobić, np. na stronę internetową jakiejś firmy z branży TSL.

– To są raczej prośby znajomych, a nie komercyjne projekty – zastrzega Valdi. – Nie jestem profesjonalistą. Fotografuję hobbystycznie. Pierwsze zdjęcia ciężarówek robiłem telefonem.

Marta – spotterka z Dolnego Śląska, znana z „Truck Foto by Marta” – od lat robi tylko komórką.

– Nie jestem typową truck-spotterką – zastrzega.

Fot. Truck Foto by Marta

Jej zdjęcia wyglądają na robione spontanicznie, z ręki. Z wysokości kabiny kierowcy. Marta jeździ?

– Pstrykam na pasażera. Nigdy za kierownicą nie powinno się używać telefonu – przypomina dziewczyna.

Fot. Truck Foto by Marta

Brzmi bardzo poważnie. Próbujemy rozładować atmosferę. Pytamy, o co tak naprawdę chodzi w truck-spottingu.

– Chodzi o to, że każdy ma swoje pasje – Marta znów nas nokautuje.

Ale szybko przekonujemy się, że jest bardzo sympatyczną, mądrą dziewczyną.

– Mam 18 lat dopiero i marzę o tej pracy – przyznaje.

Chce kiedyś jeździć samochodami ciężarowymi. Fascynuje ją motoryzacja. Jak to się zaczęło?

– W 2013 roku wybrałam się z rodzicami do Holandii i do Niemiec. Tam zrobiłam pierwsze zdjęcia ciężarówek. Przez kilka lat nazbierało się około 3 tys. Fotografowałam w różnych miejscach, podczas różnych wycieczek, wyjazdów – opowiada Marta. – Tak mnie to pasjonuje, że także maluję ciężarówki.

Fot. Truck Foto by Marta

Lustrzanka, klasyka i polish bieda edition

Jakub Piwnik też kocha ciężarówki, lecz reprezentuje nieco starsze pokolenie i starą szkołę fotografii.

– Nigdy nie robiłem telefonem, bo zbyt duże mam wymagania co do estetyki zdjęć. A komórka? Choćby nie wiem co, to nie zabawa lustrem. Nie ma tej magii – ocenia. – Sam dziś używam huawei P20PRO i aparat jest konkretny, ale nie ma tego czegoś. To jest dobre na szybko, na Facebooka, na Instagram. A stanąć na wiadukcie, czuć te półtora kilo na szyi i dłuższą chwilę celować w upatrzony obiekt… Bezcenne! Zrozumie tylko ten, kto to naprawdę lubi.

Fot. Jakub Piwnik

Jego zdjęcia nie trafiają na Facebooka. Kiedyś jednak regularnie zasilały fora internetowe truck-spotterów. W komercję jednak nie poszedł, choć czasami realizował zlecenia dla zaprzyjaźnionych firm i wpadało do kieszeni parę złotych.

– Nie umawialiśmy się na żadne pieniądze. Po prostu po wykonanej pracy otrzymałem je jako bonus – wyjaśnia.

Teraz Jakub podkreśla, że fotografuje dla swojej satysfakcji. Korzysta z nikona D7100. Wcześniej miał D50, D60.

– Mój niezawodny nikon z plecakiem pełnym obiektywów wszędzie jeździ ze mną – podkreśla Quba. – A zaczynałem od kompaktowej cyfrówki Sony w 2004 roku. Wtedy koledzy ze szkoły patrzyli na mnie jak na dziwaka – wspomina z humorem.

Fot. Jakub Piwnik

Tak jak teraz ceni klasyczną lustrzankę, tak lubi klasykę na kołach.

– Klasyka w wersji polish bieda edition – żartuje.

Czyli pojazdy używane, tańsze wersje, marnie wyposażone, nieraz kiczowato upiększane.

– Każdy spotter ma swoje upodobania. To m.in. kwestia wieku. Młodsi głównie lubują się w czymś zrobionym, po tuningu. Ja jestem zwolennikiem prostoty, z drobnym akcentem, ale przede wszystkim ze smakiem. Klasyka to jest to.

Fot. Jakub Piwnik

Ciężarówką od dziecka

Za kierownicą lubi klasykę z górnej półki.

– Jako nastolatek i wówczas tylko pasjonat oddałem się marce Volvo. Później, już jako dyspozytor w dużej firmie transportowej, a dalej kierowca – tylko się w tym utwierdziłem. Dla mnie tylko Volvo! Na co dzień zresztą jeżdżę najnowszym modelem – volvo FH – podkreśla z dumą Jakub.

Fot. Jakub Piwnik

Dyspozytorem transportu był przez osiem lat. Śmieje się, że zawsze ciągnęło go, by przesiąść się na fotel kierowcy. Mówi, że bycie spotterem, tak samo jak bycie truckerem – to styl życia. Trzeba to rozumieć. Trzeba to kochać. Jakub czuje to od najmłodszych lat.

– Tata jeździł zawodowo. Przez 40 lat za kierownicą dużych samochodów. A ja w każdej wolnej chwili razem z nim. W trasie – opowiada Quba.

Historia Valdiego jest podobna.

– Tata był kierowcą. Od małego miało się z tym styczność – mówi Waldemar Juszczak. – Zawsze interesowałem się samochodami, transportem. Można powiedzieć, że częściowo pracuję w branży. Robimy okna. To, co wyprodukujemy, musimy rozwieźć.

Fot. archiwum Waldemara Juszczaka

Marta jeszcze nic nie rozwozi, ale za kółkiem siedziała. I także ma ulubioną markę samochodów.

– W 2016 roku pojechałam na targi motoryzacyjne i wsiadłam do mercedesa actrosa sky truck. Wtedy się przekonałam, że to jest moja prawdziwa pasja – mówi nastolatka. – Gdziekolwiek pojadę, robię zdjęcia tym kolosom. Jeżdżę też do Polskiej Nowej Wsi koło Opola na Master Truck.

Master Truck i inne zloty ciężarówek przyciągają tysiące miłośników motoryzacji z aparatami. Trudno oszacować, ilu z nich robi zdjęcia trucków tylko jako „pamiątkę z wakacji”, ilu wrzuca fotki na portale społecznościowe, ilu wprawnie, choć amatorsko posługuje się aparatem, ilu fotografuje zawodowo. Niektórzy – na Facebooku i fotoblogach – chwalą się bardzo drogim sprzętem. Często również bardzo profesjonalnymi pracami, a przynajmniej poddanymi bardzo fachowej obróbce. Niektóre ich produkcje można oglądać w katalogach, branżowych gazetach, na portalach.

Klakson albo środkowy palec

Na Truck-spotters.eu, gdzie znajdują się dziesiątki tysięcy zdjęć z polskich dróg i spore zasoby z krajów europejskich, zarejestrowanych jest ponad 8,2 tys. osób. W różnym wieku, różnych profesji. Choć przeważają młodzi, wielu jest związanych z branżą transportową, np. pracuje w centrach logistycznych, spedycji, różnych służbach drogowych, sklepach motoryzacyjnych, firmach kurierskich.

Fot. Jakub Piwnik

– To ludzie, którzy po prostu lubią ciężarówki, aczkolwiek nie muszą wiązać swojej przyszłości z zawodem kierowcy – zastrzega Wiktor Dolanowski, znany jako Dolan z Grójca.

Zarządza stroną „Motoryzacja w obiektywie”. Uczy się w technikum samochodowym. Uwielbia samochody. Jeździ na truck-spotting.

– Aktualnie mam na to mało czasu – wyjaśnia. – Oczekiwanie na ciężarówkę zależy od dnia, natężenia ruchu. Bywa tak, że jeżdżą bez przerwy, a bywają chwile, że nie ma ani jednej. Zdarza się, że truck-spotterzy godzinami czekają przy trasie. Sam też tak czekałem na znajomego.

Dolan poluje na DK-50 w miejscowości Pniewy w województwie mazowieckim.

– Najfajniejsze w fotografowaniu ciężarówek są reakcje kierowców. I unikatowe zdjęcia – mówi spotter z Grójca.

Reakcje bywają różne. Od bardzo przyjaznych po agresywne.

– Zdarzały się środkowe palce przez szybę. Nawet tego nie zauważyłem, pstrykając fotkę. Dopiero podczas obróbki zdjęcia – wspomina Waldemar Juszczak.

Fot. Waldemar Juszczak

Podkreśla, że zdjęć z chamskimi gestami nigdzie nie publikuje. I że nie narzuca się kierowcom. Jeśli na parkingu słyszy od truckera, iż nie życzy sobie pstrykania fotek – szanuje to.

– Bywało, że kierowcy przeganiali spoterrów – komentuje Valdi. – Ja takich sytuacji nie miałem. Ewentualnie kierowca mówił mi: „proszę zrobić tylko samochód” i odchodził na bok.

– Reakcje na aparat są rozmaite. Od przyjaznych gestów, pozdrowień, klaksonów po negatywne znaki środkowym palcem, nawet przy drogach lokalnych jakieś pyskówki, groźby – potwierdza Quba.

Babcia dopytuje, małolat przyjeżdża z mamą

Podkreśla jednak, że ze swoich spotterskich polowań zachował przede wszystkim mnóstwo wspaniałych wspomnień i serdecznych kontaktów.

– Nawet z osobami w wieku 60+ – mówi. – Naprawdę masa przygód, poznanych ludzi, przeżytych emocji. Temat na książkę – zapewnia Jakub.

Fot. Jakub Piwnik

Przygody z seniorami miewał także Wiktor Dolanowski.

– Podeszła do mnie kiedyś starsza pani. Na początku nie rozumiała, po co robię zdjęcia ciężarówek, ale po krótkiej rozmowie zrozumiała – śmieje się Dolan.

Truck-spotterzy raczej budzą ciekawość niż wrogość. Większość kierowców docenia i szanuje ich pracę. Zaangażowanie, wytrwałość, odporność na zmieniające się warunki pogodowe.

– Zima, śnieg, mróz – robi się zdjęcia. Lato, upał – też się stoi godzinami – podkreśla Jakub, który od roku częściej jest po drugiej stronie obiektywu.

Fot. Jakub Piwnik

Rozmawiamy z nim na przeprawie promowej w Świnoujściu. Płynie do Ystad. Innego kierowcę, spottera i wielkiego fana motoryzacji złapaliśmy pod Paryżem. Tam też polują z aparatami przy drogach.

– Ci, którzy całymi dniami czekają na fajne zdjęcia samochodów, muszą mieć benzynę zamiast krwi – żartuje Łukasz Treffler, właściciel firmy e-trucker. – W Szczecinie jest taki małolat, którego mama przywiozła na parking przed północą, bo akurat jakiś ciekawy zestaw tam się zatrzymał. Kierowca pauzował.

Łukasz Treffler/Pirat On The Road

Ten małolat to Igor. Mieszka w Gryfinie pod Szczecinem.

– Zdarza się, że trzeba specjalnie gdzieś podjechać – potwierdza Igor.

Fot. Igor Grodek

Czy ma jakieś ulubione marki, modele? A  może poluje na pojazdy specjalistyczne?

– Nie. Robię ciężarówki, które są w okolicy. Często – samochody znajomych. Moja miejscówka to CPN na Kołbaskowie. Koło serwisu DAF-a – wyjaśnia Igor.

Z dumą prezentuje kilka zdjęć swojego autorstwa: volvo z cysterną, czerwoną scanię, tuningowanego białego dafa.

– To jedno z naszych aut. Tato ma firmę. Cała rodzina pracuje w transporcie – wyjaśnia nastolatek.

Fot. Igor Grodek

Mówi, że ciężarówki interesują go od zawsze. Każdy wyjazd na spotting jest fascynujący.

– Na razie mało robię, bo szkołę mam. Ale w wakacje chcę być co dwa dni na zdjęciach – zapowiada Igor.

Fot. Igor Grodek

W okolicach Szczecina, przejścia granicznego w Kołbaskowie (A6, S3), dość regularnie poluje co najmniej kilku truck-spotterów. Duże grupy działają w Poznaniu, Toruniu, Łodzi, na Śląsku. Wzdłuż autostrad A1, A2, A4. Niektórzy w ramach urlopu jeżdżą na polowania do Niemiec, Holandii, Francji. Największe możliwości mają ci, którzy – tak jak Jakub Piwnik – pracują za kółkiem. I tygodniami krążą po Europie.

– Od Portugalii po Oslo, od Helsinek po Ateny. Jeździmy wszędzie, włącznie z Rosją, Turcją – wyjaśnia kierowca i spotter. – Zdarza się zapolować gdzieś na obczyźnie. Ostatnio w Anglii. A w sierpniu stałem dłużej w Szwajcarii blisko wiaduktu, więc spędziłem tam prawie cały weekend z aparatem – podsumowuje Quba.

Spotting to fotografowanie lub tylko obserwowanie obiektów związanych z komunikacją. Dzieli się na kilka kategorii: planespotting (samoloty), trainspotting (pociągi), carspotting (samochody), truckspotting, buspotting (autobusy), spotting 112 (pojazdy ratunkowe), tubespotting (metro), shipspotting (jednostki pływające) i inne.
Opis umieszczany pod fotografią truck-spottera zwykle zawiera nazwę samochodu (marka, model, wersja, rocznik, rodzaj napędu) dane przewoźnika, miejsce wykonania zdjęcia (kraj, miasto, region, numer drogi), datę (rok, dzień, godzina), imię i nazwisko lub pseudonim autora. Uzupełnieniem mogą być różne ciekawostki. Na przykład taka, że fotka została wykonana w dniu otwarcia danego odcinka autostrady albo że prezentowana ciężarówka jest pierwszym tego typu pojazdem we flocie danej firmy. Niektórzy truck-spotterzy imponują fachową wiedzą. Bardzo szczegółowo opisują dany model samochodu, zwracają uwagę na specjalne wyposażenie, elementy tuningu, różne przeróbki.
Czy można fotografować samochody bez ograniczeń? W miejscach publicznych – na drogach, parkingach – tak. Fotografujący nie może jednak utrudniać ruchu i w jakikolwiek sposób zagrażać bezpieczeństwu kierujących czy pieszych. Przed publikacją zdjęcia, jeśli nie mamy zgody kierowcy i właściciela, należałoby usunąć elementy, które pozwolą zidentyfikować dany pojazd. Zamazać tablice rejestracyjne, wypikselować logo firmy na naczepie i inne charakterystyczne elementy.
Na stronie truck-spotters.eu znajdują się dziesiątki tysięcy zdjęć. Posegregowane alfabetycznie, według nazw firm transportowych. Oprócz polskich ciężarówek są też katalogi zdjęć samochodów z kilkudziesięciu krajów. Jest też podział zdjęć ze względu na marki pojazdów. A także inne katalogi zdjęć: „Pozostałe rodzaje transportu” (samochody dostawcze, kampery, małe busy, transport osobowy, transport lotniczy, kolej), „Tematyka okołotransportowa” (zdjęcia grupowe – np. na parkingach, galeria sław – najbardziej znani polscy truckerzy i ich samochody), „Pojazdy specjalistyczne” (m.in.: wojskowe, policyjne, ratunkowe, budowlane, żurawie samochodowe, ciężarówki teamów sportowych, pojazdy pilotujące, pomoc drogowa, ciężarówki stacji telewizyjnych i radiowych).
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Tomasz Maciejewski
Z innej strony
Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij