Zawód kierowcy jest dla młodych dość atrakcyjny. Także dzięki programom telewizyjnym

20 maja
Z innej strony

– Gdy młody człowiek wsiądzie do ciągnika, rozejrzy się, to mówi: „jak w samolocie!”. Jak posiedzi w środku, napatrzy się, posłucha, jak pracuje silnik, zainteresowanie zawodem wzrasta – mówi Euzebiusz Gawrysiuk, członek zarządu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, z którym rozmawiamy o kształceniu zawodowym w Polsce.

Specjaliści od transportu i logistyki szacują, że na polskim rynku brakuje od 50 do 100 tys. zawodowych kierowców. Nawet jeśli ta pierwsza liczba jest bliższa rzeczywistego zapotrzebowania, problem jest poważny. Dynamiczny rozwój rynku przewozów i dominująca pozycja polskich firm na europejskiej mapie transportowej oznaczają, że każdego roku o prawo jazdy C + E powinno się starać 50–60 tys. osób.

O tym, czy zawód kierowcy ciężarówki może wydawać się dla młodych ludzi atrakcyjny i co zrobić, żeby go spopularyzować, rozmawiamy z Euzebiuszem Gawrysiukiem, członkiem zarządu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Fot. archiwum ZMPD

Mikołaj Radomski: Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych to poważna i szacowna instytucja. A ja oglądam w Internecie zdjęcia, na których wpychacie jak największą liczbę uczniów do kabiny tira. O co w tym chodzi?

Euzebiusz Gawrysiuk, członek zarządu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych: Chodzi o promocję zawodu kierowcy. Zorganizowaliśmy konkurs dla uczniów, polegający na tym, że wygra szkoła, w której najwięcej uczniów zmieści się w kabinie kierowcy. Lecz to nie było wpychanie na siłę. Nam zależało głównie na bezpieczeństwie tych ludzi. Była to pewnego rodzaju zabawa. Laureat został wyłoniony poprzez losowanie.

Kto to wymyślił?

My. To nasz pomysł. Konkurs okazał się dużym sukcesem. Zgłosiło się ponad 50 szkół z całej Polski. Wygrali uczniowie z Białegostoku. W nagrodę podstawiliśmy im symulator jazdy ciężarówką, który mogli używać przez cały dzień. Skorzystało z niego 35 uczniów.

Ilu chłopaków zmieściło się w środku?

57. Naprawdę. Wszystko było filmowane przez naszych przedstawicieli.

Fot. archiwum ZMPD

Dlaczego trzeba promować zawód kierowcy?

Po pierwsze, na rynku brakuje kierowców zawodowych. Po drugie, mamy trzydziestoletnią zaległość w kształceniu zawodowym w Polsce w tym kierunku. I na szczęście dzięki naszym działaniom zawód kierowcy został reaktywowany w szkołach. Po trzecie, ludzie nie wiedzą o tym, że aby zostać kierowcą, trzeba się uczyć.

Nie wystarczy prawo jazdy kategorii C?

Właśnie taki stereotyp panuje wśród uczniów i rodziców. Niestety, prawo jazdy to nie zawód.

Fot. archiwum ZMPD

To jaką wiedzę należy posiąść, żeby zostać zawodowym kierowcą? Trzeba się uczyć aż trzy lata?

Kierowca po szkole branżowej pierwszego stopnia, dawniej zwanej zawodówką, zdobywa wiele kompetencji. Umie kierować pojazdem, musi znać obsługę i eksploatację pojazdów, umie wykonywać wszystkie czynności związane z bezpiecznym prowadzeniem pojazdów, załadunkiem, rozładunkiem, rozmieszczeniem i mocowaniem ładunku na pojeździe, zna dokumenty związane z ładunkami. Zna specyfikę poruszania się w innych państwach w ruchu międzynarodowym i oczywiście zasady odpraw celnych, przejazdów przez granicę.

A języki obce musi znać? Tego pan nie wymienił.

Język jest w podstawie programowej.

Ten branżowy, transportowy?

Absolwent powinien znać język obcy co najmniej na tyle, żeby się porozumieć w sprawie załadunku i rozładunku. Zresztą kierowcy w międzynarodowym transporcie wytworzyli swój język. I sobie jakoś radzą, rozumieją się. Potrafią zapytać o drogę. Mają własne słownictwo.

Jakie? Takie drogowe esperanto?

Tak można powiedzieć. „Ladung” znaczy ładunek. Dokumenty to „papiren”.

Czy to, co robi ZMPD, zachęca młodych do wybrania zawodu kierowcy?

Tu chodzi o rodziców. Człowiek, gdy ma piętnaście lat, nie wie jeszcze, czy chce został księdzem, pilotem czy kierowcą. Wie tylko, że nie chce się uczyć. To rodzice muszą ukierunkować dziecko, taka jest prawda. Jak rodzice mają pieniądze, powiedzą: „idź, synu, na studia”, a jak nie mają, to powiedzą: „idź do zawodówki i zdobądź dobry zawód”.

Naprawdę są rodzice, którzy chcą, żeby ich dzieci zostały kierowcami, a nie np. lekarzami? W powszechnym przekonaniu zawód kierowcy jest trudny i niewdzięczny.

To bardzo trudny i odpowiedzialny zawód. Nie wszyscy się do niego nadają. Ale zawód ten daje też możliwość zarabiania dobrych pieniędzy. Młodzi kierowcy mogą czuć satysfakcję z tego, że zobaczą Europę, Azję, jeździmy już nawet do Afryki Północnej.

Promocję kierujecie więc do rodziców?

W ramach promocji zawodu jeździmy po szkołach, najczęściej na tzw. drzwi otwarte. Opowiadamy, wyświetlamy filmy o zawodzie kierowcy, podstawiamy ciągnik siodłowy. Rozdajemy jakieś gadżety, koszulki, kamizelki, plecaki...

Fot. archiwum ZMPD

Smycze też?

Smyczy dziś już nikt nie nosi.

Piętnastolatki są zainteresowane waszymi prezentacjami?

Gdy taki młody człowiek wsiądzie do ciągnika, rozejrzy się, mówi: „jak w samolocie!”. Jak posiedzi w środku, napatrzy się, posłucha, jak pracuje silnik, zainteresowanie zawodem wzrasta. Liczy się bezpośredni kontakt, możliwość „dotknięcia”. Jest z nami zawsze kierowca, który opowiada o swojej pracy. Tylko w ten sposób możemy zachęcić młodych.

Fot. archiwum ZMPD

Co najbardziej kręci chłopaków w tym zawodzie?

Odległość, przejazdy, przerzuty. Teraz to się naoglądają w telewizji różnych programów typu „Ciężarówką przez Wietnam”. Albo Amerykę. Wierzą, że tak będzie.

A tak nie będzie?

Może być. Bo jak zajedzie na rozładunek w południe, to z powrotem czeka do rana, więc ma pół dnia, aby coś zobaczyć. W strefach przemysłowych są bezpieczne parkingi, na których można zostawić auto i gdzieś wyskoczyć. Jeden lubi spać, drugi czytać książki, a trzeci zwiedzać. Młodzi są ciekawi świata. I w tym zawodzie trochę zobaczą. Później przyjdzie potrzeba stabilizacji. Teraz większość pracuje tak, że raz na tydzień jest w domu. Ale można wybrać tzw. przerzuty do UE, pracować trzy tygodnie i wracać na tydzień do domu. To zależy od kierowcy i jego potrzeb.

A pan tak jeździł?

Jako właściciel przedsiębiorstwa transportowego. Czasem trzeba było wsiąść jako drugi kierowca i jechać na Zachód lub Wschód.

Czy liczba młodych ludzi zainteresowanych tym zawodem będzie rosła?

Już rośnie. W 2017 roku, w pierwszym roku uruchomienia kierunku w szkołach, uczniowie mogli zrobić tylko kategorię B i kwalifikację wstępną. A już wtedy kierunki otwarto w 31 szkołach. W tej chwili uczy się 1700 osób w trzech rocznikach w 120 szkołach w kraju. A od 1 września 2019 roku uczniowie będą mogli w ramach kształcenia w szkole branżowej pierwszego stopnia zdobyć uprawnienia kategorii B, C i kwalifikację wstępną oraz C+E w szkole branżowej drugiego stopnia. To świetna informacja.

Kto za to zapłaci?

Państwo. Pieniądze pochodzą z subwencji oświatowej. Koszt kursu na prawo jazdy kategorii B i kwalifikację wstępną oraz kategorii C to obecnie ok. 12 tys. zł. Uczeń nie zapłaci nic.

Tak jak dawniej w wojsku.

Dziś chyba w wojsku już nie można zrobić uprawnień.

A co z tymi uczniami, którzy już się uczą zawodu? Też będą mogli zrobić za darmo kategorię C?

Tak, istnieje taka możliwość dla uczniów, którzy uczą się zgodnie z dotychczasową podstawą programową.

To prawda, że w Polsce pojawiają się kierowcy z egzotycznych krajów?

Słyszałem, że są z Afryki i Indii, ale ja osobiście ich nie poznałem. To są jednostki, nie tendencja. Zależy nam, aby kształcić polskich kierowców.

Jak będziecie promować zawód w tym roku?

Ogłosiliśmy konkurs dla szkół. Wygra ta, która zrekrutuje najwięcej uczniów. W nagrodę podstawimy symulator. Zapraszamy do udziału.

Widzi pan światełko w tunelu. Będzie więcej chętnych w tym roku?

Tak myślę. Widzimy wzrost z roku na rok. Dawniej młody człowiek robił kurs, przychodził do firmy, a ja musiałem go uczyć zawodu. Jeździł jako drugi i wszystko obserwował, zanim sam dostał auto. My chcemy, aby na rynek trafiali wykształceni i dobrzy kierowcy.

Mikołaj Radomski
Z innej strony
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij