Jak policjant powinien zwracać się do kierowcy? Na pewno nie językiem nieśmiałego zięcia i synowej

17 lipca
Z innej strony

Policjant nie ma być wrogiem kierowcy, ale nie powinien także być jego kumplem. Dlatego Komenda Główna Policji zainteresowała się tym, jak funkcjonariusze zwracają się do kierujących podczas kontroli drogowej. Bo o regułach savoir-vivre’u warto pamiętać. Nawet na drodze.

W piśmie rozesłanym niedawno do komend wojewódzkich w całym kraju Agnieszka Sałkowska, naczelniczka wydziału nadzoru i profilaktyki biura ruchu drogowego Komendy Głównej Policji, pisze, że policjant musi przestrzegać zasad etyki zawodowej. Jego zachowanie powinno być zgodne z dobrym wychowaniem i kulturą osobistą. Co to oznacza? Mówiąc w skrócie, Komenda Główna nie chce, żeby w czasie kontroli funkcjonariusz zwracał się do zatrzymanego kierowcy, używając jego imienia (np. „panie Mikołaju”, „pani Anno”).

Dwa podstawowe tryby, które rozdziela brudzio. I mieszany, gdy ludzie się do siebie zbliżają

Niektórzy pamiętają jeszcze czasy, gdy kierowca był dla służb mundurowych „obywatelem”. I raczej nikt by nie chciał, żeby powróciły. Czy jednak zwracanie się do kogoś imieniem poprzedzonym grzecznościowym sformułowaniem jest niezgodne z zasadami savoir-vivre’u?

– W polskiej kulturze mamy kilka różnych trybów grzecznościowych – wyjaśnia dr Tomasz Piekot z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, językoznawca i komunikolog, trener komunikacji interpersonalnej i społecznej, kierownik i współtwórca Pracowni Prostej Polszczyzny.

– Dwa najważniejsze to tryb per pan/pani oraz po imieniu. Pomiędzy jednym a drugim jest rytuał przejścia, nazywany bruderszaftem lub żartobliwie – brudziem. Istnieje też tryb mieszany. On pozwala nam używać zwrotu pan/pani wraz z imieniem. Ale, co ważne, imię musi tu pojawić się w pełnej wersji, a nie jako zdrobnienie czy spieszczenie. Zwroty typu „panie Łukaszu”, „pani Katarzyno” są zatem dopuszczalne, ale w relacjach między osobami, które dzieli pewien dystans społeczny (zawód, wiek). Osoby te znają się od jakiegoś czasu i w pewnym momencie zaczynają się zbliżać, dodając do „pana” lub „pani” pełne imię. Policjant mógłby tak zatem mówić do osób, z którymi się dobrze zna, ale nie na tyle, by być z nimi na ty.

Obniżanie napięcia

Jeśli więc policjant nie może zwrócić się do kierowcy „Panie Andrzeju” ani tym bardziej „pani Aniu”, to może najlepszym wyjściem z sytuacji byłoby użycie formy bezosobowej? W żadnym wypadku – uważa Tomasz Piekot.

– Nie powinniśmy zwracać się do nikogo bezosobowo. Tryb bezosobowy (to już piąty polski tryb relacyjny) to inaczej język nieśmiałego zięcia i synowej. Mamy z nim do czynienia, kiedy po przejściu z kimś ważnym na ty nie jesteśmy jednak w stanie zwrócić się do tej osoby ani per pan/ pani, ani per ty. To wtedy właśnie stosujemy unikowe strategie bezosobowe i mówimy zdania w stylu: „Czy można podać sól?”, „Czy można jeszcze tego makaronu?”. Myślę, że używanie przez policjantów imienia w kontakcie z kierowcą miało trochę obniżyć napięcie. Niestety, etycznie wątpliwe jest tu też wykorzystanie sytuacji okazywania prawa jazdy i odczytywania imienia z tego dokumentu – tłumaczy Piekot.

Kierowca może czuć dyskomfort nie dlatego, że został zatrzymany do kontroli, ale że nie jest partnerem policjanta. Nie może na jego przywitanie: „Pani Aniu, jechała pani za szybko” odpowiedzieć: „Spieszyłam się do pracy, aspirancie Tomku”.

Polskie zasady savoir vivre’u są tradycyjne i konserwatywne

Na forach internetowych można przeczytać, że kierowcy po tonie, w jakim zwraca się do nich policjant, próbują odczytać, co też za chwilę się wydarzy. Niektórzy sugerują, że jeśli funkcjonariusz powie: „Oj, panie Krzysiu, jechaliśmy za szybko”, mandatu nie będzie. Pod warunkiem, iż będziemy skorzy do współpracy.

Skracanie dystansu i zwracanie się do obcych osób z użyciem ich imienia obserwujemy dziś coraz częściej. Gdzie? Na przykład w Starbucksie. Obsługa tej amerykańskiej sieci kawiarni prosi klientów o podanie imienia, które następnie zapisywane jest na kubku kawy i wyczytywane, kiedy zamówienie jest gotowe do odbioru. Z kolei lekarze starej daty znani są z tego, że nadużywają zwrotów bezosobowych: „Niech się rozbierze i położy”, „Na co ostatnio chorowała”, „Tu ma receptę na leki”. Starsi pacjenci do pielęgniarek często zwracają się „siostro”. Zdarzają się i sytuacje niemiłe, kiedy mówią im na ty, np. „Daj mi te tabletki”. To już jest przekroczenie zasad.

– Regulują to w polskiej kulturze zasady savoir vivre’u – tłumaczy Piekot. – A są one bardzo tradycyjne i konserwatywne. Im dłużej się ze sobą kontaktujemy, tym większa szansa na zbliżenie. Sygnały zbliżenia, jako pierwsza, wysyła jednak osoba ważniejsza – tzw. pragmatyczny VIP. Jeśli prezes firmy ma nowego asystenta, to powinien z nim ustalić, jak będą się do siebie zwracać publicznie, a jak prywatnie.

Policji pozostaje więc używanie zwrotu pan/pani, ewentualnie – szanowny/a panie/pani.

Małgorzata Tobiasz
Z innej strony
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij