Gdy zawodowy kierowca spotyka się z mundurowymi, bywa wesoło. Lista wymówek jest naprawdę długa

13 czerwca
Z innej strony

„Nie miałem świadomości, że uderzyłem w tę osobówkę”, „Wjechałem na rynek, bo tak pokazywała mi nawigacja”, „do wyjazdu niesprawnym pojazdem zmusił mnie pracodawca” – tłumaczenia zawodowych kierowców, którzy zostali zatrzymani do kontroli, bywają naprawdę różne…

– Nic przez radio nie mówili, że wy tu krążycie – mówi kierowca ciężarówki, zatrzymany przez patrol Inspekcji Transportu Drogowego.

– To warto jeździć zgodnie z przepisami – odpowiada funkcjonariusz.

– Tak to ja bym nigdzie nie dojechał – podsumowuje kierowca.

Jak żyć, gdy pierwszy dzień pracy zaczyna się od kontroli?

Takich rozmów między zawodowymi kierowcami a funkcjonariuszami policji czy ITD na polskich drogach nie brakuje. Szczególnie wtedy, gdy trucker coś przeskrobał i chce swoje zachowanie jakoś wytłumaczyć. Często jest zabawnie.

Brak dokumentów, w tym ubezpieczenia OC, niesprawne hamulce, awaria tachografu, niedziałające światła STOP, ciężki betonowy blok na pace zabezpieczony jednym pasem – takie nieprawidłowości odkryli funkcjonariusze ITD oraz policjanci podczas rutynowej kontroli pojazdu. Jak tłumaczył się z nich kierowca? Podobno był to jego pierwszy dzień w pracy. Dokumentów zapomniał, a szef nie powiedział mu, że pojazd jest niesprawny. Mundurowi nie byli jednak litościwi. Ukarali go mandatem w wysokości 2 tys. zł. Stówkę dołożyli policjanci.

Zdarzają się też pojazdy mające światła, które nie świecą. Z oponami łysymi jak głowa Pierluigiego Colliny [słynny były już włoski sędzia piłkarski – przyp. red.]. Z naczepą, która nic nie jest w stanie przewieźć. Wszędzie rdza, korozja, dziury, pęknięcia. Tym razem kierowca miał sporo szczęścia, bo ITD uwierzyła, że został zmuszony do wyjazdu przez właściciela firmy przewozowej.

Nawigacja prowadząca wprost na… gliwicki rynek

– Czasami w trójkę jeździmy jednym autem – tłumaczył się kierowca złapany przez funkcjonariuszy ITD. Okazało się, że jeździ na karcie kolegi. Potem wyszło na jaw, że w firmie jest dziewięć aut, kierowców – jedenastu. Trucker zaczął się gubić w zeznaniach. Wyjaśniał, że rano jeździł innym autem na swojej karcie, potem zaś kolejnym autem i na karcie kolegi. Wezwani na miejsce właściciele firmy potwierdzili, że w czasie, gdy kierowcy odbierają przerwę, na ich kartach jeżdżą inni.

Że nie warto ślepo wierzyć maszynie, zdawać się na technologię, za to należy myśleć, dowiedział się kierowca ciężarówki, który zgubił się w Gliwicach. I nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że pomyliwszy drogi wjechał na… rynek miejski. Jeździł po jego płycie, wąskim uliczkami wokół, zniszczył m.in. latarnię. Zatrzymany przez policję zeznał, że jechał zgodnie ze wskazaniami nawigacji samochodowej. Funkcjonariusze drogówki wypatrzyli go na monitoringu. Z powodu nieznajomości drogi kierowca znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. A mógłby tego uniknąć, gdyby czytał znaki drogowe, zamiast ślepo wierzyć w dane z nawigacji.

Polska jak… Holandia

Trudno zaprzeczyć – praca kierowcy ciężarówki jest ciężka. Kierujący bywają przemęczeni i czasami zdarza im się doprowadzić do wypadku, bo przymkną oczy. Kierowca mercedesa uderzył w bariery, a potem w ogrodzenie pobliskiej posesji. Doszło do tego, gdy na zakręcie zjechał z jezdni. W rezultacie został zakleszczony w kabinie. Żeby wydobyć go z uszkodzonego pojazdu, konieczne było użycie specjalistycznego sprzętu. 54-latek doznał poważnych urazów i śmigłowcem został przetransportowany do szpitala. A wszystko dlatego, że zasnął podczas prowadzenia pojazdu…

Inna historia. Policja zatrzymała ciężarówkę jadącą w stronę polsko-niemieckiej granicy. Jej kierowca wykonywał na drodze dziwne manewry. To wzbudziło czujność funkcjonariuszy, którzy postanowili go przebadać. Okazało się, że miał prawie 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Dlatego nie był w stanie prowadzić, a także utrzymać auta na swoim pasie ruchu. Do tego był przekonany, że dojechał do… Holandii i dziwił się, że do kontroli zatrzymała go polska policja.

Ze wskazówek szefa trzeba korzystać

Na drodze z Wolsztyna do Zielonej Góry przeładowana ciężarówka natknęła się na kontrolę. Okazało się, że kierowca został uprzedzony przez swojego szefa, żeby wybrał inną drogę, bo na tej, którą akurat jechał, stoi ITD. Mimo ostrzeżenia nie udało mu się uniknąć spotkania z inspektorami. Trudno w takiej sytuacji uwierzyć, że przeładowanie auta było zabiegiem przypadkowym, nie zamierzonym.

Kiedy indziej Inspekcja Transportu Drogowego zatrzymała pojazd i znalazła 59 naruszeń przepisów. Do rutynowej kontroli doszło w okolicach Włocławka. Ciężarówka została zatrzymana w miejscu, gdzie obowiązuje całkowity zakaz ruchu pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 12 ton. Auto przewoziło makulaturę, a za kółkiem siedział sam właściciel firmy przewozowej z Mazowsza. Szybko okazało się, że waga zestawu jest za duża. Do tego naruszone zostały przepisy dotyczące czasu pracy. Kierowca nie tylko jechał o trzy godziny dłużej niż wynikałoby to z normy dziennej, ale także nie odpoczywał. Z danych z tachografu wynikało, że mężczyzna przez dwa tygodnie z rzędu zamiast przepisowych 90 godzin przepracował ponad 132 godziny.

Wypadek? Nawet o tym nie wiedziałem…

Czasami kierowca ciężarówki bierze udział w wypadku i nawet o tym nie wie. A przynajmniej tak się potem tłumaczy. Przykład? Renault magnum na łuku drogi uderzyło naczepą w jadącego z naprzeciwka peugeota 206. Pięć osób podróżujących osobówką zostało poszkodowanych. Najciężej ranny 16-letni chłopak wymagał hospitalizacji. Ledwie policja rozpoczęła poszukiwania kierowcy ciężarówki, kiedy on sam zgłosił się do komisariatu. Twierdził, że nie był świadomy, iż uderzył w inne auto i dlatego nie zatrzymał się na miejscu zdarzenia, tylko kontynuował jazdę. Dopiero kiedy usłyszał o wypadku w CB radiu, skojarzył, że to on mógł go spowodować. Dlatego sam zgłosił się na policję. Był trzeźwy, możemy więc chyba mówić o nieszczęśliwym wypadku…

Nagminne przekraczanie czasu pracy, skracanie odpoczynku, nieużywanie rejestratora, majstrowanie przy tachografie, błędy w wykresówkach i kartach, jazda bez zezwolenia, brak aktualnych badań – to najczęstsze naruszenia kierowców ciężarówek, o których mówią inspektorzy ITD.

Małgorzata Tobiasz
Z innej strony
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij