Asfaltowi celebryci, fanatycy marki i miłośnicy wygody. Przeglądamy stylówy truckerów

29 stycznia
W drodze

Wygnieciona koszula, wytarta kamizelka czy brudna czapka i – ogólnie – nieświeży wygląd zawodowego kierowcy to głupi stereotyp. Większość kierowców ubiera się praktycznie, wygodnie. O niektórych można nawet powiedzieć, że są kreatorami stylu.

Flanelowe albo dżinsowe koszule i skórzane kamizelki kierowcy noszą już chyba tylko w filmach. Starych. Współcześni truckerzy noszą raczej funkcjonalne polary, softshelle, bawełniane bluzy, kurtki. Często z logotypami firm transportowych, znanych marek samochodowych i… imionami lub pseudonimami.

– Personalizowanie odzieży w tej branży to już pewien standard – komentuje Magdalena Treffler, żona zawodowego kierowcy i współwłaścicielka firmy e-trucker.eu, która produkuje motoryzacyjne gadżety, także odzieżowe. – Najpowszechniejsze są oczywiście koszulki i bluzy z imionami, ksywkami i jakimś samochodowym motywem. Wielu truckerów lubi oldschoolowy styl. Zamawiają t-shirty z grafiką, zarysem jakiegoś kultowego modelu ciągnika albo klasyczną gałką zmiany biegów. Tęsknią za tym, czego w ich codziennej pracy jest coraz mniej.

Fot. E-trucker

Spersonalizowane bluzy zamiast kreszowych dresów. To inna epoka modowa

Tłumaczy, że odzież kupuje się zwykle „pod marki samochodowe”. Ulubione. Sprawdzone. Te, dzięki którym truckerzy pokonali miliony kilometrów. Pan Zbigniew, którego spotykamy na parkingu przy S3, paraduje w bluzie z dużym napisem „Scania” i nieco mniejszym – „Zbyszek”. W centralnej części jest nadruk. To uproszczona grafika kultowej scanii R450 streamline.

– Chodzę w tym na co dzień. W pracy, w domu, na urlopie. Mam kilka takich bluz. Czarną, granatową, czerwoną, szarą – wylicza. – Zamówiliśmy z chłopakami chyba trzydzieści sztuk. Kiedy umawiamy się na ryby, to też symbolicznie łączy nas „skakanka”.

Wspomina, że jedna bluza kosztowała mniej niż 100 zł. Przy hurtowym zamówieniu mogła być tańsza, lecz ekipie transportowców zależało na przyzwoitej jakości.

– Nie ma sensu kupować ciuchów, które po jednym praniu będą do wyrzucenia – radzi doświadczony trucker. – Dziś możesz dostać polar za 40 zł i za 240 lub więcej. Który będzie ci dłużej służył?

Za kółkiem siedzi od 35 lat. Śmieje się, że zaczynał w czasach, kiedy o polarowej odzieży nikt w Polsce nie słyszał. Kierowców rozpoznawało się raczej po drelichowych kurtkach lub kombinezonach.

– Ja też zaczynałem w latach 80. U nas w bazie to kierowcy, tak jak mechanicy, w fartuchach chodzili. Szarych lub granatowych. A zimą to w kufajkach – opowiada Piotr, kierowca i właściciel małej firmy przewozowej z Wielkopolski. – Pamiętam też tureckie swetry i kreszowe dresy. Małolaty nawet nie wiedzą, co to…

Wspomina, że polary w świecie kierowców pojawiły się w połowie lat 90.

– Ale takie typu „wieś tańczy i śpiewa”. Byle jakie, workowate. Teraz jesteśmy w innej epoce, jeśli chodzi o modę. Problemem może być tylko kasa.

Dumni z marki

Profesjonalna odzież ochronna dla kierowcy kosztuje co najmniej kilkaset złotych. Tak zwana kurtka ostrzegawcza z odblaskami to wydatek 150 – 180 zł. Docieplana, z podpinką – już prawie 300. Ale to w wersji „no name”. Podobna renomowanej marki jest za 500 zł. Na polskim rynku funkcjonuje już sporo firm oferujących specjalistyczną odzież m.in. dla branży transportowej, korzystających z kolekcji tak znanych producentów, jak Mammut, Napapijri, Strellson, Jack Wolfskin, The North Face, Vaude, Bergson. To kurtki, kamizelki, bluzy stretchowe i softshellowe, wiatrówki, termobielizna, docieplane spodnie (np. z polarową wyściółką), czapki, rękawiczki.

– Kiedy zacząłem jeździć do Norwegii, doceniłem te wszystkie wynalazki – przyznaje Zbyszek. – Tam przez kilka miesięcy jest tak zimno, że jak z kabiny wysiądziesz, to masz łzy w oczach, sople pod nosem, zgrabiałe ręce, a na usta cisną się tylko przekleństwa. Gdyby firma jeszcze żałowała na profikurtki, to nikt by dla niej nie jeździł.

W jego garderobie dużą część stanowią służbowe stroje. Sprawdziły się w ekstremalnych warunkach. I też mają firmowe naszywki, nadruki, napisy wykonane haftem komputerowym.

– Część osób nosi ubrania z logo znanej marki motoryzacyjnej albo nazwą firmy transportowej po prostu dlatego, że dostali kurtkę czy bluzę za darmo. A część, moim zdaniem znacznie większa, to pasjonaci motoryzacji. Mają benzynę zamiast krwi. Kochają swoją pracę. Są dumni z tego, że jeżdżą scanią, mercedesem, volvo, manem czy dafem. Za własne pieniądze kupują różne gadżety, zamawiają specjalne projekty nadruków – ocenia Magda Treffler.

Fot. E-trucker

Grafiki na odzieży sprzedawanej przez e-trucker to głównie dzieło Magdy Treffler. W kolekcji zwraca uwagę czarny t-shirt z hasłem „100 procent pasji. Reszta to praca” i zarysem ciężarówki. Cena? 59,99 zł. W tej samej cenie jest koszulka z napisem „Dieselholic Quality Petrol”, stylizowanym na etykietę popularnej whisky. Za 49,99 zł można kupić t-shirt z żółtym ostrzeżeniem „Fake Driver” i koszulki z serii drive icon, czyli ikonkami charakteryzującymi życie kierowców. Są damskie i męskie modele. Różne kolory. A dla dzieci zgrabne t-shirty z napisem „Drive” (39,99 zł). Nieco więcej trzeba zapłacić za koszulki polo (od 74,10 do 99,99 zł) z pasami odblaskowymi. Za 100 zł jest też bawełniana bluza przedstawiająca właściciela jako „King of the Road”. Klasyczna bluza z odblaskami kosztuje 109,99 zł, a kurtka ostrzegawcza – 170 zł. Praktyczny ciemnoszary polar z czarnymi wstawkami można kupić za 90 zł. Idealny, by umieścić na nim nazwę firmy, naszyć logo lub herb.

Fot. E-trucker

– Realizujemy różne projekty, jednak marek samochodowych nie używamy. Szanuję prawa autorskie, znaki towarowe. Sama jestem grafikiem – podkreśla Magda Treffler.

Mówi, że w strojach kierowców liczy się nie tylko znane logo, lecz przede wszystkim kreatywność, humor, identyfikacja z grupą.

Kto jest sTIRany? Kiedy rozmiar ma znaczenie?

Stąd popularność – w różnych sklepach internetowych, na portalach aukcyjnych – gadżetów z hasłami typu „Jestem sTIRany” (bluza za 79,99 zł), „Kierowca TYRA” (89,99 zł lub 99,99 zł za bluzę z kapturem i kieszeniami typu kangur), „Król Szos” (99,99 zł), „Good Truckman” (84,99 zł, napis czcionką stylizowaną na GoodFather) czy „Mother Trucker” (50 – 80 zł). Jeśli ktoś szuka czegoś pikantnego, może przymierzyć koszulkę z deklaracją „Kierowcy diesla mają większe narzędzia” (28,60 zł) albo bluzę informującą, że „Rozmiar ma znaczenie” i przedstawiającą ciągnik z długą przyczepą (79,99 zł). W tej samej cenie jest też coś dla drogowych filozofów: „Nie można kupić szczęścia, ale można kupić ciężarówkę” oraz „Myślę, więc jeżdżę”. Oryginalnością wyróżnia się „The evolution od [of] truck driver” (75 zł), gdzie charakterystyczny szkic ilustrujący ewolucję homo sapiens kończy się… w szoferce. W oko wpadają też bluzy z napisami „Dla większości jestem kierowcą ciężarówki, ale dla najważniejszych jestem Tatą” i „Wszyscy kierowcy rodzą się równi, ale najlepsi urodzili się w czerwcu” (89 zł). Oczywiście, są także wersje majowe, lipcowe, wrześniowe. Kto szuka czegoś tańszego, może za niespełna 30 zł kupić t-shirt z charakterystycznym niebieskim znakiem TIR i podpisem „Dla was trzy litery, dla mnie całe życie”. Ludziom z branży TSL, mającym dystans do siebie i swojej pracy, zapewne spodoba się koszulka „Polish Trucker 24-7 KIELBASA DELIVERY”.

Fot. Polish Shirt Store

– Truckerzy mają poczucie humoru – komentuje Magdalena Treffler. – Lubią takie żartobliwe, autoironiczne hasła. Swego czasu hitem była koszulka „STAR Superstar”. Wiadomo, że to była inna klasa pojazdów. Nie można ich porównywać do współczesnych ciężarówek. Ale nazwa fajna, wieloznaczna. I zapewne piękne wspomnienia.

O tym, że w świecie kierowców zawodowych żyje się nie tylko nowinkami technicznymi, ale też historią, świadczy popularność gadżetów (koszulek, kalendarzy, naklejek) ze starymi, klasycznymi modelami ciągników widłowych. I popularność marki odzieżowej „U Szofera”, która nawiązuje do archaicznego określenia zawodowego kierowcy.

TSNO tworzy społeczność

Kto chce poczuć się szoferem w klasycznej bawełnianej rozpinanej bluzie, musi wysupłać 159 zł. Otrzyma za to wysoką jakość, wygodę, zawsze modny kolor (szary) i fason. Naszywka z napisem „Pan Szofer” jest dyskretna (na ściągaczu), więc w takiej bluzie dobrze wygląda się nie tylko za kierownicą. Kto szuka czegoś o większej mocy, powinien założyć granatową bluzę z napisem „Ogień na tłoki” (też 159 zł) i prostą grafiką. T-shirty, w różnych kolorach i wzorach, kosztują 69 zł. Mogą być stonowane szarości z malutkim napisem „Pan Szofer” albo damskie, białe, z większymi literami-zawijasami „Pani Szofer”. Jest też różowa z tytułem „Szoferka” oraz cała seria z żartobliwymi, branżowymi grepsami „Długi UUU ładunek”, „Szef Szefów”, „Piona”, „Dymy będą”, „Szerokości”, „Trzeba się szanować” czy „6 z przodu”, czyli nawiązanie do wysokości zarobków kierowców. Bardzo fajnie wyglądają rozmaite motoryzacyjne grafiki, w tym firmowe logo – postać szofera. Warto rzucić okiem na szarą bluzkę z długimi rękawami, hasłem pisanym drobną czcionką, lecz mocnym – „Mafia Szoferów” (149 zł). Intrygująca jest seria produktów, nie tylko odzieżowych, opatrzonych #TSNO. Czyli? Transport się nie opłaca.

Fot. U Szofera

– Zawsze byliśmy przekonani, że wygoda to jeden z najważniejszych czynników dla kierowców. Jednak teraz śmiało możemy powiedzieć, że to, co ubranie ma do przekazania, to, w jaki sposób pokazuje, kim jest właściciel i co robi na co dzień, sprawia, że taki produkt znajdzie się w posiadaniu kierowców zawodowych – komentuje Anna Grabarczyk, project manager marki „U Szofera”. – Kierowcy chcą pokazać, że są częścią tej branży i głośno o tym mówią, bo hasła „transport się nie opłaca”, „szerokości” lub „6 z przodu” znane są każdemu, kto działa w transporcie, a niezrozumiałe dla osób spoza branży. Te łączące szoferów hasła tworzą społeczność i umożliwiają łatwe rozpoznanie siebie, będąc w trasie, za granicą. A to ogromny plus! I dlatego idziemy dalej w tym kierunku, tworząc nowe projekty.

Fot. U Szofera

Podkreśla, że truckerzy coraz bardziej doceniają wysoką jakość wykonania i polską produkcję. I na tym opiera się marka „U Szofera”. W ofercie ma bogaty asortyment odzieży – kurtki, bluzy, koszulki, szaliki (39 – 59 zł), czapki (59 zł), spodnie (139 zł), a nawet ręczniki (79 zł), skarpetki (19 zł) oraz rozmaite akcesoria: breloczki (19 zł), naklejki (4 – 6 zł), zawieszki zapachowe (6 zł). Szoferska czapka z daszkiem, z siateczką, regulowanym zapięciem, a na froncie hasłem „TSNO” albo radosnym „Fajrant” jest w cenie 59 zł. Skórzany portfel szofera, który, jak zapewniają projektanci, przynosi same rentowne frachty, a nawet jeśli jest pusty, wygląda na drogi, kosztuje 119 zł. Żonie lub dziewczynie można kupić ekologiczną torbę-szmaciankę z fajnym szoferskim logo (35 zł) albo biały kubek z czarnym #TSNO (25), żeby małżonka nie zapomniała, że jej ukochany w trasie zarabia kasę.

Noś się jak szofer. Czyli wygodnie

Skąd pomysły? Wzory, kolory, napisy?

– Oczywiste, że szoferzy są naszą największą inspiracją! To, w jaki sposób reagują na nasze projekty, jak również wiadomości, które nam wysyłają, to najlepszy feedback, jaki możemy otrzymać. Każdy nasz projekt jest stworzony dla nich, dlatego nie wyobrażamy sobie tworzenia czegoś, patrząc na trendy modowe ze świata, a nie zwracając uwagi na ich opinie! Tym bardziej że mamy już ogromną grupę szoferów, którzy mocno zaangażowali się w ten projekt, kupując każdy produkt i wspierając nas w działaniach m.in online na Instagramie, gdzie ekipa szoferowa ciągle rośnie w siłę i daje o sobie znać codziennie – tłumaczy Anna Grabarczyk.

Podkreśla, że firma nie idzie w masówkę, nie chce proponować nowości raz w miesiącu, nie chce wznawiać wyprzedanych rzeczy.

– Na wiosnę wyjątkowo wracamy z czarną czapką z daszkiem #TSNO. Na prośbę dużej liczby szoferów.

Fot. U Szofera

Slogan reklamowy „Noś się jak szofer”, którym promuje się ta odzieżowa marka, w codziennym życiu kierowców ma wiele odcieni. Styl ubierania się zależy nie tylko od gustu i grubości portfela. Determinują go pory roku, obsługiwane kierunki (klimat, temperatura na południu Europy mocno różni się od panującej w Skandynawii czy Rosji), rodzaje przewożonych ładunków, klasa i wyposażenie pojazdu, czas pracy. Nie w kontekście tachografu tylko liczby tygodni spędzanych poza domem.

– Dlatego lubię stałe trasy. Kółeczka. Na dziesięć dni. Maksymalnie. Wtedy łatwiej się spakować – zauważa Zbyszek. – Choć w naszym fachu powinno się być przygotowanym na wszystko. W Grecji też czasem spadnie śnieg. Niedawno wróciłem. Przysypało tam. Przymroziło.

Dlatego truckerzy muszą rozsądnie selekcjonować garderobę. Nie ma sensu zagracać kabiny kilkoma torbami ubrań.

– Nie jestem babą, żebym na dwa tygodnie zabierał całą szafę – śmieje się Piotr. – W wojsku nauczyłem się efektywnego pakowania. Podstawą jest zapas bielizny, wygodne buty i jakaś kurtałka na deszcz, wiatr.

Inni rozmówcy przekonują, że absolutne „must have” każdego truckera to polarowe bluzy. Różnego typu. Od cienkich, miękkich (idealnych do spania) po bardzo ciepłe, wzmacniane na ramionach, kieszeniach, pełniące funkcje kurtki.

– Za kółkiem nie potrzebujemy eleganckich koszul. Wyprasowani muszą być tylko kierowcy autobusów – komentuje z humorem Zbyszek.

Elegancja, sport, military

Dress code obowiązujący kierowców autokarów może śmieszyć kolegów z branży TIR, lecz wśród truckerów też nie brakuje elegantów. Ich stylówa to np. czarny t-shirt zamiast białej koszuli. Puchowa elegancka kamizelka zamiast marynarki. Do tego czapeczka znanej marki. I designerskie gadżety – choćby etui na telefon lub tablet z logo koncernu samochodowego czy smartwatch reklamowany przez gwiazdę sportu. Najlepiej motosportu.

– Mamy już w Polsce asfaltowych celebrytów – zauważa Magdalena Treffler. – Małolaty obserwują tych wszystkich youtuberów, blogerów, portale społecznościowe… i naśladują. Próbują naśladować. Ktoś jeździ jakimś modelem Volvo, to reszta też chce. Ktoś zmienił telefon, jego fani też muszą koniecznie kupić ten model. Ktoś pokazał się w jakiejś oryginalnej koszulce, cała społeczność szuka, gdzie można ją zamówić. To bywa nawet zabawne. Z t-shirtami jest jak z biżuterią, zegarkami, samochodami. Im mniej egzemplarzy na rynku, tym wyższa cena i większy prestiż. Dlatego autostradowi trendsetterzy – znani z telewizji i blogosfery – często promują krótkie, ekskluzywne serie ubrań czy akcesoriów. Mogą być ambasadorami marek z dziedziny motoryzacji, elektroniki, sportu.

– Styl sportowy wśród kierowców zawsze będzie modny i wygodny – komentuje Piotr. – Ja nie wydałbym tysiaka na kurteczkę czy buty, ale młodzież szaleje. Ciężko pracują, alimentów nie płacą, niech się bawią.

Sam reprezentuje raczej styl military, też dość popularny w branży. Zróżnicowany cenowo. Praktyczny. Spodnie tzw. bojówki, kurtki i bluzy stylizowane na wojskowe sprawdzają się w ciężkiej robocie truckera. A ich największą zaletą jest odporność na uszkodzenia i zabrudzenia. Tym, którzy po kilka tygodni są w trasie, bez pralki, tłumaczyć tego nie trzeba.

Tomasz Maciejewski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij