Z Podlasia do Nowej Szkocji. Sprinterka w wielkiej ciężarówce

28 sierpnia
W drodze

Jako szesnastolatka biegała 60 m przez płotki poniżej 9 sekund! Później jeszcze szybciej śmigała na motocyklach. Teraz kręci tysiące mil amerykańskimi truckami. Choć marzyła o karierze sportowca albo... paleontologa, spełnienie i satysfakcję odnalazła za kierownicą. O kim mowa? O Karolinie Charyło, znanej jako Karolina Guga Trucks.

Energia i dynamika, którą wyróżniała się na lekkoatletycznej bieżni, od dwóch lat napędza ją na autostradach. Zaczęło się od kursów do Francji i Anglii. Później były amerykańskie bezdroża. Teraz jest Kanada. Młoda truckerka niemal często wrzuca na swoje fanpage’i niesamowite zdjęcia z Nowej Szkocji czy Montrealu. Podziwia krajobrazy, trochę narzeka na mgłę i niskie temperatury, zalicza kolejne załadunki i rozładunki, w wolnych chwilach gimnastykuje się i biega. Przyznaje, że sport kiedyś był dla niej wszystkim. Po kontuzji świat się zawalił. Koledzy z KS Podlasie Białystok zdobywali medale mistrzostw Polski, mistrzostw świata, a nawet igrzysk olimpijskich (Wojciech Nowicki), a Karolina szukała swojej drogi w życiu. Śmieje się, że zawsze była samodzielna, ale dojrzała bardzo późno.

Fot. archiwum Karoliny Charyło

Zmieniła priorytety, otoczenie, podejście do pracy i innych obowiązków. Bycie zawodowym kierowcą pozwoliło jej wyjść na prostą. I emocjonalnie, i finansowo.

Gdzie dojedzie Karolina GUGA Trucks, czyli Karolina Charyło? Trudno przewidzieć. Ale na pewno będzie szybko, ciekawie, energetycznie.

Tomasz Maciejewski: Niełatwo cię złapać. Na pierwszą próbę kontaktu odpowiedziałaś, że przez dwa miesiące jesteś ekstremalnie zajęta.

Karolina Charyło: Bo tak było. Tak jest. I z dnia na dzień coraz gorzej. Czasem muszę ostro łamać przepisy. A śpię dwie godziny na dobę.

Zawsze w pracy?

Kiedyś tak nie było. Więcej się bawiłam, niż pracowałam. Ale od tego roku postanowiłam to zmienić.

I?

Teraz tłumaczę sobie, że tylko ten rok i początek kolejnego będzie aż tak ciężki. Mam duże potrzeby. Samo z nieba mi nie spadnie. Uznałam, że muszę zacząć więcej pracować, i to właśnie jest ten czas.

Fot. archiwum Karoliny Charyło

Z tym dużymi potrzebami to jest tak, że one stale rosną. Nieważne, ile by się zarobiło, chce się więcej.

U mnie przeciwnie. Potrzeby maleją, nie rosną. Ale nadal są dość duże. Dorastam do tego, że nie mogę mieć aż tylu rzeczy i spełnionych marzeń, ile planowałam na początku.

To się nazywa dojrzałość, świadomość.

Mam 27 lat. Obudziłam się z tą decyzją stanowczo za późno. Kiedyś miałam to gdzieś. Robiłam sobie półroczne przerwy w pracy! Mój rekord to osiem miesięcy laby. Tylko zabawa. A pracowałam po trzy miesiące. Nigdzie długo nie wytrzymałam.

Grzechy młodości.

Gdyby to było możliwe, chciałabym to moje balowanie rozłożyć na regularne przerwy. W tym roku przydałby się dłuższy urlop. Niestety, przeszłość trzeba odpracować.

Czasu nie da się cofnąć, a roboty nie przerobisz.

Kiedy ktoś mi mówi, żebym się nie przepracowywała, że nie samą pracą człowiek żyje, to śmiać mi się chce. Bo wiem, że każdy z tych ludzi przepracował znacznie więcej niż ja. Gdy ja spałam, imprezowałam lub jeździłam motocyklem.

Fot. archiwum Karoliny Charyło

To już w tym temacie nie mam pytań.

Oh yeah, balowało się. Najważniejszą decyzją było to, na jaki koncert pójdę w tym miesiącu lub na jaki film do kina. Albo co dokupić do motocykla. Późno dorosłam. Chciałabym poprawić swoje życie. Przeżyć jeszcze raz. Teraz harówa. Zaczynam od zera. Sorry, od wielkiego minusa. Trafiłam na dwóch złych facetów z rzędu. Teraz jestem jak osa. Tylko z jednym, 50-letnim nowym kolegą z USA, gadam. Z nikim innym nie chcę i nie mam cierpliwości rozmawiać. Im przystojniejszy, tym większe bydlę! Wiem, że nie powinnam tak mówić. Nie mogę robić z tego reguły przecież. To nie fair. Skąd mogłam wiedzieć, że mój pierwszy facet to był najlepszy mężczyzna ever? Było trzeba doceniać, co się miało.

Nauczka.

Nie ma żadnej nauczki. Ba, takich rzeczy się nie wie i nie ma żadnej prawidłowości. Jest tylko ostrzeżenie. Trzeba zwiększyć czujność, jak taki się do ciebie zbliża.

Twoje profile na portalach społecznościowych obserwują tysiące wielbicieli.

Rok temu to było nawet ekscytujące. Teraz jest natrętne, wstrętne i męczące.

Rzeczywiście, osa. Zawsze byłaś taka ostra, bezpośrednia?

Mówię to, co myślę. Nie mam zamiaru postępować, tak jak ktoś tego oczekuje. Chcę decydować o sobie. Nie lubię być zasypywana pytaniami.

Tym bardziej jestem wdzięczny, że znalazłaś czas dla portalu Fleetguru.

Przerwa obiadowa. Dzięki tej rozmowie pierwszy raz jem na stojąco. Nie wiem, dlaczego, ale tu zawsze jadłam za kierownicą. Nie chciałam tracić wolnego na jedzenie.

Fot. archiwum Karoliny Charyło

Niezdrowo.

Na dodatek czeka mnie megakorek przed Nowym Jorkiem. Jechać i jeść byłoby niebezpiecznie. Teraz kursuję z Nowej Szkocji na dół, czyli Wschodnie Wybrzeże USA.

Widziałem niedawno, że pauzowałaś na Bronksie. Adrenalina była?

W centrum Bronksu. Pauza i niepotrzebny dzień wolnego.

Dlaczego niepotrzebny?

Nie da się w kabinie wysiedzieć, bo upał. Klimy postojowej nie ma. Zwiedzać nie pójdę. Chciałabym trochę pobiegać, a tu ani kawałeczka zieleni. Poza tym – jak tam na ulicy pojawi się biała dziewczyna, to od razu są gwizdy, zaczepki.

Lepiej unikać tej dzielnicy.

Unikać? Dłuższy czas tylko tam jeździłam. Dobra szkoła, żeby potem się już niczego nie lękać. Do tego miejsca przywykłam, jak do własnego osiedla. Wiem, że na pewno będzie jeszcze wiele miejsc, gdzie mi się włos na głowie zjeży, ale tu już nic nie podnosi mi ciśnienia.

Nie zdarzają się włamania do ciężarówek?

Na kierowców w kabinach nikt tu nie napada. Wystarczy nie pokazywać się tam, gdzie nie trzeba.

To lepiej być truckerem w Ameryce niż w Europie?

Lepiej. Według mnie praca kierowcy jest tu lżejsza, mimo że jeździ się więcej.

Fot. archiwum Karoliny Charyło

I ciężarówki są większe.

Kabina nie jest taka klaustrofobiczna, można nawet poskakać lub zrobić parę kroków. Truck stopy są dużo lepiej wyposażone. Lepiej zjesz niż w Europie. Skorzystasz z lepszych łazienek i pryszniców. Zrobisz pranie, obejrzysz mecz lub film na jednej z wielu kanap. Odbierzesz fax, wyślesz pocztę. Jeszcze rzadko, ale zdarza się, że skorzystasz z darmowej siłowni.

Nie dość, że na każdym parkingu zastaniesz toalety, to w dodatku zadbane i zawsze w pełni wyposażone. Tutaj godne warunki pracy to podstawa. Pracownik jest tu lepiej traktowany.

Wszystko to sprawia, że pracuje się tu w lepszych warunkach i nie odczuwa się tak ani stresu, ani zmęczenia. A co równie ważne – zarobki są dużo większe, więc jest to dodatkowa motywacja i poczucie spokoju.

I jeszcze te puste drogi, ciągnące się za horyzont. Jak na filmach.

To zależy, w jakie rejony się jeździ. Naprawdę trudno jest tak uogólnić. Same Stany są kilkakrotnie większe od Europy. Są rejony o bardzo dużym natężeniem ruchu. W Nowym Jorku mamy dużo większe korki niż w jakimkolwiek mieście europejskim. A za to już trochę bardziej na zachód spotkanie innego auta na drodze staje się rzadsze niż u nas. Wypośrodkuję to i powiem: ruch drogowy jest taki sam jak w Europie.

Ale trucki po obu stronach Atlantyku wyglądają zupełnie inaczej. Wystarczy spojrzeć na stylistykę pojazdów i posłuchać ryku silników. Są dużo mocniejsze?

Tak. Ciężarówki są szybsze niż europejskie, a na drogach nie ma takich ograniczeń. Co za tym idzie – satysfakcja z jazdy jest większa. No ale, niestety, auta nie do końca są lepsze. Ameryka zatrzymała się technologicznie w zamierzchłych czasach. W kabinach zazwyczaj mamy tandetny plastik, brak tylu systemów wspomagających jazdę, a technicznie – zawieszenie, hamulce – jak ja to mówię – stary Ursus.

Fot. archiwum Karoliny Charyło

Jak młoda dziewczyna z Białegostoku trafiła do tego truckerskiego świata?

Droga była dość kręta. Próbowałam udowodnić, że jestem indywidualnością. I próbowałam branży dalekiej od tych niż rodzinne. Chciałam zostać sportowcem wyczynowym, paleontologiem, mieć własną kawiarnię, zostać trenerem personalnym. Pomysły zawsze miałam, ale spaliły na panewce. Wtedy z pomocą przyszedł tata, który mieszka w USA. Powiedział: „Wysłałem ci kasę, a ty zrób kurs na C+E, potem powiedz mi, czy ci się to podoba, czy nie. Jestem bardzo ciekaw”. On sam od wielu lat jeździł po Stanach. I uważał, że to najlepszy zawód świata. A ja raczej ten kurs potraktowałam tylko jako zabawę, nie wiązałam z tym żadnej przyszłości.

Tata trucker to zawsze jakiś drogowskaz. Tylko jak zapomnieć o marzeniach?

Dokładnie. Kiedyś moim największym marzeniem w życiu i jedynym celem do osiągniecia było zostanie zawodową sprinterką. 100 metrów przez płotki. Prawie dwa lata byłam w kadrze Polski. Czar prysł, gdy dopadła mnie kontuzja śródstopia w wyniku przeciążenia. Cały świat wtedy runął.

Ale nadal biegasz. Dosłownie i w przenośni.

Tak mam. Ciągle w ruchu.

Mam wrażenie, że posiadasz umiejętność bilokacji. Bo jednego dnia jesteś w Nowym Jorku albo Bostonie, chwilę później Białymstoku, a nazajutrz w… Rzepinie. To wakacje czy jakieś szalone tournee?

Urlop truckerki wygląda tak, jakby to były ostatnie dni jej życia. Naprawdę! Próbuję wykorzystać ten czas jak najbardziej, spać jak najmniej, by starczyło mi czasu na wszystko, co miałam zaplanowane. I na wszystkich. To jest nadrabianie jedenastu miesięcy nieobecności w trzy tygodnie. Nie skłamię, jak powiem, że na urlopie jest mi ciężej, niż gdy pracowałam. To nie tylko zwiedzanie i odwiedzanie rodziny. Celowo nie dodaję słowa „relaks”, bo od początku było wiadomo, że na to nie będzie czasu, a bardzo dużo obowiązków. Rzeczy rok nieużywane się psują, domy niszczeją, pozostawione ogrody zarastają. Najbliżsi mają swoje prośby i życzenia. W ciągu roku naprawdę może się tego uzbierać multum. A jak jesteś singlem, wszystko spoczywa na twoich barkach. Mogłabym wymieniać i wymieniać, ile roboty czekającej na mnie zastałam na tym moim zasłużonym urlopie. Na pewno tyle, że przez natłok obowiązków nie zrealizowałam paru swoich planów, jak np. zajęcia z jazdy konnej i lekcje jazdy motocyklowej na torze.

Fot. archiwum Karoliny Charyło

Ale na Basowiszcza zdążyłaś. Jak trafiłaś na ten kultowy białorusko-polski festiwal?

Data przyjazdu do Polski nie była przypadkowa. Bilety kupiłam specjalnie z myślą o Basowiszczach! Pochodzę z Białegostoku, a my z racji bliskości z Białorusią mamy do nich większy sentyment niż inne rejony kraju. Łączy nas historia, więc wiele z tutejszych rodzin miało w Białorusinach swoich bliskich. Nie wiem, czy mówię zrozumiale…

Białoruski akcent jest tu wszędzie widoczny. Napisy na billboardach oraz informacje w sklepach są podawane w obu językach. W tutejszych stacjach radiowych też mamy wiele białoruskiego. Zawsze podobał mi się ruski rock. O imprezie Basowiszcza w Gródku dowiedziałam się wiele lat temu od rodziny. W tym okresie przeważnie spędzałam wakacje u mojej babci na wsi, która mieszka w okolicy. Muzyka z koncertów docierała i do nas. Moi starsi bracia cioteczni i siostry chodzili tam piechotą, z namiotami na plecach. Też tak chciałam, gdy dorosnę. Pierwszy raz pojawiłam się tam cztery, pięć lat temu. Basowiszcza to dwudniowy festiwal rockowy integrujący Polskę z Białorusią. A spotykać tam można ludzi z całego świata. W końcu ja sama, pracując w Kanadzie, powiedziałam, że nie daruję sobie, jak ominie mnie ta impreza. Zwolniłam się z roboty, pojechałam do USA na lotnisko i przyleciałam stamtąd prosto na koncert. Ta impreza ma duszę. Tam jest taki klimat, że nie odnajdzie się go nigdzie indziej w świecie. Przyjazd jest wart każdych pieniędzy!

Szkoda, że odbył się po raz ostatni.

Podobno. Od dwóch lat to słyszę. Teraz dochodzą mnie słuchy, że będzie coś, ale w innej formie. Podobno jako zamknięty płatny koncert.

Przyjedziesz? I będziesz śpiewać tak jak w tym roku?

O, Boże! Czy ja czegoś nie pamiętam i gdzieś już udostępniałam swoje śpiewy? Czy ja o czymś nie wiem?

Można podziwiać twój wokal na filmiku wrzuconym do sieci.

Talentu wokalnego nie mam. Tata kiedyś śpiewał. On zawsze chciał, bym poszła w jego ślady. Miał wiele pomysłów na mnie. Chciał, żebym robiła to, co on. No, ale głosu to ja naprawdę nie mam. Każdy przyzna, że to nie dla mnie.

Tomasz Maciejewski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij