Rosół na parkingu, czyli kulinarne podboje kierowców zawodowych

19 października
W drodze

Kilka tygodni w trasie raczej nie sprzyja zdrowej diecie. Ale kierowcy nawet w trudnych warunkach potrafią upichcić coś więcej niż zupkę chińską i gulasz ze słoika.

Kursując po Europie można się rozsmakować w południowej kuchni, francuskich serach czy angielskiej pieczeni. W Grecji trzeba skosztować tradycyjnej musaki i sałatki z oliwkami, w Hiszpanii paelli z owocami morza albo kurczakiem, Portugalii nie wypada opuścić bez dorsza (bacalhau), w Danii obowiązkowe są kotleciki frikadelle.

Obiady są drogie. Musi wystarczyć kebab i niemiecki wurst

– Danię i Niemcy znam lepiej niż Polskę, ale jadam tam tylko kebab albo wurst z frytkami – śmieje się Adam, kierowca z Zielonej Góry. – Przecież nie stać mnie na obiady za 30-40 euro! Wyjeżdżając na kilkanaście dni biorę dwie torby żarcia.

Currywurst

Kursy do Niemiec i Skandynawii mogą trwać kilka dni. Ale już na Półwysep Iberyjski trzeba rezerwować ponad tydzień. I duże zapasy. Kawa w termosie i kanapki nie wystarczą.

– Nawet Barcelony, tak zwanej bliskiej Hiszpanii, nie zrobisz szybciej – wyjaśnia Przemysław Jabłoński, kierowca i właściciel firmy transportowej z Włocławka. – Kurs w jedną stronę to co najmniej dwie doby. 2100 kilometrów. Trzy szychty, dwie pauzy. Jeśli po drodze są jakieś niespodzianki, jeśli w Hiszpanii musisz trochę poczekać na kolejny załadunek, wracasz do domu po dwunastu dniach.

Lodówka, ekspres, grill

Wielu zawodowych kierowców pracuje w systemie: trzy tygodnie za kółkiem – tydzień wolnego. Trafiają się też globtroterzy, dla których dwa miesiące w kabinie to norma. Jak sobie radzą z praniem, gotowaniem, spaniem?

– W nowych pojazdach jest cały niezbędny sprzęt: mikrofala, lodówka, telewizor, nawet ekspres do kawy – wyjaśnia Zbyszek (prosi, by tak go przedstawić), kierowca ze Szczecina. Od 1983 roku za kierownicą. – W porównaniu do zestawów (ciągnik i naczepa – przyp. red.), którymi jeździło się kiedyś, teraz jest luksusowo. Pralki tylko brakuje.

Wyposażenie kuchenno-wypoczynkowe zależy od ceny i rocznika pojazdu. Polskie firmy dysponują coraz nowszym i lepszym taborem, co w ciężkiej pracy kierowców ma niebagatelne znaczenie.

– Na wyjazd robię takie zakupy, jak do domu – deklaruje Waldek, kierowca z 22-letnim stażem. – Mogę nawet mrożonki zabrać, mięso, sałatki. Nie ma problemu z przygotowywaniem posiłków w trasie. Najfajniej jest podczas dłuższych postojów. Znamy ładne miejsca, blisko lasu, jeziora. Biwaki organizujemy. Grillujemy.

Jesienią i zimą już tak przyjemnie chyba nie jest.

– Jeśli zbierze się dobra ekipa, deszcz nie przeszkadza. Podnosi się plandekę i robi grilla pod zadaszeniem – wyjaśnia kierowca.

– Kiedyś tak było. Robiło się różne mięsiwa, rosół, gulaszową. Do tego piwko – wtrąca Zbyszek. – Teraz środowisko się nie integruje. Młodzież podjeżdża na parking, zamyka się i odpala laptopa. Nawet jeśli zrobisz imprezę, musisz do nich pukać kilka razy, żeby łaskawie wyszli.

Wszyscy transportowcy przyznają, że jeszcze przed dekadą na parkingach i organizowanej tam kuchni polowej panowały swojskie klimaty. Ktoś po drodze kupił kurę, ktoś inny ogórki, paprykę, cebulę. Komuś udało się zorganizować lokalny trunek, inny kierowca wiedział, gdzie można dostać pyszną wędzoną rybę.

– Na parkingu zawsze znajdzie się ktoś, kto umie i lubi pitrasić – opowiadają kierowcy.

Ziemniaki i słoiki na drogę

Ci, którzy podróżują w podwójnej obsadzie, czasami mają szczęście do zmiennika – kulinariów miłośnika.

– Jeden gotuje, drugi biega po zakupy – żartują nasi rozmówcy.

– Większość życia spędzają razem. Muszą tworzyć dobry team – zauważa Sebastian Smoliński, właściciel firmy przewozowej z Kalisza.

Zawodowcy za kółkiem kursują po stałych trasach, więc doskonale znają parkingi zlokalizowane blisko centrów handlowych czy dyskontów.

– Tam, gdzie wypada pauza, mają „Aldika” i kupują spożywkę – tłumaczy Smoliński. – Mają kuchenkę, zwykle biorą też ziemniaki z Polski, więc mogą ugotować normalny obiad.

Kierowcy w trasę zabierają również dużo domowych posiłków.

– Słoiki przygotowane przez matki lub żony. Kotlety, gołąbki, gulasz – wylicza Smoliński.

– Suche kiełbasy, pieczone mięso, zupy, makarony – dodaje Zbyszek. – Lubię też białą kiełbasę, ale wiadomo, że jej termin przydatności będzie krótszy niż krakowskiej czy kabanosów.

Po chleb do „Kiwi“

Co z pieczywem?

– Niektórzy mrożą chleb. Kupują w sprawdzonej piekarni kilka bochenków i taki zapas im wystarcza – opowiada Zbyszek. – Ja kupuję w marketach. Na bieżąco. W Norwegii są dwie popularne sieciówki Rema i Kiwi. Zwykły chleb, nawet trochę podobny do polskiego, kosztuje 7 koron, czyli 3,5 zł.

Kierowca ze Szczecina od dziesięciu lat jeździ głównie po Skandynawii. Przekonuje, że nawet w tak drogich krajach, jak Szwecja i Norwegia ceny w dyskontach są do zaakceptowania. Królowie dróg wiedzą, gdzie można dostać w miarę dobre pieczywo, tańsze owoce, napoje, słodycze. Herbatę, kawę, cukier, papierosy zabierają z Polski. Wśród zakupów na wyjazd zawsze są też gotowe dania, do których potrzebny jest tylko wrzątek: tzw. zupki chińskie i różnego rodzaju makarony.

– Popularna jest również fasolka po bretońsku, flaki, pulpety. Warto zabrać też mortadelę albo jakąś mielonkę. Z tego robi się uboższą wersję kotletów – tłumaczą kierowcy.

W kabinie każdy ma małą kuchenkę turystyczną albo butlę gazową z palnikiem i różnymi nadstawkami.

– Butli lepiej nie brać. Przepisy zabraniają. Szczególnie niemieckie służby tego pilnują – przestrzega Zbyszek. – W Skandynawii z butlami w kabinie problemu nie ma, ale jest problem z pogodą. Na północy mróz, wichura, śnieg. Wyjdziesz na chwilę i już z nosa leci, ręce przemarznięte. W takich warunkach nawet najlepsze jedzenie nie poprawi ci humoru.

Miska wielofunkcyjna

Podkreśla też, że podczas większości wyjazdów większym problemem niż kuchnia jest łazienka. Skandynawskie szlaki mają uboższą infrastrukturę niż autostrady w zachodniej i południowej Europie. Natężenie ruchu jest mniejsze, więc stacji paliw i centrów obsługi podróżnych też jest mniej.

– Na stacjach prysznice są rzadkością – potwierdza Adam. – Łazienek i kuchni szuka się raczej w dużych firmach, magazynach, do których wozimy towar. Tam są pomieszczenia socjalne. Automaty z kawą, napojami, słodyczami. „Wyjeżdżeni” wiedzą, gdzie jest najlepiej, najczyściej, gdzie życzliwy personel.

Jego koledzy przekonują, że kuchnie i natryski dostępne są przede wszystkim na krajowym podwórku.

– W Hiszpanii czy Francji bardzo często nie pozwalają skorzystać z zaplecza socjalnego – opowiada Michał. – Czasy, kiedy kierowcę witało się tam dobrą kawą, skrzynką owoców, obiadem – minęły bezpowrotnie. Teraz nie możemy nawet skorzystać z prysznica i kuchenki mikrofalowej. A po kilku dniach w drodze fajnie jest się wykąpać, ogolić, zjeść obiad w normalnych warunkach.

Kąpiel na stacji paliw może kosztować nawet 6 euro. Normą jest opłata 2 lub 3 euro.

– Ale tam, gdzie taniej, trzeba pamiętać o preparatach antygrzybicznych i klapkach – żartują kierowcy.

Z oszczędności, ale też strachu przed dermatologiem, o standardy higieniczne walczy się więc za pomocą miednicy z zimną wodą albo tylko chusteczek nawilżających. A restauracyjne menu zastępuje słoik fasolki bo bretońsku. Dobrze, że na prawym fotelu mieści się mała kuchenka, garnuszek, termos. A miska pełni też funkcję zmywarki do naczyń.

– Kierowcy sobie radzą. Wożą wiadra, miski, garnki, bańki z wodą – opisuje Zbyszek. – Nawet jeśli firma kupi auta „golasy”, bez chłodziarki, telewizora i innych użytecznych gadżetów, to można później je doposażyć. Potrafimy tak urządzić kabinę, by być samowystarczalnym.

Kawa na coli

Samowystarczalność jest bezcenna tam, gdzie knajpy, motele i inne usługi są najdroższe. W Polsce i na Wschodzie kierowców stać na dwudaniowy obiad w restauracji. Bardzo często gastronomia połączona jest z tankowaniem. Wlewasz kilkaset litrów – jedzenie dostajesz gratis. Starzy truckersi wiedzą, gdzie dobra golonka, schabowy czy pizza. Pełny parking oznacza, że w tym miejscu dobrze karmią. Ale w Holandii, Belgii, Francji, Skandynawii polskie ciężarówki raczej nie szukają szyldu „restaurant”, nawet jeśli zachęcałyby do tego trzy gwiazdki Michelin.

– Wiadomo, że świetna kuchnia jest na promach, tylko kto zapłaci rachunek? Na pewno nie mój szef – żartuje Adam.

– Nas to jeszcze stać na jakąś jadłodajnię czy bar od czasu do czasu. A chłopaki z Białorusi, Ukrainy? Oni całe miesiące jadą na konserwach. Oszczędzają na wszystkim – tłumaczy Zbyszek.

Zwraca też uwagę, że bardzo trudne warunki bytowania mają pracujący w transporcie międzynarodowym na prawku kategorii B.

– Jeżdżą przeładowanymi busikami z plandeką. Śpią w „kurniku”. W kabinie też mają mało miejsca. Takim czymś krążyć trzy tygodnie to jest dopiero survival. Ale młodzi tak pracują. Mają zdrowie.

„Kurnik” to nadbudowa służąca za miejsce do spania i schowek. Niektórzy busiarze nie mają do dyspozycji nawet wąskiej leżanki, więc za posłanie muszą wystarczyć im siedzenia i koce. Za kuchnię – mały podgrzewacz. O części wypoczynkowej, takiej jak w nowoczesnych ciężarówkach, mogą pomarzyć.

– U mnie jest prawie jak w hotelu. Klima postojowa, czysta pościel, barek, laptop, lodówka, czajniczek. A wiadomo, że w trasie najważniejsza jest mocna kawa – podsumowuje Adam.

– Kiedyś rzeczywiście bez kawy nie dawałem rady – przytakuje Waldek. – Znałem takich, co kawę zaparzali na coli. Ale teraz mają nadciśnienie i już tak nie wariują.

Tomasz Maciejewski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij