Zlikwidowano dżunglę pod Calais, ale teraz dżungla jest wszędzie. Bezpiecznych krajów już nie ma

18 lipca
W drodze

Na północy Francji nastąpiła dywersyfikacja przestępczych działań, we Włoszech trzeba pilnować paliwa, w Hiszpanii są miasta wysokiego ryzyka – słyszymy od zawodowych kierowców, którzy krążą po Starym Kontynencie. Trzy lata temu niektórzy z nich myśleli o zmianie pracy, bo na wielu popularnych kierunkach zrobiło się bardzo nerwowo.

Zawodowy kierowca musi być czujny. Zawsze i wszędzie. Musi przewidywać, unikać zagrożeń, radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. To prawdy banalne, oczywiste, ale zawsze aktualne i ważne. Jak niebezpiecznie bywa na drogach, parkingach, przeprawach promowych wiedzą tylko ci, którzy kręcą tysiące kilometrów tygodniowo. Turyści znający Francję, Włochy, Hiszpanię wyłącznie z wakacyjnych wojaży będą się dziwić, dlaczego truckerzy unikają tak pięknych miast, jak Paryż, Rzym, Barcelona. Ci, którzy pobyt na Wyspach Brytyjskich zaczynają i kończą na lotniskach, nie zrozumieją, dlaczego transportowcy nie lubią kursów do Anglii.

Kilka lat temu przedarcie się na przeprawę Calais-Dover zaczęło dostarczać emocji porównywalnych ze skokiem na bungee. Adrenalinę gwarantowały również wizyty w innych portach. Główne węzły komunikacyjne stały się miejscami napadów, włamań, kradzieży. Chaos wywołany masowym napływem uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu wykorzystały środowiska przestępcze, złodzieje, przemytnicy.

– Od półtora roku właściwie nie jeżdżę do Anglii – wyjaśnia Łukasz Treffler. – Przed świętami miałem jeden kurs. Bardzo się pilnowałem. Udało się wrócić bez strat – opowiada kierowca z Tczewa.

Tam się nigdy nie śpi

Dzikie obozowisko pod Calais, największe i najbardziej niebezpieczne w latach 2015–2016, dało się we znaki wielu truckerom. Musieli oni forsować prowizoryczne blokady, uciekać przed imigrantami wdzierającymi się do naczep, naprawiać pocięte plandeki, wyłamane zamki. Po drugiej stronie kanału La Manche codziennością stały się kradzieże paliwa.

Dżungla pod Calais, 2016, fot. Malachybrowne/Flickr

– O tym, co tam się działo, można by napisać książkę – opowiada Mariusz, właściciel małej firmy transportowej z zachodniopomorskiego. – Wszyscy emocjonowali się kryzysem migracyjnym, koczowiskami we Francji, a po drugiej stronie też powstała „dżungla”, którą zorganizowały nasze chłopaki. Drobne opryszki i grubsza bandyterka z Polski.

O tym, że opróżnianie baków stało się specjalnością polskich gangów, mówią też inni ludzie z branży. Regularnie informowały o tym angielskie media. Bezkarność przestępców i bezradność policji doprowadziła do tego, że wielu przewoźników po prostu zaczęło bojkotować ten kierunek. Wzrosły koszty frachtów.

– Na Wyspy jeździłam rok. Planowałam postoje, sprawdzałam parkingi. Tam się nigdy nie śpi – stwierdza z humorem Aga, która teraz krąży tylko po Skandynawii. – Włamań do kabiny nie miałam, ale za to „inżyniera” na pace już tak, jak stałam w korku w Dunkierce.

Inżynier to pasażer na gapę, który próbował nielegalnie dostać się do Anglii. Bo drogi do „ziemi obiecanej” migrantów wiodą nie tylko przez Calais, ale także przez inne wrota transportowe na północy – Dunkierkę, Zeebrugge (awanport Brugii), Ostendę, Antwerpię, Rotterdam.

Co lubią złodzieje?

– Dziękować Bogu, nie jeżdżę tam – komentuje Marysia Woryna, znana jako „Baba Dużym w trasie”. – Ale kradzieże zdarzają się w każdym państwie. Najczęściej chodzi o paliwo, czasami giną rzeczy osobiste. Złodzieje bardzo lubią też reflektory ze scanii. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak obudzi się rano i jaki majątek mu pozostanie. Dlatego to trudna praca.

Transportowcy tłumaczą, że mapy miejsc niebezpiecznych nie da się ograniczyć do kilku lokalizacji, kilkunastu dróg i przepraw promowych.

– Nie otrzymujemy od przedsiębiorców sygnałów, że na którymś z europejskich kierunków jest szczególnie niebezpiecznie. Zagrożenia dla kierowcy i przewoźnika mogą pojawić się wszędzie – przekonuje Anna Wrona, rzeczniczka prasowa Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. – Po likwidacji tzw. dżungli pod Calais nie ma już jednego dużego „punktu zapalnego”, co nie znaczy, że zniknął problem napadów na kierowców i kradzieży lub niszczenia ładunków. Takie sytuacje nadal się zdarzają. Ci, którzy koczowali w okolicach przeprawy Calais-Dover, rozproszyli się wokół portów, z których kursują promy do Wielkiej Brytanii. Są nadal w północnej Francji, ale też w Belgii i Holandii. Można powiedzieć, że nastąpiła dywersyfikacja tych przestępczych działań.

Calais, fot. Malachybrowne/Flickr

Miasta wysokiego ryzyka

Tę „dywersyfikację” widać także w Hiszpanii, Niemczech, Austrii, Włoszech.

– Kradzieże paliwa są częste. Szczególnie na SOS-ach – relacjonuje Marek Mróz, od lat robiący kółka z Polski do Włoch.

SOS-y to zatoczki przy drogach szybkiego ruchu, rozmieszczone np. co kilometr, przeznaczone na awaryjny postój.

– Jeśli nie ma miejsc na parkingach, a tacho się kończy, trzeba kręcić pauzę na SOS-ie. – Rano się budzisz, kłódki pozrywane, zbiorniki puste – opisuje pan Marek. – Kto tak zuchwale działa? Raczej nie Włosi i nie przybysze z Afryki. W środowisku mówi się, że grupy Rumunów, Bułgarów.

– Jugole, Albańczycy – dodaje Mariusz, trucker i przedsiębiorca z zachodniopomorskiego. – Dlatego ja wolałem swego czasu regularnie latać na Moskwę niż na Bałkany.

Pracuje w branży prawie trzydzieści lat. Przekonuje, że kiedyś wyjazdy na Zachód i Południe były piknikowe. Zdarzały się różne przygody, także kradzieże, lecz incydentalnie. A teraz uszkodzone pojazdy z pociętymi plandekami wracają choćby z Półwyspu Iberyjskiego.

– W miastach wysokiego ryzyka, jak Madryt czy Barcelona, jeśli pauza wypada wieczorem, to nie igramy z losem. Płacimy 20 czy 30 euro za postój na strzeżonym – podkreśla Sebastian Smoliński, współwłaściciel firmy transportowej Desmolio spod Kalisza. – W nocy kierowca ma spać, odpoczywać, a nie pilnować samochodu i towaru.

Hiszpańskim organizacjom turystycznym zapewne nie spodobałyby się słowa o „wysokim ryzyku”. Ale największe aglomeracje, centra gospodarcze i komunikacyjne zawsze mają problemy z przestępczością. Na La Rambla czy Puerta del Sol grasują kieszonkowcy. Na przedmieściach, gdzie ulokowane są magazyny, fabryki, parkingi – przydrożni rozbójnicy. Demontują części samochodowe, opróżniają zbiorniki, grasują po naczepach.

Jakby spokojniej. Ale dżungla jest wszędzie

Jeden z samochodów Desmolio został splądrowany przez napastników o ciemnym kolorze skóry z nożami i maczetami.

– Od tej kradzieży przesyłek pocztowych innych tak dramatycznych zdarzeń nie było –informuje Sebastian Smoliński. – Można powiedzieć, że od kilkunastu miesięcy jest jakby spokojniej. Moi kierowcy nie zgłaszali żadnych incydentów. Może to efekt skuteczniejszego działania służb, zmian w polityce migracyjnej? Nie chcę jednak jednoznacznie stwierdzać, że największym zagrożeniem byli i są koczujący przy autostradach! Wydaje się, że za wiele przestępstw mogą odpowiadać inne środowiska, które wykorzystały chaos, falę uchodźców. Jako przewoźnicy mamy świadomość, że zagrożenia są i staramy się je minimalizować.

O zmianach w Europie – społecznych, demograficznych, kulturowych, politycznych, gospodarczych – mówią wszyscy transportowcy. Różnymi słowami, ale z taką samą pointą.

– Zlikwidowali dżunglę pod Calais, ale teraz dżungla jest wszędzie – diagnozuje Łukasz Treffler. – Oczywiście, nie oznacza to, że na każdej drodze będą barykady i napady, ale całkowicie bezpiecznych krajów już nie ma. Wszędzie kradną, wszędzie otwierają naczepy. Jako kierowcy staramy się sobie pomagać, ostrzegać. Przekazujemy informacje, których parkingów unikać. Kilkanaście lat temu wiadomo było, że niebezpiecznym miejscem jest na przykład Marsylia. Krążyły legendy, co tam się dzieje. Natomiast jak jeździłem do Szwecji, to wszystko można było zostawić otwarte: samochód, mieszkanie, portfel na stoliku w kawiarni. A teraz?

Coraz droższe bezpieczeństwo

Cena za spełnienie marzeń o Europie bez granic okazała się wysoka. Swobodny przepływ ludności oznacza również, niestety, swobodniejszy przepływ przestępczości. A kryzys migracyjny zdestabilizował cały kontynent. Treffler zauważa, że bezpieczeństwo zaczyna coraz więcej kosztować. I nie chodzi o wydatki na policję czy inne formacje mundurowe, ale np. o dodatkowe wyposażenie samochodów (blokady, alarmy, kamery), specjalne ubezpieczenia pojazdów i cennych ładunków, opłaty za ochronę, place postojowe. Wreszcie – wyższe stawki frachtu, wyższe koszty pracy.

– Elektronikę czy farmaceutyki wozi się w podwójnej obsadzie, za lepsze pieniądze. A i tak nie wszyscy się tego podejmują – dopowiada Mariusz.

Solidny zmiennik to bezcenne wsparcie na trudnych trasach. Truckerzy podkreślają, że bardzo istotna jest praca spedytorów, logistyków. Perfekcyjne zaplanowanie przewozu, dopilnowanie godzin załadunków, rozładunków. Pomoc w sytuacjach kryzysowych. Ważną rolę w transporcie międzynarodowym pełnią również organizacje branżowe, takie jak ZMPD.

– Członkowie zrzeszenia w każdej sytuacji mogą zwrócić się do nas po informacje, poradę, kontakt z polską placówką dyplomatyczną – tłumaczy Anna Wrona.

Rzeczniczka przypomina, że ZMPD od kilku lat rozpowszechnia m.in. broszury przygotowane przez rząd Wielkiej Brytanii, które zawierają wskazówki, jak uchronić się przed napadami i innymi zagrożeniami przy wykonywaniu przewozów na tym kierunku oraz jak uniknąć ponoszenia wysokich kar za transport „nieproszonych gości”.

Czy można liczyć na szybką interwencję, jeśli już dojdzie do włamania, rozboju, kradzieży?

– W sytuacji bezpośredniego zagrożenia kierowca powinien wezwać pomoc przez numer alarmowy – podkreśla Anna Wrona. – Tylko miejscowe służby odpowiadające za porządek mają prawo i są w stanie zastosować odpowiednie środki w stosunku do agresorów. Wskazany jest też kontakt z polskim konsulem, który będąc na miejscu ma kontakt z policją i innych służbami.

Tomasz Maciejewski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij