Za tych, co w kabinie! Najniebezpieczniejsi są pijący rzadko, ale dużo

16 stycznia
W drodze

Stres, zmęczenie, rozłąka z rodziną, niewygoda, bezsenność, brud, stacje benzynowe z lodówkami wypełnionymi zimnym lechem, kumple i obskurne parkingi… I jak tu nie pić? – pytają retorycznie kierowcy pojazdów ciężarowych. Okoliczności sprzyjają, problem istnieje, choć nie tak duży, żeby zatrzymać polską flotę.

Postawmy sprawę uczciwie i poczyńmy założenie początkowe: kierowcy zawodowi niczym nie różnią się od innych grup zawodowych. Są tacy sami, jak reszta społeczeństwa. Które pije często i dość dużo. Z danych wynika, że spożycie per capita (na osobę powyżej 15. roku życia) wynosi rocznie około 10 litrów czystego alkoholu. Szacuje się, że liczba osób uzależnionych w Polsce wynosi od 640 tys. do miliona, a około 3 mln obywateli pije szkodliwie i ryzykownie. Alkoholizm dotyka każdą grupę zawodową, ale mało kto o problemie chce otwarcie rozmawiać. Także kierowcy na trudne pytania spuszczają zasłonę milczenia albo odpowiadają pół żartem, pół serio.

Siadająca psychika kierowcy

Dużo o alkoholu i kierowcach zawodowych można dowiedzieć się z forów transportowych. W Internecie można ukryć swoją tożsamość, pisać szczerze, bez obaw o konsekwencje. Po lekturze kilku wątków poświęconych piciu, ciekawych i chętnie komentowanych, można wysnuć wniosek, że problem kierowców zawodowych nie omija. I najlepiej wiedzą o tym sami truckerzy. „Twister1” pisze np.: „Dla mnie alkohol nie istnieje. Różne już dziwactwa widziałem na parkingach – alkohol odbiera rozum. Szkoda chłopaków i żal czasem”. Dlatego „Kierowca” przestrzega: „Najlepiej omijać duże parkingi i stać na małym, bo nie ma z kim pić”.

Niektórzy, jak „Bardzo samotny”, próbują tłumaczyć picie na postojach trudnymi warunkami pracy: „Praca kierowcy to zawód bardzo niewdzięczny, człowiek musi ze wszystkimi walczyć. Policja, inspekcja, celnicy, straż graniczna, załadunki, ochroniarze, nie zawsze pojętni uczestnicy ruchu, stan dróg. Wielu kierowców jest kryptoalkoholikami. Widzę to często, bo pracuję jako kierowca”. Wtóruje mu „Olo”: „W tej pracy psychika siada i nie da się nie pić”.

Jednak nie wszyscy się z tym zgadzają. „Kiero” stawia sprawę uczciwie: „Jak ktoś jest niezrównoważony psychicznie, to pije, bo co ma robić? To, że wśród kierowców spotykamy chorych umysłowo ludzi, chyba nikogo nie dziwi, więc proszę się nie dziwić, że piją”.

Natomiast „Burak”, kierowca z wieloletnim doświadczeniem, przestrzega młodszych kolegów: „Z biegiem czasu będziesz pił więcej, to nieuniknione. Następnie coś się niedobrego stanie pod wpływem alkoholu. Wtedy otworzą ci się oczy. Kwestia czasu”.

Imprezowanie z Ukraińcami kończy się… dwudniową niedyspozycją

O problem picia wśród kierowców pytamy właścicieli firm przewozowych, którzy w końcu najlepiej wiedzą, na co stać ich pracowników.

– Problem w jakimś stopniu istnieje. Zawsze istniał, choć nigdy nie dotyczył moich kierowców – mówi Janusz Kachel, szef firmy transportowej Trans-Kachel z Wrześnicy.

Podobną opinię wyraża Grzegorz Łoboda, szef firmy transportowej Trans Europe z Krakowa, zatrudniającej trzynastu kierowców:

– W ciągu jedenastu lat działalności i wykonanych około 50 tys. transportów mieliśmy może pięć – dziesięć przypadków, że kierowca zapił w czasie pauzy. Raz nasz kierowca we Włoszech pił z kierowcami z Ukrainy ich bimber i dwa dni był nieprzytomny. Są to jednak bardzo sporadyczne sytuacje, które nie rzutują w żaden sposób na działalność firmy. Nadużywanie alkoholu nie jest w tej chwili największym problemem w branży. Raczej marginalnym. Nie każdy kierowca ładuje gorzałę.

A czy zdarza się, że kierowcy zatrudnieni w jego firmie jeżdżą po pijaku?

– Nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. To jest dla nas zagadka – mówi Łoboda.

Telefon z firmy zamiast alkomatu

Niektórzy przewoźnicy mają jednak gorsze doświadczenia.

– Miałem nowego młodego kierowcę, który na pierwszy rzut oka robił dobre wrażenie –opowiada właściciel firmy z Zielonej Góry. – Dostał nowy samochód, spowodował kolizję. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale młody wydmuchał 0,3 promila. No i zaczęły się problemy. Zwolniłem go, ale narobił mi kłopotów.

Aby zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami, firmy transportowe starają się kontrolować swoich pracowników. Nie jest to łatwe, bo z niektórymi widzą się raz w miesiącu przy okazji rozliczeń. Cała robota spada na działy kontroli. W firmie Trans Europe przygotowana jest procedura na wypadek „zapicia kierowcy”:

– Pracownicy działu kontroli są w stałym kontakcie telefonicznym z kierowcami i potrafią wyczuć, gdy ktoś bełkocze i ma problem z wysłowieniem się – mówi Grzegorz Łoboda. – Jeżeli mamy jakieś podejrzenia, natychmiast jesteśmy w stanie zatrzymać cały transport i wysłać innego kierowcę. Nie chcę mieć na sumieniu niewinnych ofiar pijanego kierowcy. Pijany robotnik może zrzucić sobie coś na głowę, a pijany kierowca może wjechać w kogoś 40-tonowym autem.

Niebezpieczny zespół odstawienia

Zdaniem terapeuty uzależnień Marka Lisowskiego, prowadzącego prywatny ośrodek psychoterapii uzależnień w Dziwnówku, kierowcy zawodowi nie stanowią grupy zawodowej szczególnie narażonej na uzależnienie od alkoholu.

– Spotkałem się kilkakrotnie z problemem alkoholowym wśród kierowców zawodowych. Ale były to pojedyncze przypadki. Każdy jest indywidualny – mówi terapeuta. – Alkohol jest dla ludzi, którzy potrafią go pić. Dwa piwa nie zaszkodzą osobie zdrowej. Jeżeli jednak alkohol staje się lekarstwem na nudę i nieumiejętność zagospodarowania czasu wolnego, np. podczas pauzy między przejazdami, to może już niepokoić. Pamiętajmy, że alkohol jest trucizną, która powoduje negatywne skutki i ma wpływ na reakcje, oczywiście także na drodze.

Zdaniem terapeuty szczególnie niebezpieczni na drodze mogą być kierowcy, którzy piją rzadko, weekendowo, jednak dużo.

– Kilka dni po wypiciu może dopaść ich tzw. zespół odstawienia, przejawiający się padaczką, zaburzeniami świadomości i wyłączeniem umysłu. To może być bardzo niebezpieczne podczas kierowania pojazdem. Podczas badania na obecność alkoholu w organizmie kierowca z zespołem odstawienia może okazać się czysty i nikt nie skojarzy wypadków z wypiciem alkoholu – wyjaśnia Lisowski.

Smutne i poruszające opowieści żon

Na koniec oddajmy głos żonom kierowców. Smutne, niestety, często tragiczne historie, można przeczytać na forach internetowych. Wszystkie są podobne. Przebija z nich rozgoryczenie z powodu ciągłej nieobecności męża kierowcy, lecz także troska o małżeństwo i dzieci.

Żona zawodowego kierowcy, ukrywająca się pod nickiem „Gienia123”, tak opisuje swoją historię: „Zaczęłam go sprawdzać, czy pije też w trasie. Okazuje się, że tak. Po dziewięciu godzinach jazdy siada i wypija trzy – cztery piwa. Tak jest co wieczór, z małymi przerwami. Za to gdy przyjeżdża na dwa dni do domu, twierdzi, że musi się odstresować i wtedy wypija od ośmiu do dwunastu piw na dzień. Chyba że jest niedopity, wtedy szuka czegoś więcej, tzn. wódki”. Odpowiada jej „Margolcia”: „Nie pocieszy cię mój post, bo alkoholizm jest chorobą zawodową kierowców. Przez dwanaście lat byłam żoną tirowca. Uwielbiałam męża, a on mnie. Stanowiliśmy jedność. Niestety, wygrał ze mną alkohol. Tak jak piszesz, osiem – dwanaście piw w czasie dnia wolnego, a czasem dodatkowo wódka. W trasie, po jeździe, przed snem – dwa – trzy piwa. Mąż nie widział problemu i nie chciał o nim słyszeć. Zaczął się zmieniać, stał się agresywny. Nie, nigdy nie podniósł na mnie ręki, ale chyba dlatego, że w porę wycofałam się z tego związku”.

Z kolei „Remi” próbuje usprawiedliwiać kierowców: „Kończąc trasę ci ludzie są wykończeni – fizycznie i psychicznie, wtedy piją dwa – trzy piwa, by szybciej zasnąć, bo za kilka godzin znów czeka ta sama jazda. To jest standard, lecz to są zawodowcy o umiejętnościach o niebo większych od zwykłego jeźdźca. To jak porównywać dobrego kucharza z kimś, kto ryż potrafi ugotować...”.

Mikołaj Radomski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij