Skąd ten hejt? Adar wypuścił kolejny mocny film

13 listopada
W drodze

Debile, złodzieje, matoły, lenie, brudasy, dziwkarze – tak o zawodowych kierowcach myślą i mówią ludzie, którzy nie mają pojęcia, jak wygląda ich praca. Duża polska firma spedycyjna postanowiła obalić krzywdzące stereotypy. Opublikowała sugestywny film „Hejt”.

Niesprawiedliwa, prymitywna, wulgarna charakterystyka truckersów, którą umieściliśmy powyżej, to cytat z filmu „Hejt”, wyprodukowanego przez gdańską spółkę Adar. Specjaliści od międzynarodowej spedycji, z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem w branży, chcieli pokazać, jak naprawdę wygląda ta robota. Użyli w tym celu mocnych obrazów i jeszcze mocniejszego języka. Świetna narracja, muzyka, montaż sprawiają, że czterominutowy teledysk ogląda się z wypiekami na twarzy, ściśniętym gardłem, łezką w oku. „Hejt” naprawdę wciska w fotel i daje do myślenia.

Lepiej, żeby się tacy nie rozmnażali

„Kierowcą tira nie zostajesz, jak masz skończoną astronomię na UJ-ocie. Kierowcą tira zostajesz, jak nie potrafisz w życiu nic. Czy myślisz, że ktoś o zdrowych zmysłach idzie na kierowcę?! Lepiej na pewno się nie wiązać z kimś takim. Każdy związek tirowca, czy z kobietą, czy nie z kobietą, rozpada się prędzej czy później. A potem siedzi przy kurze domowej tylko po to, że spłodził dzieciaka. Zapomniałeś o chlaniu na parkingach, biciu się między sobą i okradaniu. A po wszystkim, kur…, w drogę. Wyprzedzają na zakazach. Są niby tacy zjednoczeni, wszyscy na CB. Większość to chamy i pijacy. Jedyne, co mają do zrobienia w życiu, to zrobienie prawa jazdy. Lepiej, żeby się tacy nie rozmnażali. Wszyscy bylibyśmy szczęśliwsi. No, zobacz, jak oni wyglądają. Łokcie o kierownicę, komórka w łapie i kiep w ustach. Brudasy! Siedzi taka kura w domu. Narzeka na wszystko. Na zakupy ciągnie do galerii tylko. Zaprowadzi dzieciaka do przedszkola i... Mąż w trasie. Telewizorek, browarek. Dlatego, że nie ma drugiego takiego zawodu, w którym tylu kretynów i złodziei znajduje miejsce. To praca dla przygłupów” – ten potok epitetów, obelg, prostackich komentarzy, będący tłem filmu, przerywa czułe: „Kamil, chodź, tata”.

To mówi mama, bo tata Kamila może złożyć mu życzenia urodzinowe tylko przez telefon. Jest gdzieś w trasie, gdzieś na rozładunku, gdzieś w korku. Zmaga się z kiepską pogodą, zmęczeniem, samotnością. Pokonuje przeszkody, np. w postaci gęsto zaparkowanych aut na wąskich uliczkach. I mury budowane przez ludzi – przykrymi słowami czy gestami. Jest twardy. Robi swoje. Ale tęskni. Ci, którzy czekają na niego w domu, też sobie nie radzą. Ich codzienność to również tęsknota, rozdrażnienie, frustracja, łzy. Urodziny bez ojca. Treningi karate bez niego. Popołudnia i wieczory bez ojca, męża. Bliskość to krótkie wideo w smartfonie, zdjęcie i rysunek przyklejony na desce rozdzielczej. Kiedy kierowca ogląda nagranie, jak syn zdmuchuje świeczki na urodzinowym torcie… obraz zagłusza następna fala hejtu. „Jaka, kur…, ciężka praca?! Śmierdzące brudasy za kierownicą. Śpią na pakach, leją na koło, srają w krzakach jak zwierzęta. To podgatunek, a nie ludzie. Myją się pod kranami na stacjach benzynowych. Debile, złodzieje, matoły, lenie, brudasy, dziwkarze” – anonimowi komentatorzy nie mają litości.

Tato, zostań!

Aż nie chce się wierzyć, że aż tak negatywnie może być postrzegana jakaś grupa zawodowa.

„Wypowiedzi użyte w filmie są autentyczne. Pochodzą od osób nieposiadających podstawowej wiedzy na temat branży transportowej” – podkreślają autorzy filmu, zanim hejterzy rozkręcili się na dobre. A kierowca? Zaczyna kolejną szychtę. Kiedy wraca do domu, Kamil udaje, że nie słyszy „Dzień dobry, synku”. Bawi się tabletem. Tłumi emocje. Ale wieczorem buduje w przedpokoju barykadę z klocków i umieszcza na niej kartkę z napisem „Tato, zostań”. Niestety, barykada nie powstrzyma realizacji kolejnego zlecenia. Znów budzik zapika w środku nocy. Znów trzeba na szybko zjeść jajecznicę i jeszcze szybciej pożegnać się z żoną.

Zrzut ekranu z filmu „Hejt

Film wyprodukowany przez firmę Adar wywołał lawinę komentarzy. Znacznie mocniejszą, ale też mądrzejszą niż potok hejtu pod adresem truckersów. Na YouTube ma już ponad 650 tys. odtworzeń. Jest udostępniany na portalach społecznościowych i różnych branżowych forach.

– Ja pier…, ale mocne, aż mi łezka poleciała – przyznaje Kubalski888.

– Nie jestem kierowcą tira, ale kur…, no nigdy bym nie użył ani jednego cytatu z tego filmu o nich – stwierdza mar1o18.

– Mocne. Ja szanuję kierowców, no tak naprawdę dzięki nim mamy w sklepach wszystko. Życzę im tyle powrotów do domu, co wyjazdów – dodaje Rafał Ciszewski.

Wielu oceniających sięga po przymiotnik „mocne”. Podkreśla, że produkcje w takim stylu są potrzebne. Wzbudzają kontrowersje, wywołują emocje, lecz przede wszystkim są początkiem dyskusji, nagłaśniają problem, uświadamiają. Niektórzy internauci przekonują jednak, że w pracy transportowców nawet najlepsza robota marketingowców niewiele zmieni. Dlaczego? Bo kierowcy sami zbudowali swój negatywny wizerunek. Bo dają się wykorzystywać pracodawcom, a później narzekają. Bo niektórzy naprawdę mają problem z alkoholem i higieną.

– Pracowałem kiedyś jako spedytor w firmie transportowej i powiem wam, że kierowcy są różni. Jedni zawsze zadbani i czyści, a drudzy – wiadomo. Prędkości przekraczają raczej z powodu poganiania (czas pracy). Ich motywacją są pieniądze, a nie to, że nic innego nie potrafią. Zdarzają się również firmy, tzw. DziadTransy. Tam to pracują ludzie wkur… z powodu niskich stawek, zjeb… sprzętu – tłumaczy ktoś o nicku „IT Specialist”.

Nie róbcie z nich bohaterów

– Sam jestem kierowcą dużego przedsiębiorstwa  i pracując już kilka lat w branży śmiem twierdzić, że kierowcy sami sobie zapracowali na takie traktowanie, dając się upodlić pracodawcom, spedytorom, magazynierom, policji i społeczeństwu – ocenia Lucassino3.

Pisze, że truckersi godzą się na wyzysk, jeżdżą na dwóch czy nawet trzech kartach, akceptują najniższe stawki, resztę kasy dostają pod stołem. Po kilka tygodni są w trasie. Żyją jak koczownicze plemię. Internauta przekonuje, że „normalni ludzie z branży albo uciekli za granicę, albo rzucili kluczykami i pracują po 8 h dziennie”.

– Robienie takich filmików jest żałosne – stwierdza Łukasz Bytom. – Robicie z kierowców bohaterów, a nikt nikogo na siłę za kierownicę nie pcha. Co mają powiedzieć piloci, maszyniści, lekarze, ludzie pracujący w delegacji czy za granicą? I, niestety, wiele użytych sloganów w tym filmie jest faktem! – podkreśla Łukasz, dodając, że też pracuje jako kierowca.

– A kto tu robi bohatera – odpowiada mu Wiktor Krawczyk. – To film o zwykłym człowieku, który – jak widzisz – przez ten zawód traci dużo z życia rodzinnego, a przy tym wszystkim na końcu dostaje od ludzi tonę hejtu. A każdemu należy się taki sam szacunek, niezależnie od wykonywanego zawodu. Aż żal, że sam jeździsz i że tobie trzeba to tłumaczyć – grzmi Wiktor.

Zrzut ekranu z filmu „Hejt

W tym samym tonie wypowiada się Igor Nowakowski.

– Twoim zdaniem ten film miał na celu pokazanie kierowców jako bohaterów? To, że Adar docenia ludzi, którzy są na pierwszym froncie w tym biznesie i pokazuje, z czym się zmagają i jaka jest tego cena, jest żałosne? – dopytuje Igor. – Bo co, bo ktoś pierwszy raz staje po ich stronie (lub waszej, jeśli wierzyć w to, co piszesz)? Napisz do pracodawców: pilotów, maszynistów, lekarzy czy ludzi pracujących w delegacji czy za granicą. Może ktoś zechce pokazać ich pracę – proponuje.

Sam ryczałem w kabinie jak baba

Mateusz Budi próbuje przystępnym językiem wytłumaczyć ideę omawianej wideoprodukcji.

– Widzę, że chyba nikt nie zrozumiał tego filmu. Kierowca tira ma przechlapane nie dlatego, bo to ciężka praca. Ma zryty łeb z tęsknoty za domem i dzieckiem. Zdaje sobie sprawę z tego, ile go omija ważnych momentów z życia dziecka, w których powinien uczestniczyć. To jest najcięższa część pracy. Znam to z autopsji, bo sam wiele razy ryczałem w kabinie jak baba. Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić przesłanie filmu ludziom młodym, bezdzietnym i samotnym. Teraz też jestem kierowcą, ale na 17–18 codziennie wracam do domu i psychicznie już tak nie cierpię. Rodzina też znów jest szczęśliwa – chwali się Mateusz.

Niektórzy internauci koncentrują się na wybranych wątkach „Hejtu”.

– Najwięcej dziwkarzy jeździ pod krawatem firmówkami, to ludzie znudzeni swoim życiem non stop takim samym, szukający wrażeń – przekonuje Konus Niewiemski. – Brudasy? Kwestia charakteru. Myć zawsze jest się gdzie, jeżeli się chce.

Natomiast „Lil Pet” oburza fraza, że „kierowcy tira nic nie potrafią”.

– Tak się składa, że mój tata jest kierowcą i cały dom wybudował sam, wyremontował sam i wszystko zrobi. Niestety, widzę go dwa razy na dwa tygodnie, a tatę często musiał zastąpić mój starszy brat, dlatego jak tata przyjeżdża, to spędzam z nim jak najwięcej czasu.

Zrzut ekranu z filmu „Hejt

Komentator z YouTube o nicku „xxDjkaczyxx” zwraca uwagę, że truckersi to liczna i niejednorodna grupa zawodowa, społeczna.

– Hejt leci tylko na ten patologiczny odłam kierowców – wyjaśnia „xxDjkaczyxx”. – Niestety, jest to niesprawiedliwe, ale tak teraz wygląda ten świat. Wystarczy 5 procent idiotów w jakiejś społeczności, a reszta będzie dostawała rykoszetem. Problem polega na tym, że pozostałe 95 procent – normalna część – powinna piętnować patologiczne 5 procent, a nie zaczynać robić z siebie nadludzi, bez których świat się zawali – radzi internauta.

– Mocne… filmik daje do myślenia, ale tylko otwartym umysłom – podsumowuje Smoczysko.

Inspirowane codziennością

Skąd firma Adar czerpała pomysły i motywację dla takiej produkcji? Jaki jest jej główny cel? Do kogo jest adresowana?

– Nasza codzienna praca i bezpośredni kontakt z kierowcami zawodowymi były motywacją do działań na rzecz zmiany wizerunku branży transportowej – tłumaczy Paulina Raszczyk, specjalistka ds. marketingu w spółce Adar. – Mamy za sobą wiele rozmów z kierowcami, poznaliśmy mnóstwo problemów, które spotykają ich w codziennym życiu. Widzimy również, jak mało szacunku, zrozumienia i uwagi jest poświęconych na działania na rzecz zmiany wizerunku branży, pokazania, czym naprawdę jest praca zawodowego kierowcy i uświadomienie społeczeństwu, jak wiele wyrzeczeń niesie ten zawód. Jesteśmy świadomi, że to dopiero początek działań, które planujemy długofalowo, jednak dla nas liczy się to, aby jak najwięcej osób poznało branżę transportową od tej prawdziwej strony i doceniło pracę ludzi w nią zaangażowanych.

Nie chce zdradzać szczegółów produkcji, m.in. jej kosztów. Informuje tylko, że realizacja odbywała się we współpracy z profesjonalnym studiem filmowy (KLN Studio), które było odpowiedzialne za organizację zdjęć, plenerów, aktorów. Przed i za kamerą stanęli zawodowcy, ale przedstawione historie nie są tylko wymysłem scenarzystów.

– Przedstawione sytuacje są inspirowane codziennością – przekonuje Paulina Raszczyk. – Są drastyczne, kontrowersyjne, smutne, jednak, niestety, prawdziwe. Scenariusz do filmu dosłownie napisało życie. Nie zdecydowaliśmy się na pokazanie wielu innych scen, które są nierozerwalną częścią transportu, m.in. śmierci w trasie. Jednak należy pamiętać, że się zdarzają – to nie jest bezpieczny zawód. Każda osoba przed decyzją o rozpoczęciu kariery w transporcie powinna być tego świadoma!

„Hejt” to już druga duża filmowa produkcja spółki spedycyjnej z Gdańska. Rok temu głośno było o „Najtrudniejszej branży świata”. Ten materiał ma na YouTube prawie 2 mln odtworzeń. Też zachwyca jakością zdjęć, montażu. Jest świetną reklamą firmy, lecz przede wszystkim buduje pozytywny wizerunek całej branży. Odsłania kulisy pracy logistyków, spedytorów, kierowców. Pokazuje problemy, które są codziennością w tym fachu. Edukuje. Przestrzega. Przełamuje stereotypy. De facto – jest bardziej kampanią społeczną niż reklamą dużego przedsiębiorstwa. Wielką satysfakcję daje to, jak głośne i pozytywne były reakcje na tę kampanię.

– Proszę zajrzeć na nasze social media, YouTube, przeczytać komentarze. To powie wiele więcej niż moje słowa, tam są prawdziwe emocje ludzi – mówi Paulina Raszczyk. – Oba filmy do dzisiaj są komentowane. Ludzie o nich nie zapomnieli, a co ważniejsze – zaczęli dostrzegać i być świadomymi, że praca kierowcy to naprawdę ciężki kawałek chleba. Jeżeli chodzi o „Hejt”, jest to bardzo trudny film, przy którym trzeba się zatrzymać i zastanowić się. Po prostu przemyśleć. Dotyka on problemu nie tylko branży transportowej, ale i całego społeczeństwa. W tym filmie stawiamy stanowcze nie obrażaniu drugiego człowieka. Nie godzimy się na takie zachowanie w Internecie i w dniu codziennym.

Tomasz Maciejewski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij