Tir, czyli… transport i rower. Opowieść o kierowcy Szymonie, który śpi ze… swoim jednośladem

12 sierpnia
W drodze

– Rower był wokół mnie od zawsze. Mieszkałem na wsi i o ściganiu się można było w latach 80. jedynie pomarzyć. Nie lubię i nie mogę biegać, bo mam problem ze stopą. Jazda na rowerze stała się moją pasją. Dopóki będę mógł, będę jeździł. Robię to dla przyjemności – mówi w rozmowie z Fleetguru Szymon Grzegorzek, kierowca ciężarówki i kolarza-amator.

Szacunku dla rowerzystów i kultury jazdy nauczył się w Holandii.

– Przydałoby się to innym kierowcom. W Holandii większość kierowców jeździ też na rowerze – mówi nam Szymon, kierowca ciężarówki i kolarz-amator, który w każdą trasę zabiera swoją kolarzówkę, a nawet z nią śpi...

Zapraszamy do lektury wywiadu z Szymonem Grzegorzkiem, który prowadzi na Facebooku profil „TiR – Transport i Rower”!

Fot. archiwum Szymona Grzegorzka

Mikołaj Radomski: Czym jeździsz?

Szymon Grzegorzek: Ciągnikiem siodłowym DAF z chłodnią. Jeżdżę na trasach międzynarodowych. W 80 proc. w Holandii. Moja firma współpracuje z Holendrami.

Ale ja pytam o rower.

Mam dwa rowery szosowe. Pierwszy, b'twin, kupiłem trzy i pół roku temu w Decathlonie. Był najtańszy na rynku. Jest trochę za duży, bo w sklepie nikt nie umiał mi doradzić i pomóc dobrać odpowiedni sprzęt. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, czy polubię jazdę, więc nie chciałem pakować się w koszty. Ale jak zacząłem jeździć, byłem zachwycony. I jest super. Ten za duży rower przejeździł 12 tys. km. Nic nie musiałem w nim robić, prócz wymiany przebitych dętek i opon. Trochę się wyróżnia, wygląda archaicznie i dziwnie – szczególnie w Holandii – bo tam jeżdżą na dużo lepszym sprzęcie. W zeszłym roku kupiłem drugi, lepszy i mniejszy rower marki Motta. Rozmiar idealny dla mnie. Jeżdżąc na nim odczuwam dużo większy komfort.

Na jakim jest osprzęcie?

Shimano 105.

Fot. archiwum Szymona Grzegorzka

Co było pierwsze – tir czy rower?

Pierwsze były ciężarówki. Ukończyłem liceum o profilu mechanik samochodowy. Praca kierowcy zawsze mnie kręciła. Uprawnienia miałem już w 2001 roku, ale potem był ślub, rodzina. Dopiero w 2006 roku zacząłem pracę w transporcie na poważnie. Wyglądałem początkowo jak szczypiorek. Z racji pracy siedzącej, podjadania, to się rosło – wszerz. Trzeba było coś ze sobą zrobić, bo mocno przytyłem. Postawiłem na rower.

Kierowcy najczęściej ćwiczą siłowo albo biegają.

Rower był wokół mnie od zawsze. Mieszkałem na wsi i o ściganiu się można było w latach 80. jedynie pomarzyć. Nie lubię i nie mogę biegać, bo mam problem ze stopą. Jazda na rowerze stała się moją pasją. Dopóki będę mógł, będę jeździł. Robię to dla przyjemności. Staram się poprawiać wyniki, ale wiem, że nigdy nie będę zawodowym kolarzem. Ważę 94 kg. Zanim wsiadłem na rower, ważyłem dużo więcej. Rower od trzech lat jeździ ze mną nawet na urlop.

Fot. archiwum Szymona Grzegorzka

Zabierasz rower ze sobą do pracy, w trasy? Chowasz do naczepy?

Mam takie trzy miejsca na rower. Jeżeli jadę z chłodnią niezaładowaną do końca, wkładam go na pakę ładunkową. Oczywiście jeżeli to nie jest mrożonka i minus 25. Drugim miejscem jest paleciara – przestrzeń na puste palety pod naczepą. Jest średnio bezpieczne, bo rower ktoś może ukraść.

Trzecie miejsce to kabina – jak naczepa i paleciara są pełne, stawiam rower na dolnym łóżku, na stojąco, bez przedniego koła. Stoi oparty na widelcu. Przypinam go do tylnej ściany. I tak ze mną jedzie. Jak chcę coś zjeść lub położyć się spać, to go odpinam i stawiam na fotelu pasażera. Dla niektórych może wydawać się to kłopotliwie, ale dla chcącego nic trudnego.

Fot. archiwum Szymona Grzegorzka

Śpisz z rowerem. Brzmi to trochę dziwnie.

Żona śmieje się, że rower to moja druga żona, więc nie martwi się o mnie, gdy jestem w trasie.

Jako kolarz-amator trochę ci zazdroszczę. Udało się połączyć pracę z pasją. Dzięki temu możesz na rowerze robić ciągle nowe trasy. W całej Europie.

Na razie jeżdżę głównie po Holandii. Rzeczywiście udało mi się te dwie pasje połączyć. Koledzy z Grupetto Kluczbork (amatorska, lokalna grupa kolarska) trochę mi zazdroszczą, bo w Holandii można jeździć nawet w styczniu i lutym. Nie ma lepszego miejsca na świecie do jazdy na rowerze. To moja druga ojczyzna – rowerowa. Tam panuje niesamowita kultura na drodze. Wynika to z tego, że większość kierowców też jeździ rowerami. dlatego potrafią się nawzajem zrozumieć. W Holandii rowerzysta na skrzyżowaniu jest „na prawie”. A jeżeli nie jest, to i tak kierowcy zatrzymują się i przepuszczają. Obojętnie czy prowadzę ciężarówkę, czy jadę rowerem, czuję szacunek na drodze. Nigdzie nie ma takiej infrastruktury rowerowej. Tam są nawet ścieżki rowerowe dla rowerów szosowych. Chciałbym, żeby w Polsce powstawało jak najwięcej ścieżek rowerowych.

Kolarstwo w Polsce jest poniekąd sportem ekstremalnym.

Dokładnie. Nigdy nie zostałem potrącony na rowerze, ale cztery lub pięć razy zostałem uderzony lusterkami. Jako rowerzysta staram się być kulturalny, jeździć jak najbliżej prawej strony. Ale to wszystko działa w dwie strony. W Holandii, jako kierowca ciężarówki, nauczyłem się kultury jazdy. Teraz nigdy nie trąbię na rowerzystę. Mogę wyhamować prawie do zera, nawet pełnym zestawem. Z ręką na sercu przestrzegam 1,5 m odstępu. Mam szacunek dla rowerzystów. Przydałoby się to innym kierowcom.

Fot. archiwum Szymona Grzegorzka

Jakie dystansy robisz na rowerze?

Średnio między 30 a 40 km. W Holandii czasem jeżdżę dwa dni pod rząd. Pierwszego dnia 30 km, następnego – 40-50 km. Staram się jeździć do dwóch godzin. Nie chcę traktować tego jako treningu szybkościowego, siłowego. Pracuję głównie w nocy – wyjeżdżam ok. godz. 20 i kończę o 8 rano. Później śpię około sześciu godzin. Potem mogę pojeździć na rowerze. Ale nocka nocce nie jest równa. Czasem się nie chce.

Planujesz sobie wcześniej trasy rowerowe?

W Holandii nie muszę, bo teren już dobrze znam, szczególnie między Hagą a Rotterdamem. Trasa wzdłuż wybrzeża jest piękna, idzie przy plaży. Czasem jest wietrzenie. Z Hoek van Holland, przez Hagę, aż do Amsterdamu. Zrobiłem połowę tej trasy. Wybrzeże jest piękne i fascynujące. Tam są typowo asfaltowe trasy szosowe. Jest też trochę pagórków, bo droga idzie po wydmach. To są ostre i krótkie podjazdy. Jadąc przez Niemcy często wybieram parkingi, z których można wyjść. No i oczywiście z prysznicem, aby po treningu wykąpać się i przygotować do pracy.

Miałeś okazję oglądać wyścig na żywo w Holandii?

W zeszłym roku w De Lier trafiłem wyścig. Drogi były zamknięte. To był wyścig młodzików.

Czy znasz innych truckerów-kolarzy?

Spotkałem wirtualnie na facebookowej grupie „Be Active Trucker”. Kilka razy spotkałem kierowcę, z którym się mijałem. To był Polak.

Fot. archiwum Szymona Grzegorzka

Miałeś w pracy jakieś przygody rowerowe?

Zawsze myślałem, że potrafię dobrze ocenić kierunek, w jakim jadę. Kiedyś w okolicach Kassel tak się zamotałem, że nie potrafiłem wrócić do drogi, którą jechałem. Było dosyć późno, ściemniało się i miałem perspektywę, że nie wrócę na parking. Zaczynałem w siebie wątpić. Już zaczynałem rozglądać się za taksówką

Nigdy w trasie nie odcięło ci prądu?

Raz w Czechach mi odcięło. Nie miałem siły nawet prowadzić roweru. Teraz, wybierając trasę, mam trochę więcej rozsądku. Jeżdżę dla siebie i własnego zdrowia. Mam respekt dla siebie, roweru. Czasem bardzo dobrze się jedzie, ale wiem, że muszę wracać, bo przede mną praca. Jestem kierowcą ciężarówki i mam bardzo odpowiedzialną robotę do wykonania. Prowadzę ważący kilkadziesiąt ton zestaw. Chcę wrócić cały do domu i nikomu nie zrobić krzywdy. Dlatego, jak trzeba, skracam trening, by przygotować się do jazdy. To priorytet.

Śledzisz Tour de France? Potrafisz oglądać relację trwającą sześć-osiem godzin?

Sześciu godzin raczej nie przesiedziałem. Nie mam na to czasu. Ale śledzę to, co się dzieje w zawodowym peletonie.

Mikołaj Radomski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij