Dlaczego kierowcy nie chcą się zrzeszać? Paraliżuje ich strach przed utratą pracy

11 września
W drodze

– Nie widzę cienia szansy na to, żeby powstała organizacja zrzeszająca kierowców zawodowych. Poza tym każdy ma jakieś zobowiązania. Jedni mają kredyty w bankach, inni rodziny na utrzymaniu, nikt nie chce ryzykować – mówi w rozmowie z Fleetguru Marcin Stankiewicz, czyli „Asfaltowy Kowboj”.

Mają czas, żeby prowadzić blogi, vlogi i fanpage, chętnie opowiadają o swojej pracy i życiu w trasie. Narzekają na warunki pracy, jednak jak dotąd nie stworzyli silnego związku zawodowego, który walczyłby o ich prawa.

– U nas na obecną chwilę nie widzę cienia szansy na to, żeby powstała jakaś organizacja. Jeśli ktoś poszedłby do swojego szefa i mu powiedział, że nie jedzie, bo strajkuje, prawdopodobnie z hukiem wyleciałby z pracy – mówi Marcin Stankiewicz, kierowca bloger, prowadzący swój profil na Facebooku, InstagramieYouTube, znany jako „Asfaltowy Kowboj”.

Fot. archiwum Marcina Stankiewicza

Mikołaj Radomski: Na czym twoim zdaniem polega fenomen kierowców blogerów, którzy mają po kilkanaście tysięcy obserwatorów, fanów? Jest was naprawdę sporo.

Asfaltowy Kowboj: Trudno powiedzieć. Sam się nad tym zastanawiam, tym bardziej że jest to dość niszowy temat. Najczęściej obserwatorami są osoby związane z transportem albo chcące pracować w branży, które w ten sposób chcą się czegoś dowiedzieć.

Wydaje ci się, że ludzi pociąga oglądanie kierowców od kuchni, w trasie? Co w tym interesującego? Może, tak jak piszesz, sami kiedyś chcieli jeździć?

Wiesz, wraz z rozwojem Internetu, mediów i pojawieniem się na rynku różnych gazet brukowych nastała dziwna moda. Gdyby ludzie mogli, toby za kimś nawet do toalety pobiegli z telefonem, zrobili zdjęcie i jeszcze, dla kilku polubień, wrzucili je na Instagrama. Trochę to smutne. Dzisiaj nie liczy się to, co sobą reprezentujesz i co masz w głowie, tylko ile masz followersów na koncie i jak bardzo jesteś kontrowersyjny. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, bo nie wszyscy jeszcze aż tak zwariowali, ale jest to zauważalne w sieci, szczególnie wśród młodego pokolenia. Wystarczy trochę poszperać w Internecie. Tu raczej nie ma fascynacji, zwykła ciekawość. Chyba że mówimy np. o osobach zakręconych na punkcie gier – symulatorów ciężarówek.

A czego można się dowiedzieć, co można zobaczyć, śledząc twój fanpage?

Mój? Głównie zdjęcia ciężarówki, którą jeżdżę. A także odwiedzanych przeze mnie miejsc (przeważnie jest to region Lombardii). Wcześniej, gdy umieszczałem posty, robiłem dość obszerne opisy na temat punktu, w którym się znajduję. Można było się dowiedzieć czegoś więcej niż nazwa miejscowości i numer autostrady. Ale nie zawsze mam czas na to, żeby wszystko opisać. Wiesz, czas goni, a Internet to złodziej czasu.

Fot. archiwum Marcina Stankiewicza

Od ilu lat jeździsz do Włoch?

W lipcu minęły dwa lata.

I jak oceniasz ten kraj, jego mieszkańców?

Dzisiejsze Włochy na pewno różnią się od tych sprzed dziesięciu czy piętnastu lat. Uważam, że to już nie jest ten kraj, którym wszyscy się zachwycali. Kiedyś nad Adriatyk przyjeżdżali Niemcy, Holendrzy czy Anglicy. Gdzieś to wszystko się pokończyło. Przyjeżdżają, ale już nie tak masowo. Mieszkałem we Włoszech dość krótko, wiem, jak to wyglądało kiedyś i jak wygląda teraz, mam znajomych Włochów. Generalnie lubię tam przebywać. Włosi to południowcy, mają swój temperament, trzeba umieć ich zrozumieć. Ogólnie są przyjaźnie nastawieni do Polaków. Przynajmniej mnie nigdy nie spotkała jakaś przykrość z ich strony.

A co wozisz do Włoch?

Przeważnie jest to tzw. drobnica, ale także ładunki całościowe, np. meble, ewentualnie maszyny.

Fot. archiwum Marcina Stankiewicza

Dzidziuś Volvo, którego może znasz, w rozmowie ze mną bardzo narzekał na przestępczość i brytyjską policję. A jak jest we Włoszech?

Tak, obserwuję jego profil. Osobiście nie spotkałem się z takim szturmem, jaki mieliśmy okazję zobaczyć np. w Calais. Jeśli chodzi o samo bezpieczeństwo, słyszy się czasami, że komuś okradziono kabinę albo pocięto plandekę. Ale takie sytuacje teraz zdarzają się chyba wszędzie.

Jakie twoim zdaniem są największe problemy kierowców? Co spędza wam sen z powiek?

Dość trudne pytanie. Każdy ma swoje problemy i swoje oczekiwania, jeśli chodzi o wykonywanie tego zawodu. Dla jednych problemem jest płaca, znalezienie uczciwego pracodawcy, dla innych czas, który spędzają w trasie. Innym doskwiera brak klimatyzacji postojowej w upalne dni. Wiesz, jest nas tylu, że każdy ma jakieś swoje problemy.

Fot. archiwum Marcina Stankiewicza

Macie jakiś związek zawodowy, który walczyłby o wasze prawa?

Chyba żartujesz. Związek jest, ale przewoźników. Słyszałem kiedyś o związku zawodowym kierowców, ale on zrzesza kierowców z MZA.

MZA?

Miejskie Zakłady Autobusowe, czyli komunikacja miejska.

Ale kierowców zawodowych jest naprawdę dużo. Dlaczego nie macie reprezentacji? Nie ma związku – nie ma legalnych strajków. W czym problem, żeby się związać i walczyć o swoje interesy? Może po prostu taka praca, że trudno się spotkać wszystkim i pogadać, jak górnicy czy nauczyciele?

Wydaje mi się, że głównym problemem jest integracja. A raczej jej brak. Kierowcy we Francji czy Włoszech potrafią się zorganizować. U nas na obecną chwilę nie widzę cienia szansy na to, żeby powstała taka organizacja. Poza tym każdy ma jakieś zobowiązania. Jedni mają kredyty w bankach, inni rodziny na utrzymaniu, nikt nie chce ryzykować.

Wiesz, jak ktoś w jakiejś firmie dowiedziałby się, że chcesz założyć związki, to byś za chwilę wyleciał z tej branży. Z hukiem. W każdej firmie znaliby twoje imię i nazwisko, pracy już byś nie znalazł. To nie jest łatwy temat, to nie stowarzyszenie czy fundacja, tu trzeba mieć dobrego prawnika. A to kosztuje.

Fot. archiwum Marcina Stankiewicza

Żyjemy w demokratycznym kraju i prawo do zrzeszania się każdemu, bez względu na zawód, jaki wykonuje, gwarantuje konstytucja. O to walczyli robotnicy w komunie i niektórzy zapłacili najwyższą cenę. Wydaje mi się, że wśród kierowców nie brakuje odważnych.

Zgadza się. Z tą różnicą, że w PRL-u zakłady pracy były państwowe, dziś firmy są prywatne. Jeśli ktoś poszedłby do swojego szefa i mu powiedział, że nie jedzie, bo strajkuje, prawdopodobnie z hukiem wyleciałby z pracy.

Nie uważasz, że brakuje wam jednak legalnej reprezentacji, która byłaby stroną w rozmowach, np. z rządem, przedstawicielami pracodawców? Związek zawodowy daje wiele możliwości – przede wszystkim zaistnienia jako podmiot prawny. A tak, nawet gdyby ktoś chciał rozmawiać, np. Ministerstwo Infrastruktury, to nie ma za bardzo z kim.

Oczywiście, że brakuje. Tak samo jak brakuje kompetentnych ludzi w samym ministerstwie. Wiesz, co mnie najbardziej śmieszy? Niektóre przepisy obowiązujące w transporcie wprowadzili ludzie, którzy nigdy nie trzymali kierownicy w ciężarówce. Przynajmniej takie mam przypuszczenia.

Fot. archiwum Marcina Stankiewicza

Czy temat zrzeszenia się bywa poruszany przez kierowców, np. gdy spotykają się na parkingach i narzekają na brak podstawowych standardów higieny, brak bezpieczeństwa?

Raczej nie. Przynajmniej się z tym nie spotkałem.

To ciekawy temat na grubszy materiał, bo kierowcy są chyba jedyną tak liczną grupą zawodową bez reprezentacji. Ale jak wiesz, tzw. działacze związkowi często już nie pracują w zawodzie, np. pan Broniarz. Może trzeba poszukać kogoś, kogo z pracy nie wyrzucą.

Tak, wiem, kiedyś słuchałem jednego związkowca w jakiejś audycji. Na pytanie, ile razy zjeżdża na dół w kopalni, odparł, że nigdy, bo jest związkowcem.

Ile lat już jeździsz i dlaczego nosisz ksywę Asfaltowy Kowboj?

Jeżdżę od 2013 roku. Taką przyjąłem ksywkę, bo za dużo jest już profili typu „on the road” albo „trucker”. Wolałem nazwać się inaczej.

Fot. archiwum Marcina Stankiewicza

Czyli twój wierzchowiec nazywa się scania.

Tak, to scania serii R z 450-konnym silnikiem i kabiną o oznaczeniu CR20 Highline.

Inni kierowcy pytają, o co chodzi z tym „Asfaltowym Kowbojem”?

Nie. Nawet nie wiem, czy ktoś na to zwraca uwagę.

Jesteś miłośnikiem westernów?

Nie.

Ale skoro jeździsz do Włoch, to polecam włoskie produkcje, zwane spaghetti westernami.

Mikołaj Radomski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij