Jeździ ciężarówką i siłuje się na rękę. Jarząb ma wiele wspólnego z… Sylvestrem Stallone

11 lipca
W drodze

– Przygodę ze sportem zacząłem w wieku sześciu lat. Wszystko za sprawą kultowego wśród kierowców filmu. To „Over the Top” z Sylwestrem Stallone w roli głównej. Stallone jeździł po USA wielką ciężarówką i siłował się na rękę. Film miałem na kasecie VHS. Odcisnął na mnie duże piętno – mówi w rozwoie z Fleetguru Jarząb, kierowca i armwrestler.

Nie jest Włochem, tylko Polakiem, ale z Sylvestrem Stallone ma wiele wspólnego. Jeździ wielką ciężarówką, siłuje się na rękę, nazywa się Jarząb, ale już od dziecka wszyscy mówili na niego „Jastrząb”. Tak jak na Stallone w kultowym filmie kierowców „Over the Top”. Zapraszamy do lektury wywiadu z tym ciekawym człowiekiem!

Fot. archiwum Stanisława Jarząba

Mikołaj Radomski: Co jest dla ciebie ważniejsze – sport czy praca?

Jarząb ARM Wrestler: Sport jest ważniejszy. Pracujemy, bo musimy. Oczywiście praca to podstawa dla każdego. Trzeba zarabiać, żeby sobie jakoś radzić w tym świecie. Sport to odskocznia od wszystkiego, relaks, sposób na radzenie sobie z problemami współczesnego świata. Jedni uciekają w muzykę, inni w gierki, jeszcze inni w trunki relaksacyjne. A ja w sport. Praca w transporcie, jak wiesz, do lekkich nie należy. Ale i tak jest lepiej niż piętnaście lat temu, gdy zaczynałem jeździć.

Jak wtedy było?

Pochodzę z Nowego Sącza. Piętnaście lat temu o pracę nie było łatwo. Trudno było znaleźć robotę bez doświadczenia. Ja zaczynałem od najgorszej – transportu żywych zwierząt. Nie każdy się do tego nadaje. Załadunek w dzień, jazda po nocach. Smród. Inni kierowcy na ciebie dziwnie patrzą i dają ci do zrozumienia, żeby nie stawać obok nich. Poza tym to była odpowiedzialna praca.

Kiedy pojawił się w twoim życiu sport?

Przygodę ze sportem zacząłem w wieku sześciu lat. Wszystko za sprawą kultowego wśród kierowców filmu. To „Over the Top” z Sylwestrem Stallone w roli głównej. Stallone jeździł po USA wielką ciężarówką i siłował się na rękę. Film miałem na kasecie VHS. Odcisnął na mnie duże piętno. Pierwsze treningi rozpocząłem w wieku dziesięciu–jedenastu lat. Profesjonalnie zająłem się sportem, gdy miałem piętnaście lat. Najpierw był trójbój, kulturystyka, ciężary. I tak do tej pory ćwiczę. Już ponad dwadzieścia lat.

Fot. archiwum Stanisława Jarząba

Także w pracy?

Największym problemem było pogodzenie treningu z pracą. Jeżdżę ciężarówką i siłuję się na rękę. Lata praktyki sprawiły, że udało mi się stworzyć system. Działa dobrze.

Opowiesz nam o nim?

Każdego dnia wstaję dwie godziny przed pracą, czasem o 1 w nocy, czasem o 3, innym razem o 5 – każdy dzień kierowcy jest inny. Po przebudzeniu szykuję sobie od pięciu do ośmiu posiłków na cały dzień. Wszystko zależy od tego, w jakim okresie przygotowań jestem.

Dzień zaczynam od szklanki wody, w ciągu pierwszej godziny po przebudzeniu zjadam pierwsze śniadanie. Najczęściej są to płatki z mlekiem plus jakieś rodzynki, orzechy, migdały. Potem jest jajecznica – od trzech do pięciu jajek na boczku. Trzeci i czwarty oraz piąty i szósty posiłek to ryż z kurczakiem duszonym z pomidorami i innymi warzywami. Unikam smażonego. Porcja to 100 gr ryżu i ok. 200 gr piersi z kurczaka. Na kolację np. pięć gotowanych jajek i dwie, może trzy kromeczki chleb. Pieczywa staram się unikać.

To ile kalorii przyjmujesz dziennie?

Od 3 do 5 tys. kalorii.

Fot. archiwum Stanisława Jarząba

A ile jajek?

Zazwyczaj od pięciu do dziesięciu. Czasem więcej – przed treningiem lub na roztrenowaniu.

Z jakiego chowu?

Jajek w sklepie nie kupuję. Mam kilka swoich kurek. Jem dla efektu, dlatego staram się zjadać jak najmniej produktów przetworzonych.

Trenujesz codziennie?

Nie mam takiej możliwości. Nie jestem cyborgiem. Najtrudniej mi, gdy jest napięta praca. Staram się więc trenować co drugi dzień. Za to trening trwa od dwóch i pół do trzech godzin.

Trenujesz w domu i w trasie?

W trasie zawsze mam ze sobą 70 kg obciążenia. 90 proc. swoich treningów wykonuję na parkingach całej Europy. Tam, gdzie akurat jestem. Ćwiczę przed kabiną. Mam ze sobą pas judo. To podstawa każdego armwrestlera. Poza tym dwa hantle, jedną sztangę, gumy sportowe, rączki do nadgarstków. A w domu mam swoje królestwo, czyli siłownię.

Fot. archiwum Stanisława Jarząba

Nie wstydzisz się ćwiczyć na parkingu?

Odkąd trenuję, nigdy nie przytrafiło mi się nic niemiłego. Koledzy podchodzą i raczej przybijają piątkę. Poza tym trenuję wieczorami. Zazwyczaj wtedy, gdy inni już śpią. Wynika to z tego, że trening trwa prawie trzy godziny, więc na 45-minutowej pauzie nie ma takiej możliwości. Zawsze trzeba mieć plan, który będzie dobrze „gryzł”.

Więc chcesz być jak Stallone?

Już jestem! Oczywiście żartuję. Włochem może nie jestem, ale lubię tam jeździć. To moje pierwsze trasy. Pozostał sentyment. Tak jak Stallone jeżdżę dużą ciężarówką (volvo fh czwartej generacji) i siłuję się na ręce. Czyli jestem armwrestlerem. W filmie na Stallone mówili „Jastrząb”, bo woził ze sobą tego ptaka. Ja mam na nazwisko Jarząb, a wszyscy od dziecka mówili na mnie „Jastrząb”. Jastrząb po angielsku to hawk. A ja jestem organizatorem turnieju o nazwie Hawk Armwrestling Tournament. Odbędzie się 10 sierpnia w Siołkowej koło Grybowa (powiat nowosądecki). Dodam, że jestem też sędzią klasy B oraz dumnym zawodnikiem klubu MCKiS Tytan Jaworzno.

Fot. archiwum Stanisława Jarząba

Ile odbyłeś dotąd pojedynków na rękę?

Dużo, ale jeszcze więcej przede mną! Zaczynałem w 2008 roku. Sześć lat później zadebiutowałem na Mistrzostwach Polski w Skierniewicach. Podczas tego turnieju zająłem dziewiąte miejsce na rękę prawą w kategorii senior +110 kg. Największy jak dotąd sukces odniosłem w 2016 roku podczas Pucharu Polski w Katowicach. Na prawą rękę zdobyłem brązowy medal w kategorii do 105 kg. W seniorach.

Czyli prawą masz silniejszą?

Tak. W armwrestlingu liczy się przede wszystkim technika, szybkość uderzenia... Brutalna siła techniki się nie boi. Nie trzeba być dużym, aby wygrywać z dużymi. Ważne jest przedramię, nadgarstek, biceps, plecy. W sumie wszystko, nie można mieć słabych punktów, trzeba je eliminować. Są trzy podstawowe techniki – hook, toproll oraz hammer.

Fot. archiwum Stanisława Jarząba

Jak długo trwają pojedynki? I jak wyglądają?

Od sekundy do nawet półtorej minuty. To zależy od zawodników, ich siły, predyspozycji, doświadczenia, zmęczenia. Jedna przegrana nie eliminuje nas z turnieju. Walczymy do dwóch przegranych. Wszystko odbywa się na profesjonalnym stole, na którym mamy dwa podłokietniki. Możemy po nich przesuwać łokieć, ale nie wolno oderwać go od poduszki. Wtedy następuje faul. Dwa faule – przegrana.

Sędzia ustawia zawodników w centrum stołu. To znaczy ich ręce i barki. Wszystko równolegle do krawędzi stołu. Następnie odkręca nadgarstki, odsłania kostki. Gdy wszystko jest idealnie, pada komenda „ready, go!” i walka się zaczyna.

Z tego wynika, że jest to bardzo widowiskowy sport.

Oczywiście.

Kto może wziąć udział w organizowanych przez ciebie zawodach?

Każdy.

A co z kobietami? Też mogą startować?

Jasne.

Fot. archiwum Stanisława Jarząba

Wyłonicie najsilniejszego armwrestlera wśród kierowców?

Od trzech lat ta kategoria rośnie w siłę.

Ilu może być armwrestlerów kierowców w Polsce?

Z roku na rok przybywa zawodników. Myślę, że teraz jest nas ponad dziesięciu.

Może zaprosisz Stallone na swoje zawody?

Dobry żart! Fajnie by było, ale raczej mi się to nie uda.

Mikołaj Radomski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij