Ironia, szyderstwo, humor. Anegdoty i suchary z trasy, czyli weselsza część pracy truckerów

8 kwietnia
W drodze

Żarty, grepsy, anegdoty wypełniają truckerską codzienność. Niektórzy twierdzą nawet, że bez tej weselszej strony robota w transporcie byłaby nie do wytrzymania.

Wiele „przydrożnych” żartów nie nadaje się do cytowania przed godz. 23. Niektóre są tak mocne i barwne, że lepiej ich nie powtarzać o żadnej porze. Ale bywają i takie, które bawią zawsze i każdego. Niektóre wydają się z życia wzięte, inne – zmyślone, całkowicie nieprawdopodobne. Jest też spora grupa przeróbek znanych od lat dowcipów, w których główny bohater może być kierowcą, ale też przedstawicielem każdego innego zawodu. Anegdotki, dowcipy, zabawne historyjki dotyczą przede wszystkim spraw zawodowych i obyczajowych. Polityka, kwestie światopoglądowe rzadko wkraczają do świata truckerów. Chętniej żartują z przygód za kółkiem, relacji damsko-męskich, zarobków, policji, stanu dróg, niektórych marek samochodów czy nierzetelnych pracodawców.

Oto przykład z tej ostatniej grupy tematycznej:

Kierowca pije z właścicielem firmy transportowej. Po kilku głębszych szef pyta:
– Na ile mnie okradasz? Tak średnio, miesięcznie?
– Na tyle samo, co pan mnie.
– Ooo, to dużo.

Swego czasu karierę robił prosty i wymowny tekst:

Czym różni się kierowca od balkonu? Balkon utrzyma czteroosobową rodzinę.

Wiózł wiadukt i paliwa zabrakło

To, że praca w transporcie bywa niewdzięczna, ryzykowna, pełna niespodzianek jest bezdyskusyjne. Szczególnie w jaskrawym świetle satyry:

Ciężarówka zaklinowała się pod wiaduktem. Na miejscu przybywa gapiów.
– Co, zaklinował się pan? – pyta ktoś z tłumu.
– Nie, kur…, wiozłem wiadukt i paliwa mi zabrakło – odpowiada poirytowany kierowca.

Inny kierowca, na innej trasie, w innym czasie też miał pecha:

Dzwoni do szefa i mówi:
– Jest problem. Lusterko się popsuło.
– Co to za problem: kup nowe i wymień – słyszy w słuchawce.
– Ale kabina na nim leży – wyjaśnia trucker.

Powodem do wstydu i nerwów mogą być błędy mniejszego kalibru:

Transport do Mönchengladbach się spóźnia. Logistyk wydzwania, a  kierowca tłumaczy.

– No, jestem w Munsien, ale tego Gladbach nie mogę znaleźć.

Ten sam tekst krąży również w wersji polskiej:

Kierowcę z Białegostoku wysłano do Kołobrzegu. Następnego dnia zameldował:
– Jestem w Kole. Teraz jadę do Brzegu.

Seria takich „sucharów”, ale także zabawnych anegdot znalazła się niedawno na facebookowym fanpage’u Kate-TruckDriverki.

Fot. Kate - TruckDriverka

– To jest weselsza część naszej pracy, ciekawsza niż historie, jak się targa palety – komentuje Kate.

W rozmowie z Fleetguru.eu mówi, że zachęca koleżanki i kolegów po fachu, żeby w sieci dzielili się wesołymi historyjkami, żartami.

– Chcę zaktywizować publiczność. Chętnie te opowieści spiszę, żeby nie zapomnieć – deklaruje Kate. – Niektóre są z życia wzięte. Słyszałam je z pierwszej ręki – zapewnia TruckDriverka.

Dziewczyna na CB, czyli „Yyy, no dzięki, kolego”

Na co dzień słyszy przezabawne komentarze na temat kobiet za kierownicą. Przyjmuje je z humorem, dystansem. Chętnie cytuje:

Kiedy dziewczyna jedzie osobówką i włącza wycieraczki, choć nie pada, to wcale nie znaczy, że chce skręcić. To znaczy, że chce włączyć retarder.

Dziewczyny w truckach są zdecydowanie na wyższym poziomie motoryzacyjnego wtajemniczenia. Ale cały czas budzą zdziwienie innych kierowców.

– Wielu ludzi wie, że kobiet jeździ coraz więcej, ale na własne oczy nie widzieli nas w akcji. Kiedyś wyjechałam z firmy dafem, cisnę krajówką, a że noc i weekend, to właściwie nikogo oprócz mnie na drodze nie było. Za jakiś czas minęłam dwa samochody. Laweta i jakaś asysta w postaci zwykłej osobówki. CB się odzywa: „Kolego, jak tam na Kalisz?”. „Czysto mieliście” – odpowiadam. Chwila konsternacji, zapadła cisza. CB: „Ty, Mirek, słyszałeś? Jakaś dupa tym dafem jechała” – wspomina Kate. – Ale to jest nic. Najlepsze jest, gdy odpowiadam komuś na CB i po dłuższej chwili słyszę: „Yyy, no dzięki, kolego”.

– „No dzięki, kolego” słyszę non stop – potwierdza Iza Nikel, również znana truckerka i blogerka. – Albo gadają: „dupa jechała”, myśląc, że nie mam CB.

Fot. archiwum Izy Nikel

Dziewczyny śmieją się, że może ich głosy brzmią męsko, a może radio zniekształca. Przyczyną jest raczej zaskoczenie. A może nawet szok, że młoda, drobna kobieta kieruje ciężarowym zestawem. Stereotypy są tak silnie zakorzenione, że płeć piękna w powiązaniu z motoryzacją właściwie zawsze symbolizuje nieporadność, lekkomyślność, głupotę:

Żona dzwoni do męża.
– Jadę autem i zaświeciło się takie czerwone światełko z czajnikiem.
– To olej! – informuje małżonek.
– No to olałam.

Albo taka historia:

Kobieta robi prawo jazdy kategorii C. Rusza w miasto z instruktorem. A ten tłumaczy:
– Widzisz zielone, jedź. Widzisz czerwone, stój. Widzisz, że jestem biały, zwolnij.

Młodemu coś piszczy

W świecie truckerów mocno dostaje się również nowicjuszom. Młody niby ma prawo do błędów, jednak jest przy każdej okazji pouczany, strofowany, wyszydzany. Na fanpage’a Kate-TruckDriverki temat skomentował m.in. Mateusz, zawodowy kierowca:

Przyszedł nowy do firmy i pytają go, czy wie, co i jak, jest gotowy do jazdy, czy potrzebuje, żeby mu coś wytłumaczyć. Odpowiada, że wszystko wie, więc wsiada do auta i z Gdańska ciśnie na Hiszpanię. Następnego dnia po ok. 15 godzinach szefo dzwoni do młodego zapytać, czy wszystko OK i jak mu idzie. A ten, że spoko, nie czuł się zmęczony, tak że jest już w Niemczech niedaleko granicy z Francją, tylko coś mu w kabinie piszczy co chwilę.

– To nie są wymyślone żarty – zauważa Angelika Bednarz, znana w środowisku jako współtwórczyni fanpage’a „Oczyma Podwójnej”. – Mieliśmy takiego kolegę w starej firmie, Tadka, który nie potrafił obsłużyć tachografu. I tak naklikał, że jechał na oucie z Niemiec do Polski i dopiero w bazie się skapnął, że on jeszcze dużo czasu jazdy ma dzisiaj.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

Tłumaczy, że niektóre problemy i błędy kierowców wynikają z ekstremalnego zmęczenia, nieprzespanych nocy. Wiele żartów powstaje właśnie w ten sposób: jakiś nieuważny trucker zaliczył wpadkę, później jego przygoda była powtarzana w środowisku, obrosła legendą i teraz funkcjonuje w wersji wyostrzonej. Może tak było w tym przypadku:

Drogówka zatrzymuje ciężarówkę do kontroli. Funkcjonariusz obchodzi pojazd, podchodzi do kabiny i mówi:

– Panie kierowco, nie ma pan odblasków.
Szofer wysiada, obiega ciężarówkę i krzyczy:
– Pal licho odblaski, gdzie jest przyczepa?!

Kiedy radiowóz dogoni

Relacje z policją i innymi służbami mundurowymi to temat rzeka. Niekończący się, wielowątkowy, wypełniony czystym humorem, obserwacjami codzienności, ale także wzajemnymi pretensjami, niechęcią:

Parking dla tirów. Jeden z kierowców nie może doczekać się na kolegę. Kiedy ten podjeżdża, dopytuje:
– Gdzie byłeś?!
– Na komisariacie. Zatrzymali mnie. Za wolno jechałem – stwierdza kumpel.
– Od kiedy to biorą na komisariat za wolną jazdę?
– Radiowóz mnie dogonił – wyjaśnia spóźniony.

W środowisku krążą żarty z bardzo długą brodą. Takie jak ten:

Drogówka zatrzymuje ciężarówkę. Kierujący jest pijany. Policjant pyta:
– Jak pan mógł w takim stanie siąść za kółkiem?
– Koledzy pomogli – stwierdza trucker.

Na drogowym polu bitwy kierowcy kontra policja czasem pojawia się broń dużego kalibru:

Kierowca dzwoni do szefa.
– Potrąciłem psa. Co zrobić?
– Zakop i jedź dalej – instruuje szef.
30 minut później znów telefonuje do przełożonego.
– Szefie, a co z radiowozem zrobić?

Truckerzy nie darzą też sympatią Inspekcji Transportu Drogowego, pograniczników, celników. I znajduje to wyraz w ich języku, branżowym folklorze, historiach opowiadanych na tzw. parkingowym uniwersytetach:

Urząd Celny przeprowadza anonimową ankietę wśród funkcjonariuszy. Jedno z pytań brzmi: Ile czasu potrzebujesz, aby za łapówki kupić mercedesa?
– Dwa, trzy miesiące – pisze celnik z polsko-niemieckiej granicy.
– Z pół roku – zdradza funkcjonariusz pracujący na granicy z Czechami.
– Dwa, trzy lata – wpisuje celnik z granicy wschodniej.
Komisja sprawdza ankiety. Zdziwiony przewodniczący dopytuje: kto napisał aż o trzech latach? Tak długo?
– No tak. Mercedes to przecież ogromna firma – odzywa się ktoś z sali.

Pomysłowa żona i ranna dziewczyna

Kopalnią żartów i anegdot są układy damsko-męskie. Zarówno w wersji domowej, jak i drogowej:

Rozmawiają żony zawodowych kierowców.
– Wiesz, jak ten mój stary wraca z trasy, to w ogóle się mną nie interesuje – skarży się jedna. – Mój też się mną nie interesował, ale znalazłam sposób – stwierdza druga.
– Jaki, jaki?
– Urządziłam mu pokój na kształt kabiny ciężarówki.
– No i jak?
– Teraz, kiedy pukam, wciąga mnie do środka, dobrze się bawimy i jeszcze 100 zł mi zostawia.

Stałym elementem świata truckerów są tzw. tirówki:

Kierowca zatrzymuje się na poboczu, widząc dziewczynę siedzącą w rowie.
– Jest pani ranna? – zapytuje z troską.
– Nie, całodobowa – słyszy w odpowiedzi.

Źródłem humoru bywa gra słów i kontrast postaci:

Stoi dziewczyna przy drodze. Krótka spódniczka, szpilki, głęboki dekolt. Przechodzący w pobliżu ksiądz próbuje ją „ratować”:
– Zastanów się, co robisz! Zeszłaś na złą drogę! – mówi.
– A co, ciężarówki tędy nie jeżdżą? – pyta dziewczyna.

Świntuszenie po truckersku ma wersję light:

Kierowca nago przybiega do bazy.
– Co się stało? – pyta dyspozytor.
– Przyszedłem do domu, żonka leży nago i rozkazuje: rozbieraj się i do roboty! No to jestem – odpowiada trucker.

Jest też przebogata skala wersji hard:

Wchodzi trucker do baru.
– Pieprzony matiz, tfu, tfu, tfu – powtarza ciągle.
– Co jest? – pyta barman.
– Pieprzony matiz, tfu, tfu, tfu. Dawaj wodę. Jadę sobie spokojnie, patrzę, a przede mną jakieś śruby na drodze, wykonałem gwałtowny manewr i zsunąłem się do rowu. Podjechał gość matizem i mówi: Spoko, kolego, wyciągnę cię. A ja na to: Panie, jak mnie tym pyrtkiem wyciągniesz, to ja ci laskę zrobię. Pieprzony matiz, tfu, tfu, tfu.

Przydrożne jedzenie z niespodzianką

Barowe opowieści nie zawsze są tak pikantne:

Kierowca zatrzymuje się na jedzenie, zamawia w przydrożnej knajpce zupę ogórkową za 5 zł i konsumuje. Nagle w talerzu widzi śrubę. Wzywa kelnera.
– Co to ma być?!
– Coś pan, głupi, w zupie za piątala chciałeś pan znaleźć cały nowy ciągnik siodłowy? – odpowiada niezrażony kelner.

W menu przydrożnych restauracji roi się od takich sucharków:

Klient prosi o ziemniaczki, kapustę i jakieś mięso.
– Nie ma – stwierdza kelnerka.
– A co jest? – dopytuje głodny kierowca.
– Frytki i bigos – informuje kobieta.

Bardziej subtelnego poczucia humoru i myślenia abstrakcyjnego wymaga dowcip, który znaleźliśmy na kilku truckerskich fanpage’ach. W kilku zmodyfikowanych wersjach. Oto jedna z nich:

Kierujący solówką zabiera autostopowiczkę, jadą sobie spokojnie, ale po kilkunastu minutach ciężarówka zwalnia i zwalnia, jakby jej mocy brakowało. Kierowca zjeżdża na pobocze, wyjmuje trzonek od miotły i uderza w plandekę dookoła. Auto znów jedzie normalnie. Mija kilkanaście minut i sytuacja się powtarza. Brak mocy, kij, obijanie plandeki, robienie hałasu i powrót do kabiny. Po którymś z rzędu postoju pasażerka pyta, o co chodzi.
– Jakim cudem nawalanie kijem od szczotki w plandekę pozwala jechać dalej?
– Ten samochód ma 6 ton ładowności. Ja wiozę 16 ton kanarków i nie ma siły – 10 ton musi fruwać – odpowiada kierowca.

O tym, że na drogach w Polsce bywa wesoło, świadczy również ten dowcip:

Zepsutego trabanta bierze na hol kierowca nowego audi. Oferując transport do najbliższego warsztatu mówi, że gdyby coś się po drodze działo, wystarczy zamigać światłami. Wtedy się zatrzyma. Audica rusza. Po kilku kilometrach wyprzedza ją beemka. Kierujący audi nie odpuszcza. Zaczynają się ścigać. Mijają konwój ciężarówek z Rosji. W pewnym momencie na CB odzywa się jeden z truckerów:
– Polska to dziwny kraj, bmw i audi pędzą 200 km/h, a za nimi jakiś stary złom jeszcze mryga światłami, żeby mu zjechali z drogi.

Tomasz Maciejewski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij