Kierowca nie pies… Najpopularniejsza polska truckerka walczy o toalety

6 maja
W drodze

To nie jest ładnie pachnący problem, ale bez wątpienia ważny. Iwona Blecharczyk założyła na portalu społecznościowym grupę „Kierowca nie pies”. Wszystko po to, żeby zwrócić uwagę na nieludzkie warunki pracy zawodowych kierowców. Bezpośrednim impulsem do działania była przygoda w niemieckim porcie.

Akcja „Kierowca nie pies. Trucker is not a dog” rozwija się z szybkością błyskawicy. Post Iwony Blecharczyk, której poczynania na Facebooku śledzi ponad 210 tys. fanów, wywołał lawinę komentarzy, zdjęć, filmów. Tylko przez trzy dni do truckerskiej grupy, która walczy o toalety, zapisało się ponad tysiąc osób. A wszystko zaczęło się od zwykłego wpisu z 25 kwietnia. Tylko jego tytuł był intrygujący: „Starzeję się”.

Fot. archiwum Iwony Blecharczyk

Pani Iwona zrelacjonowała swoją wizytę w niemieckim porcie. Przyjechała na załadunek. Okazało się, że jest opóźnienie, rano jej nie obsłużą. Musi czekać do wieczora. „Czyli robimy 9 godzin pauzy, załadunek wieczorem i w nocy jazda. Tu nie ma nic kontrowersyjnego. Jak każdy kierowca wie – norma. W czym więc na «starość» mam problem? W toalecie. Postałam dwie godziny, nadszedł czas potrzeby, a toalety brak”. Wyjaśnia, że udała się na portiernię. Tam był sanitariat, ale nie dla osób postronnych, czyli m.in. kierowców. „Powiedzieli, że nie wolno im tu wpuszczać ludzi, ale dla kobiety zrobią wyjątek. Nie mam o to żalu – porty to punkty strategiczne kraju, a w dzisiejszych dzikich czasach ja mogę być terrorystką z bombą. Portiernia jest już na terenie portu. I tak wykazali się ludzkim odruchem i podjęli ryzyko” pisze Blecharczyk.

Ale głośno pyta: co z resztą kierowców?! Załadunek trwa średnio pięć godzin. A nie ma tam nawet jednego toi-toia.

Kierowca jak burek

Truckerka zastanawia się, czy przy wielomilionowych inwestycjach w infrastrukturę portową budowa zwykłego WC to zbyt wielki koszt. Każdego dnia na rozładunki i załadunki przyjeżdżają setki ciężarówek. Pani Iwona opowiada, że któregoś razu spędziła na nabrzeżu cały dzień, od godz. 7 do 17. Gdzie w tym czasie miała iść za potrzebą? Podkreśla, że tak traktuje się kierowców w wielu firmach. Godzinami stoją pod rampami, bez dostępu do łazienki, bieżącej wody.

„Dla ludzi wyższej kategorii – pracujących w biurze – stawiają kilka toalet na każdym piętrze. Dla kierowcy nie trzeba. Kierowca, jak ten burek, ma chodzić i się prosić o załatwienie podstawowej ludzkiej potrzeby fizjologicznej. To jest upokarzające i nieludzkie. Ale kto mógł przewidzieć, że kierowca ma ludzkie potrzeby” – ironizuje Blecharczyk.

Ten „burek” zainspirował dużą społeczno-branżową akcję. Grupa „Kierowca nie pies. Trucker is not a dog” (ruszyła 26 kwietnia) stała się internetową książką skarg i zażaleń. A jednocześnie wielką platformą wymiany poglądów, opinii, informacji. Zawodowi kierowcy, którzy każdego tygodnia robią tysiące kilometrów po Europie, zaczęli opisywać swoje problemy z sanitariatami. W Niemczech, Francji, Portugali, Hiszpanii, Czarnogórze, Włoszech, Polsce. Pokazują zdewastowane łazienki, klejące się od brudu kabiny, zasikane posadzki. Ale też wzorcowe, lśniące czystością pokoje kąpielowe przy stacjach benzynowych i autohofach. Czego jest więcej, nietrudno się domyślić.

Na przykład Kacper wkleił zdjęcia z parkingu wielkiego magazynu pod Piacenzą. „Kiedyś był toi-toi, ale zabrali” – wyjaśnia. Teraz kierowca musi czekać nawet kilkanaście godzin na toaletę. Za bramą. Dopiero kiedy zostanie wezwany pod rampę, może skorzystać z pomieszczeń socjalnych. Trucker Olo ma zdjęcia WC w Czarnogórze. Pokazuje też, jakie są warunki na „dzikusach” w Niemczech, czyli na niestrzeżonych, nieformalnych placach postojowych.

Toaletowy wizerunek. Firmy muszą reagować

Stary szoferak, Jerzy, ocenia, że tylko we Francji jest „spora dostępność do prysznica i względnie dobrych toalet”. Zauważa, że w wielu krajach buduje się parkingi bez żadnych urządzeń sanitarnych. „Pora to zmienić. Trudno wywalczyć coś przy drodze, ale w firmach, przy poparciu Internetu, to jest do zrobienia” – komentuje jego wpis Iwona Blecharczyk.

Jako moderator grupy instruuje kierowców, by opisując swoje „przygody”, wskazywali lokalizację, nazwę magazynu, oznaczali profile facebookowe danej firmy. Tłumaczy, że każde przedsiębiorstwo dba o swój dobry wizerunek, więc komentarze kierowców będą świetną reklamą lub antyreklamą.

„Wrzucajcie zdjęcia, opisy. Reagujcie na każdy post – lajkujcie, komentujcie, udostępniajcie! Niech każdy zobaczy, w jakich warunkach często przychodzi nam pracować! Ja te najbardziej drastyczne będę udostępniać u siebie! Jak niektóre luksusowe marki potrafią potraktować człowieka gorzej niż psa. Bo przecież nawet psom stawiane są kosze na odchody tam, gdzie psy przebywają. A kierowca to cyborg czy co?! Firmy sporą część budżetu wydają na tworzenie dobrego wizerunku. Pod wpływem naszych zdjęć, historii i komentarzy będą zmuszone reagować (…) Dołącz do grupy już teraz, póki wszyscy mamy wolę do walki i wiarę w realną zmianę! Ta zmiana jest o jedno kliknięcie stąd!” – przekonuje Blecharczyk.

Podkreśla, że walka o toalety to nie kwestia PR-u czy nawet prawa pracy, ale bezpieczeństwa na drogach. Kiedy nie można załatwić potrzeb fizjologicznych, narasta w nas frustracja. Kiedy kierowca ogranicza spożycie płynów, by nie musieć często biegać za potrzebą, obniża się poziom koncentracji. Szybko pojawia się zmęczenie.

Nie obrażajmy zwierząt

Komentujący potwierdzają to wieloma przykładami. Czasem dość drastycznymi. Opowiadając o życiu w trasie nie kryją emocji. Niektórym bardzo nie podoba się porównywanie ludzi do psów. Inni zastanawiają się, czy to obraza dla kierowców, czy raczej dla zwierząt. Ale generalnie chwalą inicjatywę Iwony Blecharczyk. Dopingują jej. „Brawo, Iwonka, może wreszcie ktoś zauważy, że my to nie psy. Popieram cię”– pisze Robert. „Powinien być ustawowy nakaz dla firm udostępniania toalet kierowcom ciężarówek w miejscu ich pracy, tj. na załadunku i rozładunku. Walcz, Iwono!” – dodaje internauta o nicku Pewien Pan. „Świetnie, Iwona! Włożyłaś kij w mrowisko” – diagnozuje Rafael.

Wojciech zwraca uwagę, że 26 maja są wybory do Europarlamentu. I w prawie unijnym powinny się znaleźć regulacje dotyczące warunków pracy w branży TIR, dostępu do prysznica, toalety. Inny trucker proponuje, by wprowadzić obowiązek przygotowania toalet dla kierowców w każdej dużej firmie. „Niech nawet będą płatne. Powiedzmy 50 centów. Wtedy byłoby na utrzymanie babci klozetowej, tak jak na stacjach benzynowych, która by wszystko ogarniała i pilnowała porządku. Wszyscy byliby zadowoleni” – stwierdza.

Sporo osób ze środowiska transportowców podkreśla, że koszmarny stan sanitariatów to często „zasługa” użytkowników. „Co z tego, że toaleta będzie super, czysta, jak przyjdzie szoszon jeden z drugim i posra ściany, muszlę, a na końcu ukradnie żarówkę i słuchawkę od prysznica. Jestem kierowcą i gdyby kierowcy sami dbali o to, byłoby zupełnie inaczej” – stwierdza Kamil.

„Iwona, pomysł dobry, ale proszę nie zapominać, że cały ten syf robią tylko kierowcy, skoro toaleta jest przeznaczona wyłącznie dla nich” – wtóruje Michał.

Walka o godność

Iwona Blecharczyk przyznaje, że obyczaje i kultura to osobny trudny temat. Że potrzebna jest edukacja, dobre przykłady. „Czy należy zlikwidować kosze na śmieci, bo jakaś część ludzi wyrzuca śmieci nie do śmietnika?! Czy to, że jeden na iluś kierowców zostawi po sobie bałagan, daje prawo firmie do przetrzymywania innych godzinami bez dostępu do WC? Jeżeli przez toaletę przewija się kilka razy więcej kierowców niż przez toaletę dla osób z biura, to jest oczywiste, że toaletę dla kierowców trzeba częściej posprzątać, a nie tylko powiedzieć, że kierowcy naświnili” – pisze inicjatorka akcji.

Powtarza, że zasadniczym problemem jest to, że w wielu miejscach załadunku/rozładunku w ogóle nie ma WC dla kierowców! „To walka o naszą godność ludzką! Koniec upokorzeń i proszenia się o toalety!”.

Zastrzega, że grupa „Kierowca nie pies” nie ma być miejscem hejtu, oczerniania firm, prześcigania się na szokujące, niekiedy tylko zasłyszane czy nawet zmyślone historie. „Celem tej akcji jest walka o podstawowe prawo człowieka o miejsce do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. Nie oczernianie firm bez powodu. Co więcej – chcemy chwalić te, które nas szanują” – podsumowuje Iwona Blecharczyk.

Pierwsze pochwały już są. Bartek pisze o Ceramice Paradyż w Tomaszowie Mazowieckim. „Prysznic, zawsze ciepła woda. Dwie toalety w środku, na portierni, bez problemu z wejściem. Kuchenka mikrofalowa. Czysto jak w aptece, pomimo wielu narodowości szoferów. Jak mnie grupa zaakceptuje, to podam jeszcze kilka przykładów – zapowiada.

A co Wy sądzicie na ten temat? Czy dostęp do sanitariatów jest głównym problemem w pracy kierowców? Na co jeszcze narzekacie? Wasze komentarze przesyłajcie na adres j.ziebka@fleetguru.eu. Wszystkie przeczytamy, najciekawsze opublikujemy!

Tomasz Maciejewski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij