W duecie na drodze i w życiu. Romantyczna historia pary truckerów, którzy związku nie planowali

1 kwietnia
W drodze

– Związku nie planowaliśmy. Ale po wyjechaniu w trasę, spędzeniu we dwoje dwóch tygodni w ciasnej kabinie i niepozabijaniu się wzajemnie stwierdziliśmy, że chcemy razem jeździć i być ze sobą – opowiadają Angelika i Damian, którzy pracę truckerów widzą „Oczyma Podwójnej”.

Nie kłócą się o to, kto miał wyrzucić śmieci, zmyć naczynia, sprzątnąć łazienkę. Powodem sprzeczek bywa wybór trasy czy parkingu. Bo ich domem jest ciężarówka, a planem dnia – setki kilometrów po autostradach.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

– Ostatnio pożarliśmy się o to, gdzie stanąć. Czy jechać pod firmę, czy zatrzymać się na parkingu 20 km bliżej – mówi Angelika Bednarz, piękniejsza połowa truckerskiego duetu. – Spieramy się głównie o sprawy zawodowe. Myślę, że faceci jeżdżący w „podwójnej” mają takie same sprzeczki. Każdy ma swoje racje i po prostu trzeba szukać kompromisów. A co dwie głowy, to nie jedna. Jak się kierowcy w trasie poprztykają, to jeden jedzie i słucha muzyki, a drugi grzebie w telefonie. Zwykle to nie trwa długo i zaraz ktoś kogoś przeprasza.

Angelika przyznaje, że bywa uparta, natrętna, gadatliwa. Mimo że jest sześć lat młodsza od Damiana, próbuje rządzić.

– Strach się bać – komentuje z humorem 24-letnia truckerka. – Ale z drugiej strony jest to dobre, bo jak coś sobie postanowię, nie odkładam tego na później. Damiana to irytuje czasami, bo nie daj Boże mam jakiś pomysł, kiedy prowadzę, to męczę go, żeby choć mi zapisał, żebym pamiętała.

Jak on z nią wytrzymuje?

– Dobre pytanie – śmieje się Damian Kalasiński, partner Angeliki. – Wytrzymuję. Nie mam wyboru. Jeździłem sam, ale to były nudne czasy. Nie było do kogo się odezwać, chyba że stało się wspólnie na weekendzie z chłopakami.

Leszczu i przyjaźń z fabryki kabli

Zanim w kabinie pojawiła się ona, Damian pracował na ciężarowych przez dwa i pół roku. Kiedy dowiedział się, że Angelika też zaczęła jeździć, w busach, poradził, żeby zrobiła prawo jazdy kategorii C. Zadeklarował pomoc.

– Miałem ją tylko przyuczyć. Później miała jeździć sama. Ale coś zaiskrzyło – tłumaczy.

– Tak przyuczył, że nic nie nauczył. To stwierdziłam: „Męcz się, chłopie, teraz ze mną, jeździmy wspólnie” – żartuje narzeczona.

Jeżdżą tak dynamicznie, kolorowo i ciekawie, że ich facebookowy fanpage „Oczyma podwójnej” śledzi 9,3 tys. osób. Na drodze również łatwo ich wypatrzyć. Biała scania R410, za szybą dwie tabliczki. Po stronie pasażera –„Angelika”, nad kierownicą – „Leszczu”. Skąd taka ksywka?

Fot. „Oczyma Podwójnej”

– Mój szwagier mnie tak nazywał. Też jest kierowcą – wyjaśnia Damian.

To żartobliwe lekceważące określenie nie odnosi się jednak do umiejętności za kółkiem.

– Kiedy spotykał się z moją siostrą, często przywoził mi gry na PlayStation. Jak z nim przegrywałem, mówił, że jestem leszczu. I tak się przyjęło. Później kupił mi taką tabliczkę jako prezent – opowiada kierowca.

Damian, Angelika, szwagier… Rodzina truckerów. Łączy ich miłość do samochodów, życia w trasie, poznawania nowych miejsc. Kiedy słucha się „Oczyma Podwójnej”, trudno unikać też słowa „przeznaczenie”. Poznali się sześć lat temu w fabryce produkującej m.in. wiązki elektryczne do… ciężarówek i autobusów.

– Ja byłam monterem wiązek kablowych, a on obsługiwał prasy zgniatające, docinając przewody – opowiada Angelika. – Gdy odeszliśmy z pracy, nasze drogi się rozeszły, ale przez te wszystkie lata byliśmy w kontakcie telefonicznym. Wiedziałam, że zawsze mogę liczyć na jego pomoc bądź radę. I oczywiście vice versa.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

Szkoda zdrowia na busach

Oboje byli wtedy w innych związkach. Nie widywali się, mimo że pochodzą z tego samego regionu – Pomorza Zachodniego. Angelika wyjechała do pracy za granicę. Jeździła trochę w Uberze na terenie Holandii, Belgii, Niemiec. Po powrocie do Polski postanowiła szukać pracy za kierownicą. W busach. Chciała wozić ludzi po Europie.

– Damian skutecznie wybił mi ten pomysł z głowy i dał wielką motywację do zrobienia prawka na ciężarowe. Uwierzył we mnie – wspomina dziewczyna.

Dlaczego wybił z głowy?

– Wyjaśnił, że kierujących busami bardzo wykorzystują. Że praca nie jest niczym regulowana. Nie ma tachografu i kierowcy jeżdżą często ponad siły – opowiada truckerka. – Znając mój zapał do pracy i wytrwałość zapytał, dlaczego nie chcę zrobić prawka na ciężarowe, zarabiać więcej i godniej. Byłam w szoku, tym bardziej że ja nigdy z samochodem ciężarowym nie miałam nic wspólnego. Raz tylko zabrałam się kiedyś ciężarówką na stopa!

Ale pomysł kolegi tak się spodobał, że Angelika błyskawicznie podjęła decyzję. Zanim zaczęła kurs, odwiedziła firmę transportową, w której pracował Damian. Zapytała szefa prosto z mostu, czy da jej szansę. Zgodził się.

– Stwierdził, że dla niego to też jest wyzwanie, ponieważ będę pierwszą kobietą kierowcą w firmie i on to wyzwanie podejmuje. Ucieszyłam się niesamowicie i wzięłam się za naukę – opowiada z entuzjazmem. – Uwielbiam mieć wszystko poukładane. Lubię ryzyko, ale ono też musi mieć swój cel i plan.

Zapisała się na kurs, a jednocześnie podjęła pracę jako kurier DPD. Zdobyła doświadczenie, które później przydało się w pojazdach ciężarowych.

Droga do miłości

Egzamin na kategorię C zdała za pierwszym razem. Zaczęła jeździć na tzw. solówce.

– Była to bardziej praca fizyczna niż jeżdżenie. Miałam opróżniać kontenery PCK, ubrania pakować w wory, wrzucać na auto i zjeżdżać z tym do bazy – wspomina Angelika.

Uprawnienia na przyczepy zrobiła za drugim podejściem. Przyznaje, że presja dała jej się we znaki. Kiedy już miała prawo jazdy kategorii C+E, zaczęła staż pod nadzorem Damiana. Okazało się, że dla obojga to wymarzona praca.

– Od zawsze uwielbiałem ciężarówki. Zazdrościłem szwagrowi. Marzyłem o dalekich trasach – przyznaje 30-latek. – Pracując przy kablach w wolnym czasie uczęszczałem na naukę jazdy. Zdobyłem prawko, odszedłem z firmy. Uwielbiam jeździć.

Nie widzi się w pracy przy biurku.

– Mimo nalegań rodziców, abym skończył studia, przerwałem je i zrobiłem prawo jazdy na „duże” – tłumaczy.

Nie żałuje zawodowych i życiowych wyborów. W duecie z ukochaną jeździ już półtora roku. Niedawno przeprowadzili się na Śląsk. Zmienili pracodawcę. Kursują po całym kontynencie: Francja, Hiszpania, Portugalia, Włochy, czasem też Grecja, Bułgaria. Są razem 24 godziny na dobę.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

– A miał mnie tylko przyuczyć. Pozostać przyjacielem. Związku nie planowaliśmy – mówi Angelika. – Ale po wyjechaniu w trasę, spędzeniu we dwoje dwóch tygodni w ciasnej kabinie i niepozabijaniu się wzajemnie stwierdziliśmy, że chcemy razem jeździć i być ze sobą. Przyjaźń przerodziła się w miłość. Pracuje się nam bardzo dobrze. Oczywiście, zdarzają się sprzeczki, większe czy mniejsze. Ale jeśli para wytrzyma ze sobą, dotrze się, to później rozstanie nawet na dwie godziny jest bolesne.

Są tak zgranym duetem, że nawet kategorie praw jazdy mają identyczne: AM, B1, B, C1, C, BE, C1E, CE, T. Brakuje więc tylko uprawnień na autobusy i motocykle.

– Ja nie lubię jednośladów. Damian chce jeszcze tę kategorię uzupełnić. Ma tzw. zajawkę na motory. Ja zdecydowanie wolę quady – zdradza 24-latka.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

Komfort prywatności, wolność, podróże z historią

Skromnie określa siebie jako młodzika w transporcie. Nie czuje się zawodowcem.

– Po prostu staram się wykonywać swoje obowiązki najlepiej, jak potrafię. Lubię to, co robię – stwierdza. – Pierwszą i najważniejszą moją pasją są zwierzęta. Zaraz po niej uwielbiałam cztery kółka. Często wieczorami jeździłam swoją osobówką, słuchałam muzyki i czułam się wolna. Jak tylko miałam okazję, szalałam quadem w terenie. Umorusana po uszy w błocie.

Wolność znalazła też na dalekich międzynarodowych trasach.

– Pracodawca nie siedzi mi na karku – stwierdza obrazowo Angelika. – Lubię ten komfort prywatności w pracy.

Wyjazdy – służbowe, ale zawsze jednak podróże – są okazją, by poznać najpiękniejsze zakątki kontynentu, zabytki, historyczne miejsca. Czasem pamiątki tragicznych wojennych wydarzeń. 27 marca „Oczyma Podwójnej” można było zobaczyć Oradour-sur-Glane, miejscowość we Francji, gdzie w czasie niemieckiej okupacji doszło do masakry ludności cywilnej.

„Rok 1944 dla tego miasteczka zakończył się tragicznie. Słychać krzyki kobiet i dzieci, umierających w katuszach, zamkniętych i żywcem podpalonych w kościele. Wybuchy granatów wrzucanych przez okna podsycają coraz większy żar. Te, które próbowały ratować się ucieczką przez okna, palące się i cierpiące – żołnierze seriami mordowali bronią maszynową. Jak zwierzęta. Bez skrupułów. Wyobraźcie sobie rzeź, która miała tutaj miejsce. Mężczyzn wprowadzili natomiast do stodół, a następnie bez mrugnięcia okiem rozstrzelali. Praktycznie całe miasteczko zostało brutalnie wybite przez oddział niemieckich wojsk Waffen-SS, wchodzący w skład 2 Dywizji Pancernej SS Das Reich. Z zemsty, ponieważ francuski ruch oporu, Resistance, zabił jednego z oficerów SS. Dodatkowo miejscowość ta została zniszczona przez pomyłkę! Oficera SS zabito w Oradour-sur-Vayres. Dziś udało nam się tę miejscowość odwiedzić. Przeżycie niesamowite. Szok i żal” – napisali truckerzy na swoim fanpage’u. Dorzucili kilka zdjęć. Bardzo smutna lekcja historii.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

– Jest tu nieduży parking dla autobusów, więc jeżeli masz możliwość kręcenia tutaj pauzy, ponieważ lecisz „górną portugalką”, to warto! Daje do myślenia! – zachęcają kolegów po fachu do odwiedzenia Oradour-sur-Glane.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

Pujdeme nakupovat… A później pomaluję paznokcie

Udowadniają, że dłuższą pauzę trucker może wykorzystać nie tylko na sen, jedzenie, picie piwa.

– Jeśli ktoś lubi zwiedzać, spędzać czas kreatywnie, to zawsze znajdzie siły i czas – przekonuje Angelika. – Jak się stoi dłużej niż na pauzę „dziewiątkę”, to można śmiało ruszyć na miasto – zachęca dziewczyna.

„Oczyma Podwójnej” w marcu można odwiedzić Cieśninę Kaletańską i wybrzeże Francji; zasmakować – niestety, tylko na zdjęciu – angielskiego śniadania przed rozładunkiem w Reading; poczuć, jak czuje się kierowca na wąskich i stromych uliczkach hiszpańskich miasteczek; zobaczyć, jak truckerka odpoczywa w maseczce oczyszczającej z białą glinką i cynkiem albo dowiedzieć się, że kolejka w Calais to okazja, by ugotować coś dobrego i… umalować paznokcie. Są też zwykłe zakupy w „Aldiku”, spacerek po centrum handlowym w Mladej Boleslavi („Pujdeme nakupovat” – cieszyła się Angelika), zwiedzanie lokalnych knajpek. Zdarzają się też małe przygody.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

– Przed załadunkiem musieliśmy wymienić koło. Wbił się wkręt i złaziło powietrze. Daliśmy radę. Jeszcze kolega z Ukrainy, który stał na parkingu, przyszedł nam z pomocą, więc nie trwało to długo – relacjonował truckerski duet.

Gdzie najchętniej się zapuszczają? Francuskie Alpy, urokliwe małe miasteczka i wioski. Półwysep Iberyjski – ciepło, słonecznie, przyjaźni ludzie.

– W Hiszpanii można się zakochać i przepaść – mówi Angelika. – Gdyby jeszcze nie ta bariera językowa… Znam angielski, Damian niemiecki, niestety, tam rzadko jest to pomocne. Oni tylko espaniol. Hola, amigo i siesta. Fajny naród. Uśmiechnięty. I zawsze na wszystko mają czas.

Dom na kółkach, ślub w konwoju

Przyznaje, że na Zachodzie i Południu bywa niebezpiecznie. Przy dużych miastach kradną na parkingach. We Francji problemem są uchodźcy. Zrobiło się też bardzo brudno. Śmieci zalegają na poboczach, parkingach.

– W pewnych rejonach trzeba sobie tak organizować czas jazdy i pracy, żeby tam pauzy nie kręcić. A najlepiej się nie zatrzymywać. Ale i to nie daje gwarancji – zastrzega Angelika. – Na noc zakładamy blokady, żeby nikt się do kabiny nie włamał.

– Mamy takie metalowe uchwyty, które skręca się motylkiem. Trzymają drzwi dość solidnie i człowiek śpi mocniej. Nie na czuja – dodaje Damian.

Transportowy duet zapewnia, że do takich niedogodności można się przyzwyczaić. Podobnie jak do kompaktowej sypialni w kabinie czy braku bieżącej wody.

Fot. „Oczyma Podwójnej”

– Dom na kółkach trudniej prowadzić, ale dajemy radę – zapewnia Angelika.

Mimo młodego wieku bagaż czy raczej samochodowy ładunek doświadczeń zebrał się całkiem spory. Przeprowadzki, zmiany pracy, harówka na tzw. kilometrówce.

– To jeszcze nie byłoby takie złe, ale trafiliśmy na firmę, w której ,,przegiąć tacho – firma mandat płaci” było normą. Dostaliśmy tam nieźle po tyłkach – przyznaje młoda truckerka.

Teraz jest lepiej. Robota w systemie 3/1, gwarantowana pensja, dodatkowe zarobki za nadliczbowe frachty, płatny urlop. Marzenia? Pojechać do ślubu. Kolumną ciężarówek.

– Mieliśmy już wyznaczony termin w zeszłym roku, ale po śmierci mojej babci i problemach w pracy – odwołaliśmy. Myślę, że do niego w końcu dojdzie. Na spokojnie. Nie pali się. Nie wiem jednak, czy na naszym ślubie będzie konwój trucków. Może po prostu wybierzemy się na Majorkę? Tylko we dwoje! – mówi Angelika.

Tomasz Maciejewski
W drodze
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij