Wyznacz trasę

Za naruszenia przepisów odpowiada (prawie) zawsze przewoźnik. Ciekawy wyrok sądu

4 stycznia
Prawo

Zgodnie z obowiązującymi przepisami w niektórych przypadkach z góry przyjmuje się, że odpowiedzialność za naruszenia przepisów transportowych ponosi przewoźnik. Temat tego domniemania został podjęty w wyroku WSA w Rzeszowie.

W wyroku rzeszowskiego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z maja 2018 roku (II SA/Rz 371/18) rozstrzygana była sprawa kary w wysokości 3 tys. zł, nałożonej na przedsiębiorcę za używanie tej samej wykresówki lub karty kierowcy przez kilku kierowców. Co w tej sprawie uznały organy orzekające? Ano to, że brak jest podstaw prawnych do zwolnienia przedsiębiorcy z odpowiedzialności za stwierdzone naruszenia. Zgodnie z treścią art. 92b ust. 1 – 2 ustawy o transporcie drogowym nie nakłada się kary pieniężnej za naruszenie przepisów o czasie prowadzenia pojazdów, wymaganych przerwach i okresach odpoczynku, jeżeli podmiot wykonujący przewóz zapewnił:

1) właściwą organizację i dyscyplinę pracy ogólnie wymaganą w stosunku do prowadzenia przewozów drogowych, umożliwiającą przestrzeganie przez kierowców przepisów

2) prawidłowe zasady wynagradzania, niezawierające składników wynagrodzenia lub premii zachęcających do naruszania przepisów lub do działań zagrażających bezpieczeństwu ruchu drogowego.

Zwolnienie z odpowiedzialności tylko w wyjątkowych sytuacjach

Art. 92c ust. 1 ustawy o transporcie drogowym stanowi, że nie wszczyna się postępowania w sprawie nałożenia kary pieniężnej na podmiot wykonujący przewóz drogowy lub inne czynności z nim związane. Jeśli natomiast postępowanie jest już w toku, umarza się je. W jakich sytuacjach? Gdy okoliczności sprawy i dowody wskazują, że podmiot wykonujący przewozy lub inne czynności związane z przewozem nie miał wpływu na powstanie naruszenia, a wystąpiło ono wskutek zdarzeń i okoliczności, których nie można było przewidzieć. Ale nie tylko. Umorzenie następuje także, gdy za stwierdzone naruszenie na podmiot wykonujący przewozy została nałożona kara przez inny uprawniony organ lub od dnia ujawnienia naruszenia upłynął okres ponad dwóch lat.

Sąd w uzasadnieniu omawianego wyroku podkreślił, że norma prawna wynikająca z art. 92c ustawy o transporcie drogowym odnosi się do wyjątkowych sytuacji, których doświadczony i profesjonalny podmiot wykonujący przewóz drogowy przy zachowaniu najwyższej staranności i przezorności nie był w stanie przewidzieć.

Przedsiębiorca ma obowiązek nadzorować kierowców

W ocenie sądu braku bieżącej wiedzy przedsiębiorcy o samowolnych działaniach kierowcy, polegających na używaniu kart innych truckerów, nie można kwalifikować ani w kategoriach tzw. braku wpływu przedsiębiorcy, jak i okoliczności, których nie można przewidzieć. Przedsiębiorca ma obowiązek nadzorowania kierowców w taki sposób, żeby nie dochodziło do naruszeń w powyższym zakresie.

Brak stosowania przez przedsiębiorcę właściwych rozwiązań obciąża pracodawcę, który powinien wykazać się dbałością o osiągnięcie zamierzonego celu prowadzonej działalności. Jego obowiązkiem jest bowiem takie zorganizowanie pracy kierowców, żeby transport drogowy wykonywany był zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Sprawą przewoźnika jest zawarcie takich umów i obmyślenie takich organizacyjnych rozwiązań, które będą dyscyplinować osoby wykonujące na jego rzecz usługi kierowania pojazdem. Profesjonalny przewoźnik nie może skutecznie bronić się argumentem, że tego typu zdarzeń czy okoliczności nie mógł przewidzieć. Sankcje administracyjne, stosowane automatycznie z mocy ustawy, mają przede wszystkim znaczenie prewencyjne.

Potrzebne są dowody

Zastosowanie tego przepisu jest możliwe tylko wtedy, gdy przedsiębiorca przedstawi dowody, że nie miał wpływu na powstanie naruszenia lub że wystąpiły zdarzenia, których nie mógł przewidzieć. To bowiem on wywodzi skutki prawne z nich wynikające i to na nim spoczywa ciężar wykazania tych okoliczności oraz udowodnienia okoliczności objętych ich hipotezą.

W niniejszej sprawie skarżąca nie przedstawiła dowodów kwestionujących treść protokołu z kontroli ani nie wykazała, że nie miała wpływu na powstanie naruszenia lub że wystąpiły zdarzenia, których nie mogła przewidzieć.

Przyznanie się kierowcy nie wystarczy

W omawianej sprawie sąd uznał, że okolicznością zwalniającą skarżącą z odpowiedzialności administracyjnej nie był podnoszony przez przewoźnika fakt, że kierowca został odpowiednio przeszkolony. Samo przeprowadzenie szkoleń nie jest bowiem wystarczające, jeżeli przedsiębiorca skutecznie nie egzekwuje przestrzegania ustanowionych zasad i nie świadczy o zapewnieniu przez podmiot wykonujący przewóz właściwej organizacji i dyscypliny pracy.

Podejmowanie działań dyscyplinarnych wobec kierowców może pomóc zminimalizować ryzyko związane z działalnością przewoźnika w przyszłości. Ale nie ma to wpływu na wyłączenie odpowiedzialności przedsiębiorcy za już stwierdzone naruszenie prawa. Nie mogły jej wyłączyć nawet zeznania kierowcy, który stwierdził: „Miałem urlop, po prostu musiałem jechać, sam podjąłem taką decyzję”. Na tej podstawie organy obydwu instancji przyjęły, że świadczy to o złej organizacji pracy w przedsiębiorstwie. Z zeznań kierowcy nie wynikało też, że przedsiębiorstwo prowadzi cykliczne szkolenia.

Radosław Biernat
Prawo
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER Z NAJNOWSZYMI WIADOMOŚCIAMI Z BRANŻY TSL
Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij