Wyznacz trasę

Pieszy na czerwonym? Pomysł posła nie wzbudza entuzjazmu

14 listopada
BRD

Poseł Paweł Szramka z Kukiz’15 uważa, że pieszy powinien móc przechodzić przez zebrę nawet na czerwonym świetle. Jednak jego pomysł spotkał się z negatywnym odzewem zarówno Ministerstwa Infrastruktury, jak i ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego.

Jak poseł Kukiz’15 Paweł Szramka argumentował swoją tezę, że pieszy powinien móc przechodzić przez zebrę nawet na czerwonym świetle? Warto zacytować część jego interpelacji, którą skierował do Ministerstwa Infrastruktury. „Przechodzący we własnym zakresie ma upewnić się, iż przechodząc nie spowoduje niebezpieczeństwa dla siebie ani innych uczestników ruchu drogowego. Sygnał czerwony jest jedynie ostrzeżeniem dla pieszego, wskazówką, że trzeba uważać na nadjeżdżające samochody, a nie nakazem bezwzględnego zatrzymania się i czekania na zielone. Obywatel ma prawo decydować o wkroczeniu na jezdnię”.

Polakom brakuje rozsądku nawet za dnia

W Polsce mandat za przejście na czerwonym świetle wynosi 100 zł. To niedużo. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że nieodpowiedzialna osoba ryzykuje własne zdrowie i życie. Poseł jednak uważa, że prawo w tym zakresie należy zmienić. Dlaczego? Bo „(…) nasze prawo należy do jednego z nastawionych najbardziej restrykcyjnie do zachowań pieszych w całej Europie. W skrajnych przypadkach doprowadza to do karania pieszych za przejście przez jedną jezdnię ulicy jednokierunkowej lub przez pustą ulicę w godzinach wieczornych lub nocnych”.

Taka argumentacja nie przekonuje specjalistów od bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

– Interpretacja posła jest niebezpieczna, ponieważ czerwone światło na całym świecie oznacza zakaz, czające się za rogiem niebezpieczeństwo – uważa Andrzej Grzegorczyk, wiceprezes stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. – Pojawiła się w niej propozycja, żeby w godzinach wieczornych i nocnych pieszy nie był karany za przejście na czerwonym. Uważam jednak, że brakuje nam zdrowego rozsądku nawet w dzień i znane są liczne przypadki wtargnięcia prosto pod koła rozpędzonych aut. Kto zatem będzie odpowiadał, jeśli pieszy przejdzie na czerwonym świetle i zostanie potrącony?

Nie czyńmy z wyjątków reguły!

Grzegorczyk zwraca ponadto uwagę, że coraz większa liczba pieszych korzysta z rozpraszaczy, takich jak telefony komórkowe czy słuchawki w uszach.

– A potem wkraczają na przejście w ogóle nie sprawdzając sytuacji na drodze – mówi wiceprezes stowarzyszenia Partnerstwo Dla Bezpieczeństwa Drogowego. – Stąd wyrażenie formalnej zgody, aby pieszy mógł przejść na czerwonym, to nic innego, jak utrwalanie negatywnych przyzwyczajeń. W większości krajów na świecie zdarzają się przypadki przechodzenia na czerwonym świetle. W związku z tym, jeśli jest noc i nic się nie dzieje, a pieszy przejdzie przez zebrę, to oczywiście można mu odpuścić i darować karę. Ale nie robiłbym z tego reguły. Za chwilę może się okazać, że nie będzie żadnych zakazów i będziemy jak w dalekich krajach azjatyckich chodzić i jeździć jak chcemy.

Więcej czasu, mniej bezpieczeństwa

Podobnie do tematu podszedł resort infrastruktury. Odpowiedzi na interpelację posła Szramki udzielił wiceminister Marek Chodkiewicz. „Dopuszczenie możliwości przekraczania przejścia dla pieszych podczas wyświetlania sygnału czerwonego – w mojej ocenie – może przynieść jedynie korzyść w postaci zminimalizowania strat czasu pieszego oczekującego na zmianę światła kosztem jego bezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę liczbę zdarzeń drogowych, w tym ze skutkiem śmiertelnym, z udziałem pieszych, do których dochodzi corocznie na polskich drogach, wydaje się, że proponowane w interpelacji rozwiązanie prawne nie wpłynie w żaden sposób na poprawę stanu bezpieczeństwa użytkowników ruchu drogowego, wręcz przeciwnie – mając na uwadze, że zastosowanie takiego rozwiązania wymaga bardzo wysokiej kultury w relacjach kierowca – pieszy – może skutkować zwiększeniem liczby wypadków i kolizji z udziałem pieszych”.

Edukacja, głupcze!

Pomysłów na to, jak kierowcy i piesi powinni zachowywać się na przejściu dla pieszych i w jego pobliżu było już wiele. Często kończyło się jednak na dyskusji, najczęściej medialnej. Rzadziej gotowy projekt miał okazję być procedowany w Sejmie. Ale jeśli już do tego doszło, posłowie nie zdecydowali, żeby wszedł w życie.

– Cały wysiłek powinien iść w stronę szkolenia kierowców, to wymaga moim zdaniem najpilniejszej zmiany w Polsce – uważa Grzegorczyk. – Szkolenie od przedszkolaka do starszego wieku. Kierowca powinien nauczyć się poprawnego zachowania się na drodze. A nie uczyć się na pamięć znaków czy skomplikowanych sytuacji, które występują na jednym skrzyżowaniu w jednym mieście w Polsce. Kierowca musi pamiętać, że auto nagle się samo nie zatrzyma, jeśli na drogę wtargnie pieszy. Jeśli zaś ktoś wyjdzie zza samochodu, to my mamy małe szanse, żeby to zauważyć. Gdy jedziemy przez miasto, atakuje nas wiele bodźców i wielu sytuacji nie jesteśmy w stanie zauważyć. Musimy się zatem uczyć prawidłowych zachowań.

Małgorzata Tobiasz
BRD
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER Z NAJNOWSZYMI WIADOMOŚCIAMI Z BRANŻY TSL
Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij