Czy prezes Jarosław Kaczyński ochroni pieszych? Musiałby pokonać opór Ministerstwa Infrastruktury

14 sierpnia
BRD

Senacka komisja praw człowieka, praworządności i petycji pozytywnie zaopiniowała projekt zmiany przepisów, dzięki którym piesi będą mieli pierwszeństwo zanim wejdą na przejście. Jednak minister infrastruktury ma wątpliwości. – Ostatnie badania opinii publicznej pokazują, że Polacy chcą takich zmian. Czas jest dobry, bo zbliżają się wybory. Wystarczy, aby Jarosław Kaczyński dał swoim posłom zielone lub choćby żółte światło. W końcu sam też bywa pieszym – uważa Krzysztof Śnioszek, społecznik i autor petycji do Senatu.

Pewien przełom w sprawie, o rozwiązanie której różne organizacje pozarządowe, prezes Najwyższej Izby Kontroli, rzecznik praw obywatelskich i posłowie zabiegają od lat, nastąpił w lipcu. Po raz pierwszy w historii polski parlament poparł inicjatywę, która, mówiąc oględnie, daje większe prawa pieszym wchodzącym na przejście.

Do czego nie odnosi się Prawo o ruchu drogowym?

Obecni na posiedzeniu członkowie senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji jednomyślnie zagłosowali za przekazaniem do dalszych prac legislacyjnych petycji dotyczącej pierwszeństwa dla pieszych, którzy zbliżają się do „zebry”. Projekt zakłada zmianę treści art. 26. Prawa o ruchu drogowym. Miałby on brzmieć następująco: „Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu dla pieszych lub zbliżającemu się do takiego przejścia”.

Dziś pieszy ma pierwszeństwo na jezdni, kiedy wejdzie na przejście. Nie wcześniej. Prawo o ruchu drogowym nie odnosi się jednak do sytuacji, gdy pieszy zamierza wejść na przejście lub właśnie na nie wkracza. Zgodnie z obowiązującymi obecnie w Polsce przepisami, (art. 26 ust. 1), kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. Natomiast art. 47 pkt 4 stanowi, że kierujący pojazdem zbliżający się do przejścia dla pieszych, obowiązany jest zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących. Jednocześnie jednak art. 13 ustawy mówi, że także pieszy, przechodząc przez jezdnię, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność. W art. 14 pkt 1 lit. a można przeczytać, że zabrania się wchodzenia na przejście dla pieszych bezpośrednio przed jadący pojazd.

– To de facto oznacza, że za bezpieczeństwo na przejściu odpowiadają w równym stopniu piesi i kierowcy. W rzeczywistości jednak pieszy w zderzeniu z samochodem jest bez żadnych szans – mówi Krzysztof Śnioszek, autor petycji do Senatu RP, społecznik. – Niestety, polskie sądy, które orzekają w sprawie śmiertelnych potrąceń na przejściach, posiłkując się obowiązującymi przepisami prawa, często zdejmują winę z kierowców. A powinno być tak, że piesi w rejonie przejścia dla pieszych podlegają szczególnej ochronie. Bezwarunkowo.

RPO się nie udało, Śnioszkowi – tak

Petycję, którą do dalszych prac legislacyjnych przekazali senatorowie, złożył Krzysztof Śnioszek – społecznik z Katowic.

– To już moje kolejne podejście. Próbowałem w Sejmie, ale komisja sejmowa nie mogła przyjąć petycji, bo podobna już wcześniej została rozpatrzona i odrzucona – opowiada Krzysztof Śnioszek. – Nie odpuszczę w tej sprawie, bo dotyczy najwyższej wartości, jaką jest ludzkie życie. Również życie tych, którzy sceptycznie podchodzą do tej zmiany oraz życie ich najbliższych. Statystyki pokazują, że ofiar śmiertelnych na przejściach dla pieszych jest coraz więcej. Trzeba to powstrzymać.

Inicjatywę Krzysztofa Śnioszka należy docenić tym bardziej, że temat podjął także rzecznik praw obywatelskich, jednak jak dotąd okazał się mniej skuteczny. 29 stycznia na wniosek organizacji pozarządowych: Stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze” i Piesza Masa Krytyczna, Adam Bodnar (RPO) zwrócił się do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka z prośbą o rozważenie zasadności zmiany zasad ruchu drogowego. Chodziło o przyznanie pierwszeństwa pieszym, którzy oczekują na przejście przez jezdnię lub wkraczają na przejście dla pieszych i podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do nowelizacji przepisów Prawa o ruchu drogowym, w przypadku zgody resortu co do zasadności realizacji postulatu.

RPO chce, by kierujący pojazdem zostali zobowiązani do ustąpienia pierwszeństwa nie tylko pieszemu znajdującemu się na przejściu dla pieszych, ale również pieszemu „wchodzącemu na nie”. RPO zaproponował, aby do ustawy dodać przepis określający, że „za wchodzącego na przejście uważa się pieszego, który zatrzymał się przed przejściem, zwrócony w jego stronę”. 6 lutego sejmowa komisja do spraw petycji skierowała do premiera dezyderat nr 149, w którym zwróciła się o dokonanie kompleksowej analizy zawartego w petycji problemu, celem znalezienia oraz uregulowania w obowiązujących przepisach rozwiązań, które zapewnią skuteczniejszą ochronę pieszych, a także o właściwe skorelowanie aktów prawnych w tym zakresie.

– O dalszych losach petycji „sejmowej” nie mamy wiedzy. Ministerstwo wyraziło jednoznacznie negatywne stanowisko w sprawie pomysłu zmiany zasad pierwszeństwa „wokoło” przejść dla pieszych – odpowiada nam Łukasz Kosiedowski, zastępca dyrektora zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego RPO.

W tej sprawie interweniował także posłanka Monika Rosa (interpelacja poselska nr 31110 z 18 kwietnia 2018 roku).

Piesi w niebezpieczeństwie

Wszyscy, którzy zabiegają o poprawę bezpieczeństwa pieszych na drodze powołują się na twarde dane z Komendy Głównej Policji (opracowanie „Wypadki drogowe w Polsce w 2018 roku”), które dowodzą, że sytuacja wygląda bardzo źle. Według policji, ok. 40 proc. ofiar wypadków to „niechronieni” uczestnicy ruchu. W 2018 roku na terenie kraju doszło do 7548 wypadków z udziałem pieszych, w których zginęły 803 osoby (głównie osoby powyżej 60. roku życia), a 6918 odniosło obrażenia ciała.

Do wypadków dochodziło najczęściej w obszarze zabudowanym (w co dwunastym wypadku zginął człowiek). Jednakże skutki tych mających miejsce w obszarze niezabudowanym były tragiczniejsze (co trzeci wypadek był śmiertelny). Najwięcej wypadków śmiertelnych odnotowano w miesiącach jesienno-zimowych (październik-grudzień). Sprawcami wypadków byli kierujący (głównie samochodami osobowymi). Najczęściej dochodziło do nich w wyniku nieustąpienia pierwszeństwa na przejściu dla pieszych (62,2 proc. wypadków). Potrącenia pieszych, których przyczyną było niedostosowanie prędkości, charakteryzowały się tragicznymi skutkami (w co piątym wypadku zginął człowiek). Najgorsze jednak jest to, że w latach 2016-2017 liczba wypadków na przejściach znów zaczęła rosnąć.

Natomiast w 2018 roku z winy pieszych wydarzyło się 2119 wypadków (6,7 proc. ogółu), w wyniku których śmierć poniosło 348 osób, a obrażenia ciała odniosło 1814 osób. Za najczęstszą przyczynę wypadków z winy pieszych uznano wejście na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem (48,7 proc. wszystkich wypadków spowodowanych przez pieszych), przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym (12,4 proc.), wejście na jezdnię zza pojazdu, przeszkody (11,4 proc. ) i wejście na jezdnię przy czerwonym świetle (9,5 proc.).

Z badań przeprowadzonych przez Fundację PZU wynika, że polscy kierowcy najczęściej ignorują pieszych stojących i oczekujących na możliwość przekroczenia przejścia. Ponad 60 proc. kierowców, widząc stojącego pieszego, utrzymywało prędkość lub nawet ją zwiększało. Zaledwie co czwarty kierowca zatrzymywał się, aby przepuścić oczekującego na przejście. Natomiast 80 proc. badanych kierowców przepuszczało pieszych, którzy do przejścia podchodzili (byli w ruchu).

– Statystyki wypadków są bezwzględne – na przejściach ginie niezwykle dużo pieszych. Dotychczasowe działania, które były prowadzone, żeby zahamować ten niepokojący trend nie przyniosły rezultatów. Taki stan rzeczy narusza konstytucyjne prawa jednostki. Do bezpieczeństwa, do ochrony zdrowia, a nawet życia – uważa Łukasz Kosiedowski.

Inicjatorzy poprawy bezpieczeństwa pieszych powołują się na przykłady rozwiązań funkcjonujących w Europie. Zasada, że pieszy ma pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na przejście, obowiązuje w krajach skandynawskich i w większości państw Europy Zachodniej. W Norwegii i we Francji kierowca ma obowiązek zatrzymania się przed przejściem nawet wtedy, gdy człowiek stojący w pobliżu nie wykazuje wyraźnego zamiaru przejścia przez jezdnię, a jedynie zbliża się do jezdni. W Szwajcarii kierowca musi się zatrzymać także wtedy, gdy pieszy stoi przed przejściem, ale ma oczywisty zamiar przejścia przez jezdnię. Liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w przeliczeniu na milion mieszkańców jest w tych państwach zdecydowanie niższa niż w Polsce.

Ministerstwo: co kraj, to obyczaj

Co na to Ministerstwo Infrastruktury, od którego w największym stopniu zależy kształt przepisów? Rafał Weber – sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, odpisał RPO w eufemistycznym tonie, że prowadzone dotychczas prace w kwestii zmiany przepisów wykazały szereg wątpliwości towarzyszących próbie radykalnego zwiększenia uprzywilejowania niechronionych uczestników ruchu drogowego. O co chodzi ministrowi? Otóż uważa on, iż nie ma dowodów na to, że wprowadzenie zmian poprawi bezpieczeństwo pieszych na przejściach (sic!), więc nie ma sensu wzorować się na rozwiązaniach w krajach Europy Zachodniej, gdyż każde społeczeństwo europejskie posiada inne uwarunkowania kulturowe, prawne, inżynieryjne, edukacyjne, czy też podejście do poszanowania prawa. „Dlatego też, mając na względzie przywołane wyżej uwarunkowania – specyficzne dla danego państwa – nie wydaje się właściwym bezpośrednie przeniesienie do polskiego systemu prawnego rozwiązań funkcjonujących w innych państwach europejskich” – podkreślił Rafał Weber.

W podobnym tonie w odpowiedzi na petycję Krzysztofa Śnioszka wypowiedział się Bogdan Oleksiak, dyrektor departamentu transportu drogowego w Ministerstwie Infrastruktury. Uważa on, że piesi w Polsce są wystarczająco chronieni: „(…) obowiązujące przepisy przewidują ochronę zarówno pieszego znajdującego się na przejściu dla pieszych, jak również pieszego, który dopiero wchodzi na to przejście”.

– W żadnym razie nie podzielam zaprezentowanego dość niefrasobliwego stanowiska – komentuje Śnioszek. – Nie do utrzymania jest bowiem kuriozalna sytuacja, w której „szczególną ostrożność” mają zachowywać w równym stopniu wszyscy użytkownicy dróg. Uważam, że kierujący pojazdami powinni wykazywać „szczególniejszą ostrożność”, ponieważ piesi przegrają w każdej konfrontacji z nimi i są bez najmniejszych szans w tym starciu. Strona (kierowca), która dysponuje takim „argumentem”, jak kilkusetkilogramowy lub kilkutonowy pojazd, nie może być stawiana na równi z bezbronnym dzieckiem czy starszym, słabym i niepewnie poruszającym się przechodniem.

Śnioszek uważa, że jeżeli Ministerstwo Infrastruktury nie zgodzi się na wprowadzenie postulowanych w jego petycji zmian, każdy kolejny szef tego resortu i jego urzędnicy wezmą pełną moralną odpowiedzialność za śmiertelne ofiary na przejściach dla pieszych, w tym dzieci i matki, które ostatnio dość często tracą życie w podobnych okolicznościach.

– Dla przykładu podam tragiczne zdarzenie, do jakiego doszło pod koniec czerwca w Sosnowcu, gdzie na przejściu dla pieszych rozpędzony motocyklista potrącił śmiertelnie 39-letnią kobietę – opowiada społecznik. – Ta zdążyła jeszcze odepchnąć i uratować życie swojemu 7- i 9-letniemu dziecku. Warto także pamiętać o niewyobrażalnej tragedii, jaka rozegrała się kilka lat temu w Tychach, gdy na przejściu dla pieszych zginęli pod kołami rozpędzonego samochodu roczny Igorek i jego czteroletnia siostra – Nadia. Ich mama do dzisiaj nie wyszła z głębokiego szoku i nadal zmaga się z niewyobrażalną traumą.

Czy PIS zdecyduje się na program PIESI+?

Nowelizację Prawa o ruchu drogowym poprawiającą bezpieczeństwo pieszych może przygotować komisja senacka lub dziesięciu senatorów. Jeżeli projekt przejdzie przez senacką komisję ustawodawczą i zostanie przyjęty na posiedzenie Senatu, trafi do Sejmu.

– Oczekuję, że Senat podejmie inicjatywę ustawodawczą. Już teraz jestem wdzięczny senatorom, że nie odrzucili petycji, bo to zamknęłoby drogę zmianom. Mam nadzieję, że wszyscy parlamentarzyści będą zgodni w tej sprawie, bo pieszymi są tak samo sympatycy PIS-u, jak i Platformy czy Kukiz’15 – mówi Krzysztof Śnioszek. – Badania opinii publicznej pokazują, że Polacy chcą takich zmian. Czas jest dobry, bo zbliżają się wybory. Wystarczy, aby Jarosław Kaczyński, którego cenię i szanuję jako polityka, dał swoim posłom zielone lub choćby żółte światło. W końcu sam też bywa pieszym.

Ewentualna nowelizacja prawa w tym zakresie musiałaby znaleźć także wyraz w taryfikatorze mandatów. Krzysztof Śnioszek uważa, że kary powinny być surowe.

– Nawet 10 punktów karnych i wysoki mandat. Tak, jak w przypadku popełnienia przestępstwa drogowego lub kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Sankcje muszą być surowe, by zmienić nawyki polskich kierowców i skłonić ich do niemal automatycznych reakcji. Widzę „zebrę”, natychmiast zwalniam lub zatrzymuję się.

Mikołaj Radomski
BRD
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij