Nieodśnieżona ciężarówka może doprowadzić do tragedii. Ale w Polsce nie ma miejsc, żeby ją wyczyścić

7 lutego
BRD

Mamy zimę, więc odśnieżanie samochodu nie wydaje się niczym niezwykłym. Ale jak odśnieżyć ciężarówkę z naczepą? Lekko nie jest, tym bardziej że w Polsce brakuje miejsc takich jak w Stobiernej, gdzie kierowcy mogą skorzystać ze specjalnego rusztowania do odśnieżania.

Zacznijmy od przyjrzenia się obowiązującym w Polsce przepisom. Za nieodśnieżenie auta, które porusza się po drodze, możemy zapłacić mandat do 500 zł. Ale nie tylko takie zachowanie jest karane. Jeśli zostawimy samochód z włączonym silnikiem, a sami zajmujemy się jego odśnieżaniem, policja może nam wręczyć mandat w wysokości od 50 do 100 zł. Przepisy wskazują ponadto, że auto, którym w zimie poruszamy się po drodze, ma być tak utrzymane, żeby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu. Naszemu bądź innych użytkowników dróg.

Konstrukcja w Stobiernej. Wyjątek potwierdzający regułę

Trudno z tym ostatnim stwierdzeniem polemizować. Wiadomo, że zimą warunki atmosferyczne potrafią się zmieniać dosłownie w przeciągu jednej minuty. A co jest najważniejsze? Oczywiście bezpieczne dotarcie z punktu A do punktu B. Jednak kiedy opady śniegu są duże, a auto, którym się poruszamy, jest ciężarówką z naczepą, trudno jest je utrzymać w czystości. Zwłaszcza że w Polsce brakuje infrastruktury ułatwiającej kierowcom dbanie o takie pojazdy.

Żeby usunąć zalegający na dachu naczepy lód lub śnieg, stosuje się specjalne rusztowania. Przypominaj drabinki, które rozkłada się przy boku pojazdu. Dzięki nim można dokładnie wyczyścić plandekę. Są dostępne np. w położonej w województwie podkarpackim miejscowości Stobierna, tuż przy drodze krajowej nr 19. Otwarto je w 2017 roku. Fundatorem obiektu jest świdnicka firma Krause, producent drabin, rusztowań, pomostów i konstrukcji specjalnych.

Fot. Krause

Jest to jednak wyjątek potwierdzający regułę. Brak bowiem systemowych rozwiązań, co sprawia, że poruszający się po Polsce kierowca jest tak naprawdę zdany wyłącznie na siebie.

W Niemczech też mogłyby być lepiej

Inaczej sytuacja wygląda w innych europejskich krajach. W Niemczech czy Austrii co roku publikowana jest lista wszystkich parkingów, stacji benzynowych i zjazdów z autostrad, gdzie trucker znajdzie miejsce i sprzęt do odśnieżenia auta. U naszego zachodniego sąsiada takie konstrukcje są w dwunastu z szesnastu krajów związkowych. Jednak według szacunków niezależnych ekspertów to wciąż za mało. Uważają oni, że takie instalacje powinny się znaleźć w ok. 500 punktach wzdłuż federalnej sieci autostrad.

Nie odśnieżasz, ryzykujesz!

Jak w tej niełatwej sytuacji radzą sobie kierowcy? Jeśli w okolicy nie ma rusztowania, gdzie bezpiecznie i zgodnie z prawem można usunąć śnieg i lód, wybierają bardziej ekstremalne rozwiązania. Jednak stanowczo odradzamy działania takie, jak na poniższym filmie.

NUKEM126p/YouTube

Sprawa wydaje się prostsza, gdy naczepa jest pusta. Wystarczy na niewielkim odcinku drogi (najlepiej prawie w ogóle nieuczęszczanym) ruszać, a następnie gwałtowanie hamować. Spowoduje to, że pokrywa śnieżna sama zleci z dachu. Inne sposoby to usuwanie śniegu za pomocą długiej szczotki bądź ostukiwanie plandeki od środka pojazdu.

Jeśli auto jest załadowane, sprawa się komplikuje. Wówczas kierowcy często po prostu wyruszają w trasę, mając nadzieję, że po drodze dach sam się oczyści. Jednak takie myślenie może prowadzić do nieszczęścia. Kilka lat temu w Przybówce (powiat krośnieński) bryła lodu z nieodśnieżonej ciężarówki spadła na auto nadjeżdżające z naprzeciwka. Lód rozbił przednią szybę osobówki. Na szczęście dla kierowcy lód wylądował po stronie pasażera, gdzie akurat nikt nie siedział. Z kolei w Domaradzu (także województwo podkarpackie) zalegające na plandece ostre lodowe odłamki spadając uszkodziły reflektor, drzwi i lusterko fiata punto. Zaś w Stalowej Woli lód szybujący z zawrotną prędkością spadł z ciężarówki, uderzając w kobietę stojącą koło przejścia dla pieszych. Odłamki pokaleczyły jej twarz. Do groźnej sytuacji doszło niedawno na łódzkim odcinku autostrady A1. Na jadący za pojazdem ciężarowym radiowóz spadła bryła lodu.

Potrzebne są rozwiązania systemowe

Te mrożące krew w żyłach przykłady zdają się nie robić wrażenia na niektórych kierowcach ciężarówek. Czytając fora internetowe łatwo jest znaleźć takie komentarze: „W czasie jazdy samo się oczyści”, „Ja nie odśnieżam i odśnieżać nie będę, bo jak spadnę, to wyląduję w szpitalu i kasiorki nie będę zarabiał”. Jednak na tych samych forach kierowcy często zwracają uwagę, że brak jest systemowych rozwiązań: „A dlaczego nikt nie wymaga od właścicieli dużych stacji paliw stawiania wiat do zrzucania lodu? O bazach transportowych nie wspomnę (…)”, „To wszystko powinno być... ale nie ma! Co nie zmienia faktu, że trzeba zrobić wszystko, żeby do tragedii nie dochodziło! Może wiat czy bram nie ma, ale myjnie akurat w kraju są!!!”, „(…) Macie badania do pracy na wysokości? Jeszcze tego by brakowało, żeby szofer dach naczepy odśnieżał”.

Tak czy inaczej odpowiedzialność za dbanie o czystość pojazdu spada na kierowcę. Mówi o tym wyraźnie artykuł 66.1. ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Małgorzata Tobiasz
BRD
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij