Jedwabny Szlak – reaktywacja. Z Polską w roli głównej?

30 listopada
Biznes

To jedynie mrzonki chińskich dygnitarzy, economical fiction made by ChRL, czy może wizjonerska idea, która zmieni światową gospodarkę? Czy jedwabny szlak ma szansę odrodzić się po 400 latach? Jaką rolę w tym projekcie ma odegrać Polska?

O Jedwabnym Szlaku (notabene jedwab nigdy nie był głównym przewożonym na nim towarem, a nazwa polska to kalka językowa z niemieckiego – Seidenstrasse) zrobiło się głośno pięć lat temu. Jesienią 2013 roku, podczas wizyty w Kazachstanie, przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping przedstawił ideę utworzenia Nowego Jedwabnego Szlaku z Chin do Europy. Jeszcze głośniej zrobiło się wtedy, gdy okazało się, że na wskrzeszanym szlaku leży Polska. Prawdziwy szum powstał, gdy politycy obwieścili, że kraj nad Wisłą odegra w tym przedsięwzięciu znaczącą rolę. Wtedy już wszyscy grzebali w pamięci... Co kryje się pod tą nazwą?

Krótka lekcja historii

Przypominamy więc – Jedwabny Szlak to dawna droga handlowa łącząca Państwo Środka z Eurazją i Afryką Północną. Przez setki lat przewożono nią najbardziej pożądane towary. Jakie? Złoto, jedwab, przyprawy, żelazo, futra, paciorki, papier, jadeit, perfumy, a także niewolników i… idee religijne. Wszystko, czego pragnęła dusza w Imperium Rzymskim lub Państwie Środka. Szlak powstał około III w. p.n.e. Kupieckie karawany przemierzały go aż do XVII w. n.e. Do transportu wykorzystywano głównie wielbłądy zaprawione w długich, górzystych przeprawach (jedno zwierzę mogło unieść ćwierć tony!). Karawana szła nawet od sześciu do ośmiu lat. Transport szlakiem był opłacalny do czasu odkrycia morskiej drogi do Chin (ok. 1650 roku).

Imperium kontratakuje

Po co komu reaktywacja szlaku sprzed tysięcy lat? Nie zagłębiając się zbytnio w meandry geopolityki i układu sił na globalnym rynku – chodzi o pieniądze i politykę. Chiny są największym eksporterem na świecie, a ich produkcja stanowi 25 proc. światowej. Aby jednak dalej dynamicznie się rozwijać, potrzebują nowych rynków zbytu i nowej drogi handlowej, bowiem handel morski od czasów drugiej wojny światowej kontrolują Amerykanie. Koncepcja Nowego Jedwabnego Szlaku, zwana także Inicjatywą Pasa i Szlaku, zakłada budowę dróg, portów, gazociągów łączących Chiny drogą lądową i morską z Bliskim Wschodem, Europą i Afryką. Bez ograniczeń i kontroli USA.

- Według chińskiego rządu około pięćdziesięciu chińskich przedsiębiorstw państwowych, wiodących uczestników inicjatywy, zainwestowało od 2013 roku w blisko 1700 projektów Nowego Jedwabnego Szlaku - mówi Dominik Łędzki z ChinskiRaport.pl. - Chiny zainwestowały co najmniej 900 miliardów dolarów, głównie w infrastrukturę, transport i energię.

Do Polski i dalej do UE

W projekt ma być zaangażowanych ponad siedemdziesiąt państw, przez które szlak będzie przebiegał. Na lądzie towary mają być przewożone koleją. Transport towarów do Europy ma trwać około dwóch tygodni (dwa razy szybciej niż drogą morską). Kraje leżące na szlaku mają współpracować w zakresie przepisów, wprowadzić ułatwienia handlowe i rozbudować infrastrukturę transportową, zbudować nowe punkty przeładunku. Szlak ma dać impuls do rozwoju gospodarczego krajów, które zaangażują się w chińskie przedsięwzięcie. A jaką rolę odegra w nim Polska?

Szlak ma przebiegać przez Kazachstan, Rosję i Białoruś, które tworzą unię celną w ramach Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Towary, które wyjadą z Chin do Polski, przekroczą więc tylko dwie granice. To właśnie w Polsce towary mają być rozdzielane i dalej rozwożone do krajów UE.

- Nasz kraj może zatem stać się dla Chin bramą do Europy. Chińczycy są zainteresowani zwiększaniem przewozów towarów do Unii Europejskiej przy wykorzystaniu stacji przeładunkowej Małaszewicze - tłumaczy Dominik Łędzki z ChinskiRaport.pl.

Wariant południowy szlaku miałby przebiegać przez kraje Azji Centralnej, południowego Kaukazu i dalej przez Ukrainę do Polski. Od kilku lat w Polsce trwa rywalizacja o to, gdzie zostanie zlokalizowane centrum logistyczne wybudowane za chińskie pieniądze. Najlepszym miejscem wydaje się Łódź, jednak ambicje też ma Biała Podlaska, która również chciałaby zostać chińskim eldorado.

Sceptycyzm i zimna kalkulacja

Po krótkotrwałym zachłyśnięciu się chińską wizją szybkiego handlu z Europą przyszedł czas na rachunek zysków i strat. W kwietniu 2018 roku 27 z 28 krajów UE podpisało raport krytykujący inicjatywę Państwa Środka (wyłamały się tylko Węgry). UE obawia się zalewu chińskich towarów i pompowania chińskiej gospodarki europejską walutą. Zdaniem krytyków Nowego Jedwabnego Szlaku uczciwa wymiana powinna odbywać się na zasadach dwustronnych. Innymi słowy, wagony kolejowe powinny wracać do Chin załadowane towarami z Europy. I tu pojawia się szansa dla Polski, która jest jednym z największych producentów żywności w Europie. Dzięki szybkiemu handlowi kolejowemu być może przed polskimi producentami otworzą się dalekie azjatyckie rynki, w tej chwili nieosiągalne.

- Na razie brak dopracowanych przepisów podatkowych czy uproszczonych procedur odpraw celnych zniechęca chińskie firmy do korzystania z polskich usług - uważa Dominik Łędzki.

Mikołaj Radomski
Biznes
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij