Rzeki wysychają, firmy tracą. Niemcy są coraz bardziej zaniepokojeni tym, co dzieje się na Renie

30 sierpnia
Biznes

Z powierzchni ziemi znikają kolejne połacie lasów, wymierają gatunki zwierząt, wysychają rzeki. Cierpi na tym również biznes. Widać to na niemieckim przykładzie. Wysychanie Renu powoduje duże logistyczne kłopoty.

Rzeki już od dawna są bardzo popularnymi korytarzami transportowymi. To właśnie drogą wodną towary mogą szybciej i często taniej dotrzeć do odbiorcy. Tymczasem z roku na rok spada poziom wód w rzekach. Dzieje się tak za sprawą działalności człowieka.

– Fale upałów, nieregularne i gwałtowne opady, a w efekcie częstsze susze i niskie stany wód w Polsce są widocznym symptomem kryzysu klimatycznego spowodowanego działalnością człowieka – analizuje Marek Józefiak, koordynator kampanii ds. klimatu i energii z fundacji Greenpeace Polska. – Główną przyczyną tego stanu rzeczy są emisje gazów cieplarnianych. W największym stopniu spowodowane jest to spalaniem paliw kopalnych. Prognozy naukowe są niestety bardzo złe. Obecnie jesteśmy na kursie wiodącym do katastrofy klimatycznej. Do końca stulecia temperatura na świecie może wzrosnąć o ponad 3 stopnie Celsjusza. To oznaczałoby koniec Ziemi takiej, jaką znamy i bardzo dotkliwe skutki dla ludzkości. Chodzi o wymuszone wielomilionowe migracje ludności i nowe konflikty o najcenniejszy zasób naszej planety, czyli wodę.

Niemcy w strachu

Brak wody w rzekach wykorzystywanych do transportu wstrzymuje żeglugę. To z kolei powoduje zastój w gospodarce. Dotkliwie odczuwają to teraz Niemcy. Wysychający Ren może nawet doprowadzić do problemów z funkcjonowaniem niemieckich portów, a nawet holenderskiego – w Rotterdamie, a w rezultacie spowodować logistyczne problemy w całej Europie.

– Obecnie w Niemczech jest duża panika, bo wysycha Ren, a to główna arteria, jeśli chodzi o transport śródlądowy, główne wsparcie portów niemieckich – mówi Rafał Zahorski, pełnomocnik marszałka województwa zachodniopomorskiego ds. gospodarki morskiej. – Podobne zjawisko możemy zaobserwować w Polsce, choćby na Wiśle. Ona nigdy nie była rzeką uregulowaną, chociaż były takie ambitne rządowe plany. Regulacja Wisły i jej użeglownienie, jeśli się spojrzy na to, co dzieje się na Renie, jest moim zdaniem nierealna. Koszty byłyby olbrzymie. Inaczej sytuacja wygląda na Odrze, która jeszcze przez Niemców, w połowie XIX wieku, była przystosowana do żeglugi. Jednak i tu jest problem z retencją i dopływami wody. Można więc powiedzieć, że w przyszłości i Odra będzie wysychać. Chyba że szybko coś z tym zrobimy.

Rosną koszty transportu

Pod koniec lipca stan wody Renu w Kaub w Nadrenii-Palatynacie spadł do 150 cm. Był to wynik dwukrotnie niższy niż ten, który zanotowano miesiąc wcześniej. Wstrzymano ruch barek, a to oznaczało paraliż dla kilku europejskich państw. Ren przepływa bowiem przez uprzemysłowione tereny Szwajcarii, Niemiec i Holandii. Transportuje się tą drogą zarówno chemikalia, jak i części do samochodów. W 2018 roku miała miejsce podobna sytuacja. Wówczas zamknięcie żeglugi na Renie doprowadziło do kiepskich wyników niemieckiej gospodarki.

– Taka sytuacja to prawdziwa katastrofa – mówi Zahorski. – Bowiem im więcej ładunków przewieziemy, tym niższa będzie cena przewozu. Ale na skutek zamknięcia drogi wodnej trzeba skorzystać z innych środków transportu. A to powoduje wzrost kosztów. Dlaczego? Bo np. kolej nie jest przygotowana do obsługi tych towarów. A jeszcze je załadować na auta i dowieźć do celu. Jest to zatem ponadnormatywne obciążenie dla całej sieci transportu – do tej pory zrównoważonej transportem śródlądowym. Cała równowaga rynku, balans kosztów cen, ilości ładunków, klientów jest zaburzona. Warto także pamiętać, że w cenie każdej rzeczy, jaką dziś kupujemy w sklepie, zwykle kilka razy jest liczony transport jej samej albo surowców czy komponentów do jej produkcji.

Ekologiczna kolej

Chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że transport towarów ma negatywny wpływ na środowisko. Narusza jego delikatną strukturę. Ważny jest tzw. ślad węglowy, czyli emisja gazów cieplarnianych potrzebnych do stworzenia danego produktu czy usługi.

– Zdecydowanie najlepszą dla klimatu formą transportu jest transport zbiorowy, jak np. kolej lub autobusy – wylicza Marek Józefiak. – Jeśli mówimy o transporcie towarów, również warto stawiać na kolej. W Polsce dyskutowanie o transporcie rzecznym w zasadzie nie ma sensu, choć nasi rządzący zdają się tego jeszcze nie rozumieć. Kryzys klimatyczny, pojawiające się co roku susze i niskie stany wód brutalnie zweryfikowały fantazje polityków, którzy chcieliby stworzyć autostrady wodne.

Małgorzata Tobiasz
Biznes
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij