Transportowe życie po Brexicie. Co się szykuje? Spadek wydajności i zysków

29 października
Biznes

Kilkaset tysięcy polskich ciężarówek każdego roku pokonuje kanał La Manche. Co dla firm transportowych oznacza wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej? Odpowiedź poznamy po zakończeniu brexitowych negocjacji. Ale już wiadomo, że wydajność i zyski spadną.

Brytyjczycy mają opuścić UE w marcu 2019 roku. Tak zdecydowali w ogólnonarodowym referendum ponad dwa lata temu. Rozwód Londynu z Brukselą nie jest jednak łatwy. Negocjacje się przeciągają. Październikowy szczyt Rady Europejskiej miał przynieść odpowiedzi na kilka kluczowych kwestii. Skończyło się niczym. Kolejne spotkanie przywódców państw UE planowane jest w połowie listopada.

– Dla przewoźników, przedsiębiorców najgorsza jest niepewność. To oczekiwanie na konkretne decyzje – komentuje dla Fleetguru Piotr Mikiel, dyrektor departamentu transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. – Brexit to wielka polityka. A politycy często podejmują decyzje w oderwaniu od realnych zagadnień gospodarczych. Niestety. Wydaje mi się, że w głosowaniu nad wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii górę wzięły emocje. A teraz zaczyna do głosu dochodzić zdrowy rozsądek. I nerwowo szuka się rozwiązań.

Oby nie było tąpnięcia

Nerwowość rośnie, im bliżej do ostatecznego rozstania GB i UE (29 marca 2019 roku). Pertraktacje utrudniają napięcia polityczne w Europie, konflikty interesów państw członkowskich, ale też słabnąca pozycja premier Theresy May. Jeśli przez najbliższych kilka miesięcy nie uda się przygotować i parafować dokumentów regulujących nowe stosunki unijno-brytyjskie, obywatele i gospodarka odczują to boleśnie. Na Wyspach i na kontynencie. Polska ma dużo do stracenia.

O swoją przyszłość martwią się nie tylko emigranci zarobkowi (jest ich w Wielkiej Brytanii ponad milion!), ale także przedsiębiorcy obsługujący tamtejszy rynek. Wielkie nerwy przed Brexitem widać w branży transportowej. Bo zakończenie swobodnej wymiany handlowej między Wielką Brytanią a Unią Europejską będzie oznaczać bardzo długie kolejki na przejściach granicznych, mnóstwo dodatkowych formalności, opłaty celne. W efekcie – znaczący spadek liczby i wartości przewozów. Żeby wyobrazić sobie skalę problemu, warto przypomnieć, że na Wyspy każdego roku kursują ponad 2 mln ciężarówek! W tym około 450 tys. z tablicami PL. Czyli ponad tysiąc każdego dnia! Co wożą?

– Części samochodowe, elektronikę, meble, warzywa, owoce, różne artykuły spożywcze – wylicza dyrektor Mikiel. – Brexit może dotknąć nas mocniej niż embargo rosyjskie. I producentów, i eksporterów. I przewoźników. Ze względów politycznych zostaliśmy wypchnięci z rynku wschodniego sąsiada. Sporo straciliśmy. Dlatego tak ważne jest, żeby na kierunku brytyjskim nie nastąpiło tąpnięcie.

Od tąpnięcia, w różnych dziedzinach gospodarki, uratować ma tzw. miękki Brexit. Porozumienie korzystne dla obu stron. Przewiduje ono m.in. okres przejściowy do grudnia 2020 roku. Czyli przez 21 miesięcy po formalnym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE wymiana handlowa odbywałaby się na dotychczasowych warunkach. Nie byłoby utrudnień w przepływie ludzi, towarów, usług, kapitału. Za to byłby czas na dalsze negocjacje. Przygotowanie regulacji dotyczących m.in. rynku pracy, edukacji i nauki, transportu. Niektórzy politycy sugerują, że okres przejściowy powinien trwać nawet dłużej, by uniknąć ekonomicznych turbulencji.

Żeby handel odbywał się gładko

Branżowcy żywo o tym dyskutują. We wrześniu konferencję zorganizowało Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, 9 października – ZMPD oraz Polska Izba Spedycji i Logistyki. W debacie pod hasłem „Łańcuchy dostaw po Brexicie. Konsekwencje dla transportu drogowego” uczestniczyli ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce, przedstawiciele obu rządów, Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU), Europejskiego Stowarzyszenia Transportowców, Spedytorów, Logistyków i Agentów Celnych (CLECAT).

– Już 85 proc. tekstu porozumienia o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest wypracowane. Do marca przyszłego roku zostanie to dokonane – uspokajał ambasador Jonathan Knott. – Oczywiście są pewne niepewności dotyczące tego, co stanie się po marcu przyszłego roku. Trzeba to przewidzieć. Chodzi o to, żeby handel odbywał się gładko. Mamy scenariusz, w którym ta branża może nadal kwitnąć.

– Musimy zawrzeć porozumienie na temat taryf, VAT-u i innych spraw – wyjaśniał Aaron Dunne z brytyjskiego Urzędu Ceł i Podatków. – Nieprawdopodobna jest sytuacja, że Wielka Brytania opuści Unię bez umowy.

Uspokajające komunikaty formułowa też Małgorzata Kałużyńska, dyrektor departamentu ekonomicznego Unii Europejskiej w MSZ.

– Okres przejściowy z punktu widzenia Wielkiej Brytanii to jest „wszystko minus instytucje”. To znaczy: Wielka Brytania w dalszym ciągu będzie częścią rynku wewnętrznego i unii celnej. Nie będzie uczestniczyła w procesie decyzyjnym Unii Europejskiej. Z punktu widzenia przedsiębiorstw unijnych, polskich przedsiębiorstw sytuacja będzie bez zmian – wyjaśniała Kałużyńska.

Potwierdziła, że ponad 85 proc. tzw. umowy wyjścia jest uzgodnione. A w kilku obszarach trwają negocjacje. Chodzi m.in. o zasady rozstrzygania ewentualnych sporów między Wielką Brytanią a UE.

– Ale również o kwestie o charakterze politycznym, czyli jak będzie wyglądała granica między Irlandią a Irlandią Północną – precyzowała dyrektor Kałużyńska.

Belfast, Północna Irlandia

To jeden z kluczowych elementów brexitowej układanki, ponieważ Irlandia pozostaje członkiem Unii. Natomiast Irlandczycy z Północy, jako obywatele Zjednoczonego Królestwa, znajdą się poza UE. W lipcu premier May przyznała, że w wielu obszarach porozumienie z Brukselą jest bardzo blisko, ale „kwestia północnoirlandzka jest daleka od rozwiązania”. I że na stole negocjacyjnym pojawią się kolejne propozycje, żeby nie doszło do „powstania twardej granicy między Irlandią a Irlandią Północną”.

Cła, podatki, papierkowa robota

Twardy Brexit, określany też jako „no-deal Brexit”, to czarny scenariusz. Niechciany, lecz niewykluczony.

– Może stać się tak, że 30 marca nie mamy umowy wyjścia i funkcjonujemy w warunkach, kiedy Wielka Brytania staje się krajem trzecim, ze wszystkimi konsekwencjami – tłumaczył podczas wspomnianej konferencji Piotr Pogorzelski, zastępca dyrektora departamentu ceł w Ministerstwie Finansów. – Zdiagnozowaliśmy, że w tej sytuacji będziemy musieli obsługiwać dodatkowo około 600 tys. dokumentów. Deklaracji celnych, które będą funkcjonowały w przywozie, wywozie, w tranzycie. W Polsce są one składane w formie elektronicznej. Dziś to są trzy minuty obsługi w systemach, natomiast gdy dojdzie ten dodatkowy obowiązek, oczywiście czas znacznie się wydłuży.

Przypomniał również, że na granicach zewnętrznych UE wymagane są kontrole sanitarne, weterynaryjne, jakości artykułów spożywczych. Kolejną barierą zbudowaną przez Brexit mogą być cła i podatki.

– W sytuacji, kiedy mamy do czynienia z obrotem z krajami trzecimi, powstaje obowiązek zapłaty podatku VAT. A więc tworzy się duży koszt. Później ten podatek można odzyskać, odliczyć. Ale w momencie importu staje się on wymagalny – podkreślił Pogorzelski.

Opisane utrudnienia uderzyłyby w producentów (eksport, import), konsumentów i transportowców. Szczegółowe kontrole i nowe procedury administracyjne oznaczać będą tony dokumentów, zaburzenia terminów dostaw, radykalny wzrost kosztów. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak długo kierowcy będą musieli czekać na podniesienie szlabanu w Calais-Dover.

– Unia nie przewiduje żadnych dotacji na wspomożenie budowy infrastruktury – zauważa Juliusz Skurewicz z Polskiej Izby Spedycji i Logistyki. – Czas oczekiwania samochodów na granicy może się tak wydłużyć, że transport drogowy stanie się nieefektywny.

Eksperci od logistyki przewidują, że nawet połowa przewozów wykonywana przez tiry może zostać przerzucona na drogi morskie. Skorzystałyby na tym porty w Holandii, Belgii, Niemczech.

– Jeszcze 30–40 lat temu między Polską a Wielką Brytanią funkcjonowały stałe trzy linie morskie. W tej chwili nie ma żadnej. Mało tego – nie ma podmiotu gospodarczego, który byłby w stanie uruchomić takie połączenia w miarę szybko – diagnozuje Skurewicz.

Podczas brexitowych konferencji przedsiębiorcy wracają do przedunijnych relacji polsko-brytyjskich. Proponują nawet odkurzenie umowy o międzynarodowych przewozach drogowych… z lat 70. XX wieku.

Wspólny front czy umowy dwustronne?

Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak przygotowanie nowych aktów prawnych, porządkujących relacje gospodarcze między Polską a Wielką Brytanią.

– Jeśli będzie to konieczne, wejdziemy w porozumienia dwustronne z krajami członkowskimi Unii – deklarował podczas październikowego spotkania w Warszawie Paul O’Sullivan z brytyjskiego Ministerstwa Transportu. – Mam nadzieję, że nie będzie to konieczne, ale nawet gdyby się okazało konieczne, to te dwustronne porozumienia umożliwią płynne kontynuowanie transportu i wymiany handlowej.

Na różne scenariusze przygotowuje się również polskie Ministerstwo Infrastruktury.

– Stosowanie umów bilateralnych, renegocjowanie lub ponowne negocjowanie tego typu rozwiązań jest możliwe. Wstępnie na ten temat rozmawialiśmy – potwierdził Mateusz Balcerowicz, zastępca dyrektora w Departamencie Współpracy Międzynarodowej MI. – Ale oczywiście jest to ostateczne rozwiązanie, które według nas nie powinno nastąpić.

Urzędnicy wysokiego szczebla, tak jak politycy, przekonują, że najkorzystniejsze wyniki przyniosą nie dwustronne rozmowy, ale negocjacje prowadzone przez Komisję Europejską. W imieniu całej UE.

– Komisja na pewno ma większą siłę, mocniejsze argumenty niż poszczególne rządy. Zatem na razie powinniśmy trzymać wspólny front – ocenia Piotr Mikiel. – Podpisanie porozumienia i okres przejściowy złagodzi skutki Brexitu. Da nam wszystkim czas na przygotowanie się do zmian administracyjnych, organizacyjnych. Na opracowanie umów dwustronnych. Na zmodyfikowanie relacji biznesowych.

Twardy Brexit przeraża nie tylko europejskich przedsiębiorców, którzy z dnia na dzień mogliby stracić możliwość wykonywania przewozów, realizacji kontraktów zawartych z brytyjskimi partnerami. Wyspiarze tak bardzo obawiają się handlowego i transportowego paraliżu po 29 marca 2019 roku, że… w szpitalach zaczęto gromadzić zapasy leków (informowały o tym światowe media). W pesymistycznych komentarzach pojawią się pytania: czy nie załamie się komunikacja lotnicza, czy będą problemy z dostępem do kont w zagranicznych bankach, jak bardzo wzrosną ceny żywności, którą Wielka Brytania importuje w ogromnych ilościach, m.in. z Polski.

– Sytuacja, która będzie miała miejsce po Brexicie, na pewno będzie gorsza niż obecnie – komentuje Piotr Szymański, przedstawiciel ZMPD w Brukseli. – Wiemy, że jeśli w ciągu kilku najbliższych miesięcy, de facto – do końca roku nie zostanie zawarte porozumienie z Wielką Brytanią, od 30 marca będziemy funkcjonować w zupełnie nowej rzeczywistości. I niezależnie od tego, co mówią politycy, my musimy brać pod uwagę taki scenariusz jako obowiązujący.

Transport po  Brexicie – co wiemy na pewno
Wielka Brytania ratyfikowała Konwencję Wiedeńską o ruchu drogowym, więc polskie prawo jazdy będzie tam honorowane. Świadectwa kwalifikacji zawodowych (CPC – Certificate of Professional Competence) również mają być tam uznawane.
Licencja wspólnotowa, która umożliwia wykonywanie międzynarodowego transportu drogowego na terenie Unii Europejskiej oraz Szwajcarii, Norwegii, Liechtensteinu oraz Islandii, nie będzie już obejmowała Wielkiej Brytanii. Nie wiadomo, czy i kiedy zostanie wprowadzony nowy, uznawany przez UE i GB, system licencyjny.
Przewoźnicy będą mogli pracować na zezwoleniach EKMT, przyznawanych krajom członkowskim Europejskiej Konferencji Ministrów Transportu. Na podstawie EKMT można wykonywać przewozy pomiędzy krajami zrzeszonymi EKMT oraz w tranzycie przez ich terytoria. Zezwolenie EKMT nie uprawnia do przewozów kabotażowych oraz nie zastępuje zezwoleń wymaganych dla przewozów specjalnych, np. ładunków niebezpiecznych, ponadgabarytowych.
Tomasz Maciejewski
Biznes
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij