Polski transport ma moc, ale brak rąk do pracy

12 października
Biznes

Przewoźnicy z Polski zdominowali europejskie drogi. Realizują już ponad 30 proc. wszystkich przewozów międzynarodowych w Unii Europejskiej. Taki wynik nie oznacza, że branża nie boryka się z problemami, które mogą stanąć na drodze jej rozwoju.

Zacznijmy od liczb. One nie kłamią. Raport Głównego Urzędu Statystycznego za 2017 rok nie pozostawia złudzeń. Czy się to komuś podoba, czy nie, Polska umacnia się na pozycji lidera w transporcie drogowym w Unii Europejskiej. W ubiegłym roku w ten właśnie sposób przewieziono 1747,2 mln ton ładunków. To o 13 proc. więcej niż w 2016 roku. Osiągnięta wielkość ładunków wyrażona w tonokilometrach stanowiła 17,5 proc. w ogólnych przewozach Unii Europejskiej. Dzięki temu Polska znalazła się na pierwszym miejscu wśród wszystkich 28 krajów UE (przed Niemcami i Hiszpanią). Jeszcze lepiej wygląda sytuacja w dziedzinie przewozów międzynarodowych. Udział w rynku wyniósł 30,7 proc. Znów byliśmy lepsi od Niemców i Hiszpanów. Przewozy międzynarodowe, liczone w tonach, zwiększyły się aż o 17,3 proc. (w stosunku do 2016 roku). Oznacza to, że polska branża transportowa urosła trzykrotnie w ciągu zaledwie piętnastu lat! Z danych GUS wynika, że niespełna połowa towarów przewożona jest na kołach do i z Niemiec, największej gospodarki Europy. Polski transport, wytwarzając 5,8 proc. PKB, jest trzecią po przemyśle i handlu znaczącą gałęzią gospodarki.

Polscy ojcowie sukcesu

Rzecz jasna branża transportowa rośnie w siłę, bo gospodarka odnotowuje wciąż dobre wyniki. Wysoka dynamika eksportu towarów z Polski przekłada się na ilość przewożonych ładunków w transporcie drogowym. Ale o wielkości polskiej branży transportowej nie decydują tylko czynniki makro. Stoją za nim przede wszystkim przewoźnicy, którzy umieli wykorzystać dobrą koniunkturę gospodarki Unii Europejskiej w ostatnich latach. Choć największe firmy transportowe należą do zachodnioeuropejskich przewoźników (Raben, DB Schenker, DPD Polska, FM Polska), to jednak na terenie kraju działa ponad 33 tys. przewoźników. Jak prezentuje się przeciętna polska firma transportowa? Z danych GUS wynika, że zatrudnia do dziewięciu pracowników i posiada sześć samochodów. To niewiele, jednak małe firmy przewiozły 60,7 proc. wszystkich ładunków w 2017 roku. Polscy przewoźnicy dysponują 218 tys. ciężarówek. Przedsiębiorcy chcą się rozwijać, inwestować i powiększać flotę. W drugim kwartale 2018 roku zarejestrowano ponad 15 tys. nowych ciężarówek. W branży zatrudnionych jest około 500 tys. kierowców, głównie Polaków (86 proc.). Prognozy dla transportu drogowego są bardzo dobre. Szacuje się, że do roku 2050 transport towarów może zwiększyć się o 60 proc.

Fot. Raben

Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej

Do tej pory polscy przewoźnicy konkurowali głównie mniejszą niż w krajach UE ceną przewozów. Sukces całej branży był możliwy dzięki niższym kosztom pracy, czyli mówiąc wprost – niższym wynagrodzeniom kierowców. Niebagatelne znaczenie ma też jakość wykonywanych usług. Biorąc pod uwagę strukturę branży, w której przeważają małe przedsiębiorstwa, pojawia się niebezpieczeństwo związane z działaniami administracyjno-prawnymi w UE. Małe firmy są znacznie bardziej narażone na zmiany prawne i wahania rynkowe. Jeszcze niedawno największą barierą dla dalszego dynamicznego rozwoju wydawał się „Pakiet mobilności”, regulujący w całej Unii czas pracy kierowców, płacę minimalną i kwestie delegowania pracowników za granicę. Przygotowany przez Komisję Europejską dokument, który znacznie utrudniłby działalność polskim przewoźnikom, nie został jednak przegłosowany przez Parlament UE i wrócił do opracowania do komisji transportu. Prawo, które miało uderzyć we wschodnioeuropejskich przewoźników, nie wejdzie w życie. Przynajmniej przez jakiś czas. Nikt nie wie jednak, kiedy i jakie nowe rozwiązania zostaną zaprezentowane. Kraje Europy Zachodniej nie ukrywają, że chcą chronić swój rynek transportowy. Dane płynące z GUS, który na bieżąco bada nastroje polskich przewoźników, napawają optymizmem. Przedsiębiorcy wciąż pozytywnie oceniają aktualną sytuację finansową swojego biznesu, a w przyszłość patrzą przez różowe okulary. W kolejnych latach spodziewają się wzrostu ilości przewożonych ładunków, a co się z tym wiąże – więcej zleceń. Wśród najważniejszych barier wzrostu przewoźnicy wymieniają natomiast koszty zatrudnienia, konkurencję krajową i zagraniczną oraz wysokie obciążenia na rzecz budżetu.

Brak rąk na kierownice

Przewoźnicy deklarują przy tym zatrudnianie nowych kierowców. I ta kwestia może okazać się w najbliższych latach najistotniejsza. Prawie 40 proc. przewoźników skarży się na brak wykwalifikowanych pracowników. Eksperci szacują, że brakuje około 100 tys. kierowców, którzy należą do jednych z najbardziej poszukiwanych na rynku pracy. Zatrudnianie kierowców zza wschodniej granicy może częściowo zaradzić problemowi, ale go nie rozwiąże. W najbliższych latach rynek będzie potrzebował młodych wykwalifikowanych kierowców. A to musi się wiązać z podniesieniem atrakcyjności tego zawodu – w tym wynagrodzeń.

Mikołaj Radomski
Biznes
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij