Coraz trudniej przejechać przez Alpy. W Tyrolu dokręcają „antytranzytową śrubę”

6 września
Biznes

Władze Tyrolu zdecydowały o zamknięciu dla tranzytu niektórych dróg lokalnych przy zatłoczonych autostradach, żeby kierowcy spryciarze nie omijali korków i nie unikali opłat. Piękna alpejska kraina i jej mieszkańcy mają dość hałasu, spalin i kolejek samochodów ciągnących się aż po horyzont.

Zakaz jazdy bocznymi drogami obowiązuje w weekendy i dotyczy kilkunastu newralgicznych punktów wzdłuż najbardziej obleganych tras. Przede wszystkim chodzi o A12 (autostrada Inntal, część europejskiego szlaku E60, od granicy z Niemcami do Innsbrucku) oraz A13 (autostrada brennerska, od Innsbrucku do Modeny we Włoszech). To główne szlaki komunikacyjne z północy na południe Europy. Każdej doby przejeżdża nimi kilkadziesiąt tysięcy pojazdów, także turyści udający się na urlop we Włoszech czy Chorwacji. I niekończące się kolumny ciężarówek.

– Nie chcą, by im rozjeżdżono Alpy – komentuje Leszek Luda, prezes Polskiej Unii Transportu, od kilkudziesięciu lat pracujący w branży. – Nie popieram tego rodzaju zakazów, ale je rozumiem. Natężenie ruchu jest tam ogromne. Przed tunelami dzieją się dantejskie sceny. Kierowcy czekają w kolejkach osiem godzin.

Sektoralny zakaz jazdy to nic nowego

Szacuje się, że przez Tyrol przejeżdża rocznie 2,5 mln ciężarówek. Niszczą drogi, hałasują, powodują utrudnienia dla innych pojazdów. Dlatego władze regionalne od lat wymyślają rozmaite ograniczenia dotyczące ciężkiego transportu. W 2007 roku po raz pierwszy wprowadzono tzw. sektoralny zakaz jazdy. Miał on wyeliminować z dróg samochody niespełniające wyśrubowanych norm emisji spalin i zablokować przewóz niektórych ładunków (odpady, kruszywa, drewno, urobek ziemny, rudy metali). Restrykcyjne przepisy zostały zakwestionowane przez UE, jednak po odpowiednich korektach (jesienią 2016 roku) rozporządzenia określane jako pakiet antytranzytowy znów obowiązują. Rosną opłaty za przejazd, wprowadzane są ograniczenia prędkości, zakazy przewozu kolejnych grup towarów. Służby organizują tzw. blokowe odprawy ciężarówek, wpuszczając na brenner autobahn np. tylko 300 tirów na godzinę.

– Austria to też trudny kraj dla transportu – ocenia Marysia Woryna, truckerka ze Śląska, która co tydzień kursuje na trasie Polska – Włochy – Polska.

Wyjaśnia, że partykuła „też” nawiązuje do Szwajcarii, której zawodowi kierowcy unikają od zawsze. Ze względu na kosmicznie wysokie mandaty, surowość tamtejszych służb, ale także procedury i dokumenty związane z przewozem ładunków przez terytorium kraju nienależącego do Unii Europejskiej. Wygodniej jeździć przez Austrię…

– Było wygodniej. Żeby wykończyć nocny transport, ustawiają fotoradary na autostradach i ograniczają prędkość do 60 lub 80 km/h. W dzień ustawiają punkty kontrolne i wagi. Czasem są gorsi niż niemiecki BAG – opisuje Marysia Woryna.

Austria jest piękna, a truckerka chora

Gorsi niż niemiecka inspekcja drogowa? To chyba niemożliwe!

– Może trochę przesadziłam – śmieje się truckerka. – Jak Austria jest piękna, tak czasem ja jestem chora, kiedy mam jechać po niektórych odcinkach.

Objawy chorobowe mają też inni truckerzy, którzy kręcą tysiące kilometrów z północy na południe i z powrotem.

– Gdyby było można, zawsze jeździłbym przez Węgry. Taniej – przyznaje z humorem Stanisław, doświadczony transportowiec z Małopolski.

Ale Węgry (i Słowacja) to dobry „skrót” na Bałkany, niekoniecznie na Półwysep Apeniński.

– Firma, w której teraz pracuję, obsługuje kontrahentów z Niemiec, Francji, Włoch, więc co chwilę nasze auta przebijają się przez Alpy – opisuje Staszek. – Niestety, tam poluje się na kierowców.

Przewoźnicy narzekają na wzmożone kontrole i wysokie grzywny za naruszanie przepisów.

– Tylko że w Austrii nikt złośliwie nikomu mandatów nie daje. Sankcje nie są wymierzone w jakąś nację, jakąś grupę kierowców. W odróżnieniu od kilku innych krajów europejskich, gdzie takie praktyki mają miejsce – zauważa prezes Polskiej Unii Transportu. – Austriacy są sprawiedliwi. Są bardzo „korekt”. Po prostu trzeba tam przestrzegać prawa. Jeśli przepisy mówią, że ciężarówka przekraczająca określony poziom hałasu nie może jechać nocą, trzeba się do tego stosować.

Przeprosiny za mandat

Tłumaczy, że administracyjne regulacje, działania służb drogowych i policji służą przede wszystkim poprawie bezpieczeństwa.

– Niedawno wracałem z urlopu przez Austrię. Rzeczywiście, były zmiany organizacji ruchu, ograniczenia prędkości. Bo kiedy jest tłok, zarządzający autostradą chce, by wszyscy jechali 80, a nie 130 km/h – tłumaczy prezes PUT.

Przy okazji wspomina przygodę sprzed lat, kiedy austriacki policjant wlepił mu mandat. I, wręczając druczek, przeprosił.

– Nie zatrzymałem się na stopie. Policjant wypisał kwit i mówi: To nie dlatego, że są jakieś animozje między Polską a Austrią. Przepraszam… Ale złamał pan prawo, musi pan ponieść konsekwencje – opowiada Leszek Luda.

Nie wszyscy tak życzliwie oceniają pracę tamtejszej drogówki i administracji. Rok 2019 rozpoczął się od zapowiedzi jeszcze mocniejszego dokręcenia „antytranzytowej śruby”. Władze Tyrolu chcą podnieść opłaty za przejazdy (tzw. myto korytarzowe) i objąć zakazem sektoralnym kolejne grupy towarów. Nie będzie taryfy ulgowej dla pojazdów spełniających najwyższą normę Euro 6. Ruch ciężkich zestawów samochodowych będzie jeszcze ściślej kontrolowany.

Tego typu obietnice podniosły ciśnienie kierowcom, właścicielom firm transportowych, spedytorom. A to jeszcze nie koniec emocji związanych z podróżami przez Alpy. Tegoroczne bardzo pogodne wakacje zakłóciła głośna burza o wspomniane na wstępie ograniczenia ruchu na drogach lokalnych. Zakaz obowiązujący od godz. 7 w soboty do godz. 19 w niedziele bardziej niż w truckerów uderzył w turystów. Kierowców aut osobowych, busów, kamperów, którzy przez Austrię jadą np. nad Adriatyk.

Berlina z Wiedniem wojna o drogi

Decyzję władz Tyrolu mocno krytykowali niemiecki minister transportu Andreas Scheuer oraz premier Bawarii Markus Söder, przewodniczący CSU. Popsuły się polityczne relacje Berlina z Wiedniem. Niemcy zapowiedziały skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W mediach pojawiały się tytuły w stylu „niemiecko-austriacka wojna o drogi”. Przypomniano niedawny konflikt o wprowadzenie opłat na niemieckich autostradach. W tej sprawie skargę do TSUE złożyła… Austria. I wygrała sądowy spór. Teraz to minister Scheuer zarzuca sąsiadom „głęboką dyskryminację” obywateli innych krajów członkowskich UE. Zamykanie dróg narusza jedną z fundamentalnych zasad Wspólnoty, czyli swobodny przepływ osób i towarów.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy przedstawicieli austriackich władz w Polsce.

– Uprzejmie informuję, że decyzja dotycząca zakazu została podjęta przez kraj związkowy Tyrol. Szczegółowe informacje w tym zakresie znajdzie pan na stronie internetowej landu – wyjaśniła Martyna Bąkowska z Ambasady Republiki Austrii w Warszawie.

Tę krótką (p)odpowiedź uzupełniają adresy i linki do kilku urzędowych komunikatów oraz mapki Tyrolu, na której biją w oczy charakterystyczne białe znaki z czerwoną obwódką.

Fot. Land Tirol

Zakaz jazdy bocznymi szlakami opisany jest jako „reakcja na sytuacje awaryjne w ruchu drogowym”. Władze jednego z dziewięciu austriackich landów podkreślają, że ograniczenia nie dotyczą „ruchu docelowego oraz ruchu początkowego”, czyli do kurortów, hoteli, pensjonatów w Alpach można bez problemu dojechać. Oczywiście nie obowiązują też mieszkańców.

Samoobrona przed inteligentnymi systemami nawigacyjnymi

Rząd regionalny Tyrolu wyjaśnia, że „przepisy zostały wdrożone w celu przeciwdziałania ogromnemu niepożądanemu ruchowi pojazdów, które omijają zatory na autostradach w okresie wakacyjnym”. Weekendowy zakaz ma zostać utrzymany do 14 września br.

Władze Tyrolu piszą o konieczności „zapewnienia bezpieczeństwa i płynności na regionalnych drogach”, „odciążeniu ludności i turystów w zatłoczonych miastach i wioskach”, a nawet „samoobronie” przed zmotoryzowanymi, którzy masowo korzystają z objazdów. Tłumaczą, że problem wynika „z inteligentnych systemów nawigacyjnych, proponujących alternatywne trasy w przypadku zatorów komunikacyjnych”. Okazuje się, że nowoczesna, błyskawicznie aktualizowana samochodowa nawigacja może generować problemy. Szczególnie że kierowcy chętnie wybierają opcje „najszybsza trasa”, „bez opłat”. Takich zaradnych driverów policja kontroluje i zawraca. I nikt nie może się tłumaczyć, że nie wiedział, że się zgubił… ponieważ informacje o ograniczeniach w ruchu wyświetlane są na autostradowych tablicach, na przejściach granicznych, w Internecie.

„Zakazy jazdy są zaprogramowane w systemie informacji o ruchu drogowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Austrii, a zatem są wpisane również w systemach nawigacji. Będą one odpowiednio obliczać trasy” – czytamy w komunikacie na Tirol.gv.at, w zakładce „verkehr”.

A może pociągiem?

Jeśli punktem docelowym podróży jest Innsbruck albo Werona, Bolonia, Rzym, każdy zmotoryzowany powinien zajrzeć na oficjalną stronę landu Tyrol. Wiele pożytecznych informacji dla kierowców przekazuje Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Wiedniu (wieden.msz.gov.pl), a także branżowe organizacje, zrzeszenia firm transportowych.

– Swoich członków informujemy na bieżąco o zmianach przepisów, ograniczeniach w ruchu – zapewnia szef Polskiej Unii Transportu.

Przy okazji przypomina, że ruch tranzytowy przez Austrię, bezpieczny i ekologiczny, odbywa się na torach. Chodzi o pociągi intermodalne RoLa z Wörgl do Brennero lub dalej, do Trydentu.

– Można zapakować się w Niemczech, zrobić pauzę i spokojnie zrobić tranzyt – radzi prezes Leszek Luda. – W Polsce nie jest to popularne, bo u nas nie ma platform kolejowych do przewozu ciężarówek, a średnia prędkość pociągów towarowych jest śmiesznie niska. Natomiast tam wszystko jest świetnie zorganizowane. Mają nowoczesny tabor. Jeśli zapotrzebowanie na tego typu przewozy będzie rosło, Austriacy na to odpowiedzą. Podstawią dodatkowe pociągi.

O tym, że w urokliwych alpejskich krainach ekologia i bezpieczeństwo są niezwykle ważne, pisze też polska dziennikarka i tłumaczka Joanna Lampka, od lat mieszkająca w Szwajcarii.

– U mnie we wsi niemal wcale nie ma ruchu tirów – zapewnia autorka bloga „Szwajcarskie Blabliblu”. – Właściwie w całym kraju nie widać ciężarówek, bo Szwajcaria jest po prostu koszmarnie droga po wejściu w życie ustawy Alpen Initiative, znanej nam jako „Tiry na tory”.

Helweci doskonale zrealizowali to popularne w całej Europie hasło. Radykalnie ograniczyli ciężki transport kołowy, wprowadzili drakońskie kary za łamanie przepisów drogowych, obstawili drogi fotoradarami. Co ważne – mandaty za wykroczenia popełniane przez kierowców w polskich samochodach przysyłają do naszego kraju. I egzekwują należność. Zresztą Austriacy od kilku lat również robią to bardzo skutecznie.

A12 – autostrada Inntal, fragment europejskiego korytarza transportowego E60, część austriacka prowadzi od granicy z Niemcami do Innsbrucku.

A13 – autostrada w ciągu trasy E45, wiodąca przez przełęcz Brenner (Brennerautobahn), łączy Innsbruck z Modeną. Najważniejsza część szlaku z Monachium do Włoch. Przejazd do granicy włoskiej (36 km) jest płatny. Symbolem autostrady brennerskiej jest słynny most Europabrücke, który miejscami znajduje się prawie 200 m nad dnem doliny.

Ograniczenia w ruchu dotyczą nie tylko A12 i A13 w okolicach Innsbrucku, ale również dróg przy granicy z Niemcami, m.in. odcinka Vils-Reutte (niemiecka autostrada nr 7 przechodzi w austriacką 179) oraz objazdu autostrady Inntal drogą nr 171, przez Kufstein-Kirchbichl.

Od 1997 roku autostrady i drogi ekspresowe w Austrii są płatne. Dodatkowe opłaty należy uiścić za przejazdy tunelami.
Tomasz Maciejewski
Biznes
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij