Unijne prawo doprowadzi polskie firmy do bankructwa? Miażdżąca krytyka stanowiska Rady UE

4 grudnia
Biznes

Rada Unii Europejskiej, przy sprzeciwie przedstawicieli dziewięciu państw, przyjęła stanowisko w sprawie tzw. Pakietu Mobilności. Organizacje zrzeszające i reprezentujące polskich przewoźników zgodnie mówią, że wdrożenie zaproponowanych rozwiązań będzie miało dla naszego biznesu katastrofalne skutki. Stanowisko Rady UE krytykuje także Ministerstwo Infrastruktury.

Co to jest Pakiet Mobilności? W dużym uproszczeniu to akty prawne mające regulować funkcjonowanie sektora transportowego w Unii Europejskiej. Chodzi np. o kwestie związane z czasem pracy kierowców zawodowych czy poborem opłat drogowych. W pierwotnej formie został on zaproponowany przez Komisję Europejską. Zapisy zawarte w Pakiecie Mobilności były przedmiotem wielu dyskusji między organizacjami branżowymi, zajął się nim także Parlament Europejski.

Pakiet, który nie zadowala wszystkich. Polski minister wieści bankructwo polskich firm

Pakiet Mobilności jest także przedmiotem prac Rady Unii Europejskiej ds. transportu, telekomunikacji i energii. Zasiadają w niej właściwi ministrowie krajów członkowskich. Ostatnie posiedzenie Rady odbyło się w poniedziałek w Brukseli. I to właśnie na nim miało zapaść porozumienie polityczne dotyczące tego, jak ma wyglądać przyszłość branży transportowej. To tzw. podejście ogólne w sprawie Pakietu Mobilności.

Po długich negocjacjach osiągnięto porozumienie polityczne. Ale nie jednogłośnie. Sprzeciw wyrazili przedstawiciele dziewięciu państw: Bułgarii, Chorwacji, Węgier, Litwy, Łotwy, Malty, Belgii, Irlandii i Polski. Od głosu wstrzymała się Rumunia.

Jak swoją decyzję argumentuje polski minister infrastruktury Andrzej Adamczyk?

– Polska z rozczarowaniem odnotowuje, że zamiast zrównoważonych rozwiązań i prawdziwego kompromisu, który przyczyni się do dobrego funkcjonowania jednolitego rynku, proponowane podejście ogólne zakłada restrykcyjne, nieproporcjonalne i protekcjonistyczne środki. Pakiet w przedstawionej formie, zamiast zwiększenia konkurencyjności sektora transportu drogowego w UE, spowoduje zamknięcie rynków krajowych dla zagranicznej konkurencji. W związku z tym może się przyczynić do bankructwa firm i wzrostu bezrobocia wśród kierowców w wielu europejskich krajach, w tym w Polsce, a także do wzrostu cen towarów i usług.

Kabotaż traktowany inaczej niż tranzyt i przewozy bilateralne

Co konkretnie znalazło się w zaproponowanym przez Radę Unii Europejskiej stanowisku dotyczącym Pakietu Mobilności? Najwięcej emocji budzi to, że kierowcy zawodowi powinni podlegać przepisom dotyczącym płacy minimalnej w poszczególnych krajach. Chodzi o warunki korzystania z zasady tego samego wynagrodzenia za tę samą pracę w tym samym miejscu.

Z obowiązków związanych z delegowaniem oraz płacą minimalną został wykluczony tranzyt, czyli przejazd przez terytorium danego kraju bez załadunku oraz rozładunku. Tak samo jak tzw. przewozy bilateralne (obustronne). To transport ładunku z państwa siedziby przewoźnika do innego kraju, np. z Polski do Hiszpanii. Wyłączony z przepisów o delegowaniu ma być także przewóz powrotny po wykonaniu dostawy.

W drodze do kraju docelowego i w podróży powrotnej mają być dozwolone maksymalnie dwa dodatkowe załadunki/rozładunki w innych państwach na trasie przejazdu (w obu kierunkach), bez podlegania zasadom delegowania.

Wzrost kosztów, biurokracji i obowiązków. „To katastrofa dla polskich przewoźników”

Do wszystkich pozostałych rodzajów przewozów, w tym kabotażu, mają być stosowane przepisy o delegowaniu.

– Zaproponowane ustalenia ponownie komplikują zakres stosowania płacy minimalnej – komentuje Kamil Wolański, ekspert z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców. – Wynika z nich, że większość przewozów wykonywanych przez polskie firmy poza granicami naszego kraju będzie podlegać pod zasady delegowania. Oznacza to znaczny wzrost kosztów, obowiązków administracyjnych, rozrost biurokracji i konieczność znajomości złożonych zasad rozliczania w różnych krajach.

– Prawdziwe intencje państw popierających rozwiązania przyjęte przez Radę ujawnił w emocjonalnym końcowym wystąpieniu niemiecki minister, który skarżył się, że w jego przygranicznym rodzinnym regionie na 20 ciężarówek aż 18 jest z zagraniczną rejestracją – dodaje Maciej Wroński, prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska. – Czy ma to związek z ochroną socjalną pracowników, czy raczej z ochroną własnego rynku? Tym razem zwyciężył relatywizm dużych państw, które bronią wspólnego rynku i swobód unijnych, gdy działają na ich korzyść.

Zaproponowane przez Radę stanowisko w sprawie delegowania kierowców dosadnie skomentował w RMF FM Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

– To katastrofa dla polskich przewoźników – uważa szef ZMPD.

Wydawało się, że w dobrym humorze tuż po negocjacjach był natomiast Norbert Hofer, austriacki minister transportu, innowacji i technologii, przewodniczący Rady.

– Porozumienie ma zapewnić kierowcom i przewoźnikom sprawiedliwsze zasady, a krajowym organom kontroli – większą skuteczność. Warunki pracy zawodowych kierowców poprawią się, a firmy prowadzące działalność w kilku państwach członkowskich skorzystają na większej pewności prawa i ograniczeniu biurokracji. Wypracowanie porozumienia w sprawie proponowanych aktów prawnych było jednym z głównych priorytetów prezydencji austriackiej.

Kierowca musi wrócić do domu przynajmniej raz na cztery tygodnie. Chyba że…

W ramach Pakietu Mobilności Rada zaproponowała także, żeby na przewoźników nałożyć obowiązek wyposażenia wszystkich pojazdów w ruchu międzynarodowym w drugą generację tzw. inteligentnych tachografów. Będą one automatycznie zapisywać miejsce i czas przekroczenia granic oraz czynności rozładunku i załadunku. Ma to się stać do końca 2024 roku.

W porozumieniu ujęte zostało także dodatkowe zaostrzenie zasad kabotażu, czyli transportu krajowego, świadczonego przez zagranicznego przewoźnika. Rada co prawda jest za utrzymaniem zasady dopuszczającej maksymalnie trzech przewozów kabotażowych w ciągu siedmiu dni, ale chce też wprowadzić tzw. cooling period. To pięciodniowa przerwa w usłudze kabotażowej, która musi być przestrzegana w sytuacji, gdy chcemy ją wznowić tym samym pojazdem i w tym samym kraju.

Co jeszcze? Zgodnie z ustaleniami Rady przewoźnik będzie musiał organizować pracę kierowców w taki sposób, żeby mogli wrócić do domu przynajmniej raz na cztery tygodnie. Od tej reguły jest jednak wyjątek. Jeśli kierowca zdecyduje się na dwa skrócone odpoczynki tygodniowe (minimum 24 godziny), powrót do domu będzie obowiązkowy już po trzech tygodniach podróży.

Stanowisko uzgodnione przez Radę Europejską będzie teraz negocjowane z Parlamentem Europejskim. Wtedy poznamy ostateczny kształt projektowanych aktów prawnych.

Jakub Ziębka
Biznes
Miej rękę na pulsie!
Najciekawsze informacje o branży TSL co tydzień na Twojej skrzynce e-mailowej
Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych. WIĘCEJ

Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez X Project sp. z o.o., moich danych osobowych w postaci adresu poczty elektronicznej w celu przesyłania mi informacji marketingowych dotyczących produktów i usług oferowanych przez X Project sp. z o.o., za pomocą środków komunikacji elektronicznej, stosownie do treści przepisu art. 10 ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Szczegółowe zasady dotyczące przetwarzania danych osobowych i zgód marketingowych wyrażone są w klauzuli informacyjnej. Przed wyrażeniem zgód marketingowych prosimy o zapoznanie się z jej treścią.

Fleetguru informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies
zamknij